//Valencia City By Night – pomysł na życie w Hiszpanii
walencja valencia city by night

Valencia City By Night – pomysł na życie w Hiszpanii

W tym artykule głos na blogu oddaję Kamili Gąsiewskiej, która prowadzi firmę zajmującą się organizacją eventów w Walencji (i nie tylko…). Zgodnie z tytułem – są to nocne wycieczki po Walencji, pomoc w organizacji wyjazdów na mecze, konferencji, szkoleń czy imprez integracyjnych. Jednak na tym nie kończą się jej usługi – Valencia City By Night pomaga także w rezerwacji najlepszych hoteli czy restauracji (na ekskluzywne bankiety i romantyczne kolacje). Jeśli jesteś imprezowiczem albo szukasz najlepszych miejsc na imprezę (praktycznie każdego rodzaju), to Kamila jest w stanie ci pomóc w organizacji świetnego wyjścia na miasto. Że już nie wspomnę o organizacji zaręczyn albo wieczoru panieńskiego czy kawalerskiego w takim pięknym miejscu jak Walencja! 

The happiness is not an aim. The happiness is a way to our aims…

Ten cytat dopiero zrozumiałam w 2013 roku, kiedy to ja – młoda kobieta po studiach prawniczych miałam „bardzo dobrą” pracę, z której zrezygnowałam, żeby właśnie poczuć SZCZĘŚCIE.

Wiele osób mnie pyta czy teraz jestem szczęśliwa i czy nie żałuję swoich decyzji. NIE ŻAŁUJĘ ANI JEDNEJ CHWILI!! A czy jestem szczęśliwa?  Mam nadzieję, że ten artykuł odpowie na to pytanie.

Dlaczego Hiszpania? Dlaczego Walencja?

Moja przygoda z Hiszpanią zaczęła się w 2006 roku, kiedy to jakimś cudem udało mi się tu przyjechać na Erasmusa (cudem, bo nie znałam hiszpańskiego, a i mój angielski pozostawiał wiele do rzeczenia).  Rodzice się złapali za głowę, ale zrobili absolutnie wszystko, żeby mi  ułatwić start na nieznanych terenach. Dla mnie był to naprawdę wielki skok na głęboką wodę, ale bardzo byłam świadoma tej decyzji, bo w końcu trzeba było się usamodzielnić, a z dala od rodziny i bliskich chyba człowiek jednak szybciej dorasta i bierze życie w swoje ręce. Tak się też stało ze mną. Przyleciałam do Walencji, w pierwszej kolejności to nawet nie wiedziałam czy mam iść w prawo, czy w lewo (bo smartphonów jeszcze nie było) i pierwszą moją trafną decyzją po wylądowaniu było kupienie mapy 🙂 

W Walencji spędziłam całą zimę (semestr zimowy na uczelni) i wróciłam do Polski, żeby dokończyć studia. Na Erasmusie bardziej imprezowałam, opalałam się i jadłam (przytyłam chyba z 12 kg). Poznałam (wydawało mi się ) „miłość mojego życia”, którą z resztą w 2007 roku ściągnęłam do Polski i tak sobie funkcjonowaliśmy razem do 2010 roku. On – Brazylijczyk, długo mieszkający w Hiszpanii, ja  – Polka studiująca prawo i żyjąca w wielkiej jeszcze bańce mydlanej, która wcześniej, czy później musiała się rozerwać. Rok 2010 to czas wielkich decyzji i zmian, czas egzaminów kończących studia, no i czas refleksji…  Musiałam się wziąć za siebie!  Moja kontemplacja nad życiem i kolejnymi ruchami trwała do 2013 roku. Wtedy postanowiłam wszystko postawić na jedną kartę. Pomogła mi w tym niewątpliwie wizyta w Walencji na koniec 2012 roku i tradycja hiszpańskich „12 uvas”, czyli 12 winogron (to dość długa historia, więc oszczędzę Was – Drodzy czytelnicy bloga Olgi). Stało się tak, że w styczniu 2013 roku, kiedy to wróciłam do pracy po przerwie noworocznej zdecydowałam w jednej minucie „odchodzę z pracy”!  Wstałam od biurka i pośpieszyłam do szefa, żeby mu o tym powiedzieć! No i to był już pierwszy krok  do tej drogi, po której stąpam właśnie teraz…

valencia city by night organizacja eventów Kamila Gąsiewska

„12 uvas”

Moim kolejnym marzeniem, które zamierzyłam przy okazji „12 uvas” była podróż w nieznane. Bardzo chciałam wyjechać do Azji… tak więc  kupiłam w promocyjnej cenie bilety na Filipiny, rodzice nie umieli mnie odwieść  od tego pomysłu więc co zrobili ? Kupili mi plecak! Który spakowałam i nie było mnie 1,5 miesiąca. Każdy chyba powinien odbyć taką podróż trochę w nieznane, bez wielkiego planowania, zaglądając do miejsc, gdzie zwykły turysta się nie zagłębia…. Było cudownie! Kolejnym moim życzeniem na nowy rok była nauka hiszpańskiego. No i tutaj wszystko się już na dobre zaczyna … W sierpniu dzwoni do mnie koleżanka i mówi „Kamila, znalazłaś już pracę w Polsce? Bo jak nie to ja mam dla Ciebie propozycję – przyleć do Walencji, zastąpisz mnie w pracy na 3 miesiące, bo ja muszę wyjechać do Egiptu na projekt archeologiczny. Trochę w tym czasie pouczysz się hiszpańskiego, poimprezujesz, poopalasz, a jak wrócę to oddasz mi moją robotę”. Jak sami się pewnie domyślacie, długo nie musiałam się zastanawiać. Następnego dnia miałam już kupione bilety i pakowałam walizkę. No ale czasem niektóre plany nie lubią się spełniać… Po wylądowaniu w Walencji, na tydzień przed wylotem mojej koleżanki do Egiptu, dostaje ona wiadomość, że projekt został anulowany ze względu na niebezpieczną sytuację w Afryce. Co robić ? Zostać ? Wracać ? Pracy nie mam ani w Polsce, ani w Walencji… Zostałam.

Leżąc na plaży wymyśliłam, że poroznoszę swoje CV do barów i pubów (tak na szybko). No i co? Cudem następnego dnia miałam rozmowę o pracę. Pierwsza w życiu „niema rozmowa o pracę” bo ja absolutnie słowa wydusić po hiszpańsku nie umiałam, a moja szefowa nic a nic nie mówiła po angielsku. Napisała mi na kartce najważniejsze informacje (czyli ile mam zarabiać i jakie mam mieć godziny pracy) i to wystarczyło. Powiedziałam OK.

Praca w restauracji nauczyła mnie bardzo dużo. Musiałam jakoś się odnaleźć w nowej roli –  bez obcasów i białej koszuli, które nosiłam odkąd zaczęłam pracę w Warszawie było dość dziwnie. Moim nowym out fitem  stała się czarna koszulka, która po 10 godzinach pracy najświeżej nie pachniała, zwłaszcza, gdy na placu w Walencji było ponad 45 stopni latem. Dopiero wtedy zrozumiałam na czym polega ciężka, fizyczna robota. Plecy mi odmawiały posłuszeństwa, doskwierał upał, ludzie się ze mnie nabijali, że nie rozumiem co do mnie mówią… W takich momentach chyba człowiek dostaje podwójnego speeda. Musiałam sobie wytłumaczyć po co jestem w Hiszpanii i dlaczego zdecydowałam się na taką pracę. Wiedziałam, że muszę zacisnąć zęby i skupić się przede wszystkim na nauce hiszpańskiego. Poco a poco (krok po kroku) i …. Pod koniec grudnia już byłam w stanie prowadzić normalną konwersację i rozumiałam w większości wszystko. Poznałam masę  ludzi. Zakochałam się w Walencji na nowo i czułam się po prostu tu dobrze, jak w domu.

organizacja eventów w Walencji wieczór panieński

Jak się raz wyjedzie do Walencji na dłużej niż tydzień, to już się z niej nie wraca…

Po 4 miesiącach siermiężnej pracy nie tylko fizycznej, ale i nad sobą, nad swoimi umiejętnościami i swoimi wadami … powróciłam do Polski. No i odezwał się we mnie syndrom  niespokojnego ducha. Po 3 miesiącach nie mogłam wytrzymać – musiałam wrócić do Walencji.

Przełamywanie swoich słabości

W 2015 roku dostałam szansę sprawdzenia swoich sił pracując w firmie turystycznej u jednego z polskich tour operatorów jako pilot wycieczek objazdowych. Bałam się jak potwornie, bo nigdy nie czułam się swobodnie wypowiadając się publicznie. Ogromne poczucie braku pewności siebie, wiedziałam, że mam ogromne braki wiedzy (bo przecież nigdy nie uczyłam się historii Hiszpanii, ani nie studiowałam turystyki), że stres paraliżuje mnie na tyle, że nie jestem w stanie sklecić sensownie jednego zdania. Teraz to już zupełnie inna historia … Wycieczki prowadzą się praktycznie same w języku polskim, hiszpańskim i angielskim, a nawet coraz śmielej zapuszczam się na głębsze wody – do Ameryki Południowej. Ogromne doświadczenie w pracy z materiałem ludzkim jest na wagę złota. Trzeba wiedzieć jak zareagować w danej sytuacji, jak odpowiedzieć, albo czasem umieć nie odpowiedzieć na pytanie w umiejętny sposób. Bardzo dużo obserwowałam ludzi, zdobyłam masę nowych kontaktów i już wtedy wraz ze swoją przyjaciółką myślałyśmy o założeniu jakieś firmy o charakterze turystycznym, tylko jeszcze nie wiedziałyśmy jak to wszystko ze sobą powiązać i spiąć. Ola wyruszyła dalej w świat, a ja zostałam w turystyczno – towarzyskim kotle.

Kocioł wygotował całkiem smaczny POMYSŁ 🙂

W któryś listopadowy dzień w 2017 roku zadzwonił do mnie kolega i powiedział, że skoro znam dużo osób i bardzo dobrze się orientuję w życiu nocnym Walencji, to może zaopiekowałabym się grupką turystów z Polski, bo chcą trochę poimprezować i miło spędzić czas nie zastanawiając się nad wyborami – chcą dobre, sprawdzone miejsca, nie chcą stać w kolejkach, chcą mieć zapewnioną strefę VIP itp.  Zdziwiło mnie jak szybko mogłam wszystko od razu zorganizować na poczekaniu. Jeden, drugi, trzeci telefon i wszystko już jest dopięte na ostatni guzik łącznie z naprawdę sporymi udziwnieniami typu „chcielibyśmy, żebyś nam załatwiła „fajerwerki” jakie mają w klubach na zonie VIP” (zachcianka w niedzielę, o 20 wieczorem, gdy zimą o tej godzinie jest raczej wszystko zamknięte). Udało się ! Ale udało się tylko i wyłącznie dlatego, że na początku pracowałam latając z tacą i poznając przy okazji mnóstwo ludzi! Zrozumiałam, że mam tak szeroko rozbudowaną sieć kontaktów i znajomości, że praktycznie wszystko jest możliwe.

Pewnego dnia otworzyłam z rana oczy i zobaczyłam bardzo, ale to bardzo wyraźny plan na VALENCIA CITY BY NIGHT. Wszystko raptem mi się ułożyło w głowie. Zadzwoniłam do Oli, żeby się z nią podzielić tym pomysłem. Ola w między czasie wraz ze swoim chłopakiem zajęła się projektowaniem stron internetowych i powiedziała „Kamila, o nic się nie martw, my Ci zrobimy taką stronę, że buty każdemu spadną!”. I tak się stało. Ola ogromnie mi pomogła z całym planem i rozpisaniem wszystkiego na czynniki pierwsze.  Nie mając środków finansowych dość trudno jest ruszyć z jakimkolwiek biznesem, ale ja na szczęście mam naprawdę cudownych przyjaciół i najwspanialszą rodzinę.

organizacja wyjazdu na mecz walencja

Moim pomysłem na życie stały się szeroko rozumiane eventy – zorganizowane imprezy,  konferencje, wyjazdy służbowe czy też prywatne. Pragnę wszystkim pokazać takie prawdziwe życie i klimat Hiszpanii. Firma nosi nazwę „Valencia City By Night” ale nie tylko na samą Walencję jestem nastawiona. Teraz wiem, że absolutnie w całej Hiszpanii jestem w stanie zorganizować fajny projekt.

Walencja jest dla mnie inspiracją. Kocham to miejsce i traktuje je jako mój obecny dom. Wiem jak wiele ma do zaoferowania nawet dla kogoś, kto wpada tylko  na parę dni i jest trochę zagubiony w gąszczu informacji jakie zapewne wyczytał w necie. Dążę do tego, aby każdy, kto będzie chciał odwiedzić Walencję, wpisze w Google „Walencja” , to pierwsze co zrobi, to zadzwoni albo napisze do mnie z zapytaniem „ jesteśmy grupą znajomych i chcemy zwiedzić Walencję, dobrze się pobawić, dobrze zjeść – co nam możesz zaproponować?”. Kocham takie wyzwania i w takich momentach naprawdę czuję, że żyję.

Obecnie, w porozumieniu ze znanym dziennikarzem, pracuję nad bardzo fajnym projektem, który mam nadzieję, że będzie ogromnym sukcesem. Walencja to nie tylko trzecie co do wielkości miasto Hiszpanii…. Walencja to również jeden z 17 regionów autonomicznych, który jest absolutnie wyjątkowy jeśli chodzi o fiesty lokalne (ok. 2 tyś imprez rocznie). W ramach Valencia City By Night bardzo chcę zaprezentować bogactwo kulturowe i gastronomiczne tego regionu. Każdy już widział stare miasta europejskie, katedry, synagogi, muzea … to już się robi nudne!
Pokazując swoim klientom różnorodność imprez w miejscach, do których zwykły turysta nigdy się nie zapuści ani nie dojedzie, ani nie przeczyta w żadnym przewodniku, mam pewność, że czegoś takiego nigdzie indziej nie będzie w stanie powtórzyć!

walencja co zjeść organizacja wakacji

Wszystko jest na dobrej drodze…

Kochani, nie bójcie się podejmować radykalnych kroków w swoim życiu ! Życie jest zbyt krótkie, żeby tkwić w czymś, czego się nie czuje! Wyjście ze strefy komfortu naprawdę nie boli aż tak bardzo, jakby mogło się wydawać 🙂

Pozdrawiam Was bardzo słonecznie!

Kamila

Strona internetowa po polsku i po angielsku: https://valenciacitybynight.com/ – pamiętaj, że usługi Kamili nie są ograniczone tylko do terytorium Walencji! Jeśli masz jakieś pytanie, zawsze możesz do niej napisać na info@valenciacitybynight.com.

 

PS.: Bardzo dziękuję Oldze za możliwość podzielenia się z Wami moją historią. Trochę długi tekst z tego wyszedł, ale mam nadzieję, że byliście dzielni 😉

Przy okazji również chciałabym jeszcze raz bardzo podziękować Hello We Are Social za moją stronę internetową https://valenciacitybynight.com/ .Pragnę się rozwijać i ulepszać, dlatego jestem jak najbardziej otwarta na Wasze komentarze i ewentualne pomysły. Może czegoś jeszcze brakuje ? w razie czego piszcie na info@valenciacitybynight.com.

 

Uczysz się hiszpańskiego? A może chcesz zacząć się uczyć tego języka?

Mam coś dla Ciebie: bezpłatny mini kurs hiszpańskiego, na który możesz się zapisać w każdej chwili!

Wiem, że moi czytelnicy są na różnych poziomach języka, dlatego przygotowałam mini lekcje na wszystkich poziomach, od początkującego A1 do poziomu C2. Na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie!

bezpłatne lekcje hiszpańskiego online