Opublikowałam już pierwszą część ślubną z dokumentami i ogólnymi poradami dotyczącymi organizacji ślubu w Hiszpanii, teraz przyszła chwila na opisanie moich osobistych przemyśleń na temat hiszpańskich ślubów w ogóle, w tym i mojego. Dodaję kilka porad, o czym nie możesz zapomnieć podczas organizowania międzynarodowego ślubu.

Decyzja – gdzie ma się odbyć ślub?

Zdecydowaliśmy się na ślub w Hiszpanii ponieważ moja rodzina jest o wiele mniej liczna niż rodzina mojego męża. Na dodatek on ze wszystkimi utrzymuje kontakt! Także w jego przypadku określenie „siódma woda po kisielu” może i ma znaczenie jeśli chodzi o stopień pokrewieństwa, ale absolutnie nie ma znaczenia w kwestii częstotliwości utrzymywania relacji – wszyscy wiedzą co u kogo słychać, kontaktują się, wysyłają sobie zdjęcia i takie tam. No więc porównując wstępną listę gości od razu było wiadomo, że od niego będzie prawie trzy razy więcej osób. Wybór okazał się prosty, ja sama nie wiedziałam jeszcze tak naprawdę czy to dobrze czy źle. Nie jestem typem dziewczyny, która od 15 roku życia miała już wybrany model sukienki, na dodatek z racji faktu iż jestem człowiekiem małej wiary religijnej (żeby nie powiedzieć że żadnej) przypuszczałam, że ślub kościelny raczej nigdy nie przypadnie mi w udziale. No i nagle w przeciągu kilku miesięcy okazało się, że jednak będę brać ślub i to w kościele! Jako że wcześniej nie interesowałam się zbytnio tym tematem, musiałam wkroczyć w świat organizacji ślubów i szybko się w nim ogarnąć.

Koszt ślubu

Przy wybieraniu miejsca ślubu, trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw. Jeśli liczebność rodziny jest podobna po każdej stronie (Twojej i Twojego przyszłego małżonka), możecie się skłonić ku organizacji ślubu w Polsce – zapewniam Cię, że wyjdzie to o wiele taniej. Polecam także zastanowić się nad tym, w jaki sposób zorganizujecie ślub – takie zadanie na odległość musi być bardzo trudne. Jeśli mieszkasz w Hiszpanii, a zdecydujesz się na organizację ślubu w Polsce, to może skorzystasz z usług wedding plannera? Albo nawet jeśli organizujesz ślub w tym samym mieście…

Ja dopiero w ostatnich tygodniach przed ślubem tak naprawdę zrozumiałam istotę tego zawodu. Co chwilę musiałam gdzieś dzwonić, załatwiać sprawy. Zadzwoniła pani z kwiaciarni, że bukiet będzie gotowy rano w dniu ślubu i że ktoś musi pojechać po jego odbiór. Ja rozpoczęłam szukanie osoby, która mogłaby pojechać do kwiaciarni (ja z oczywistych powodów nie mogłam pojechać, to był mój ślub i musiałam iść do fryzjera i na makijaż, moi rodzice też nie, a moja rodzina, nawet dalsza, nie mogła, bo nie znała miasta, jeszcze tego by brakowało, żeby się zgubili i spóźnili na ślub, a ja bez bukietu…). Znalazłam ochotnika-kolegę i musiałam oddzwonić do pani z kwiaciarni, która z kolei mnie spytała o której godzinie przyjedzie samochód do udekorowania i czy to może być godzina 10. No więc dzwonię do pana od samochodu, pytam czy może pojechać do kwiaciarni o tej 10, a on mówi, że nie bardzo, lepiej wcześniej, o 9.30… Znowu telefon do pani od kwiatów, mówię, że kierowca będzie o 9.30, i tak dalej, i tak dalej.. Niekończąca się historia, codziennie jakieś nowe sprawy do załatwienia. Gdybym miała wedding plannera, te rzeczy w ogóle by mnie nie interesowały, udekorowany kwiatami samochód by po mnie podjechał o umówionej godzinie, a wedding planner sam by pojechał odebrać ten bukiet! I załatwił milion innych spraw, które wyskoczyły w ostatnich dniach przed ślubem.

Nie wiem co prawda ile kosztuje taka usługa, ale polecam sprawdzenie, szczególnie jeśli nie masz dużo czasu przed ślubem.

ślub hiszpania jak zorganizować

Ślub poranny czy popołudniowy?

Tradycyjny podział ślubów w Hiszpanii jest prosty: jako że godziny posiłków, szczególnie obiadów, są tutaj święte, śluby organizuje się tak, aby niczym nie zakłócić standardowych godzin obiadu. Może to być albo boda de mañana albo boda de tarde.

Boda de mañana – oznacza, że ślub odbędzie się przed obiadem, najczęściej około 12-13. Tak było u nas – ślub o 12.

Po mszy ślubnej, gratulacjach i zdjęciach (zdjęcia ślubne robi się tego samego dnia, którego odbywa się ślub!) para młoda udaje się do hotelu czy restauracji, w którym będzie przyjęcie. Goście już na nich czekają – podczas gdy para młoda robiła sobie zdjęcia, goście mieli czas żeby spokojnie trafić na miejsce przyjęcia, zacząć pić pierwsze drinki i jeść przekąski. Po przywitaniu się i innych atrakcjach zasiada się do obiadu, którego ilość i jakość zależy od restauracji. Najczęściej jest to przystawka, pierwsze i drugie danie lub pierwsze danie i drugie, potem oczywiście deser. Później podawane są kawy, a następnie para młoda kroi tort weselny (zdaje mi się, że w Polsce tort weselny kroi się o północy? Tutaj nic z tego!). Wszyscy udają się na parkiet, gdzie para młoda tańczy walca (albo co kto tam chce tańczyć), do tańca dołączają się wszyscy. Ślub „dzienny” w restauracji czy hotelu trwa do 22-24, czasami nieco dłużej, ale po zakończeniu oficjalnej części osoby starsze idą do domu, a młodsze wychodzą sobie na miasto. Tak! Para młoda też idzie na miasto! Najczęściej panna młoda wychodzi w swojej sukience ślubnej do jakiegoś baru i tam jeszcze się pije kilka piw czy drinków, tańczy, itp. Tutaj nie ma limitu czasowego.

Boda de tarde – oznacza, że na ślub jesteśmy zaproszeni już po obiedzie. Taki ślub odbywa się około godziny 18-20. W zasadzie dalszy przebieg jest podobny, z tym że zamiast obiadu dostajemy kolację (w zależności od godziny ślubu, ale około 21-22), a taka popołudniowo-nocna impreza zazwyczaj się przedłuża do rana. Dlatego wybierając godzinę ślubu od razu decydujemy się na imprezę jaką będziemy mieć – jak długo będziemy mogli zostać z gośćmi na sali. W żadnym wypadku nie ma ustaleń „do ostatniego gościa” w przypadku ślubu dziennego, no chyba że lokal zgodzi się na taki układ (w mieście, w którym wzięliśmy ślub nie było to możliwe w żadnym lokalu).

Nie daj się! Wybierz godzinę, która pasuje Tobie

Ja chciałam mieć ślub i imprezę w dzień ponieważ jestem typowym skowronkiem, na co mi wesele do rana jak ja o 23 mam mega spadek energii i nie marzę o niczym innym, żeby iść spać. Na dodatek jak mnie wkurzali ludzie mówiący „eee, na swoim własnym weselu będziesz mieć ochotę na tańce do 6 rano”. A właśnie że nie. Mogłam zrobić imprezę dla wszystkich oprócz siebie i żeby była nocna („no bo co to za wesele co się kończy o 23” – tylko że najczęściej taki tekst rzuca ktoś, kto o 22 sam się zmywa do domu lub już jest tak pijany, że nie kontaktuje), albo zrobić coś dla mnie samej i czuć się dobrze.

Korzystając z hiszpańskiego modelu ślubu i wesela za dnia, zadbałam o siebie i swoje potrzeby – o godzinie 23 światła się zapaliły, sala opustoszała, ja się przebrałam w inną białą sukienkę (nie chciałam aby ta ślubna mi się zniszczyła i zamoczyła, padał deszcz). Poszliśmy z moim już mężem i znajomymi, którzy mieli ochotę do baru-dyskoteki nieopodal hotelu, w którym było nasze przyjęcie, gdzie można było jeszcze trochę potańczyć. I tak wyszliśmy stamtąd sporo wcześniej niż reszta naszych przyjaciół.

Jakie są różnice w porównaniu z typowo polskim ślubem?

No cóż, chyba będą musieli mi to powiedzieć czytelnicy 🙂 Ja byłam na niewielu ślubach i weselach w Polsce, a te na które poszłam, też nie były do końca takie tradycyjne.

Moim pierwszym spostrzeżeniem jest to, że w Polsce jedzenie (śledziki, sałatki, pasztety, coś na ciepło) jest dostępne przez cały czas na osobnym stole. W Hiszpanii podział jest jasny: najpierw obiad, potem tańce (i open bar oczywiście), nikt nie je śledzika jak jest czas na taniec! Kilka godzin po obiedzie/kolacji podawane są różne przekąski, ale to w formie bufetu, każdy może sobie coś wziąć, zjeść to w 5 minut i potem wrócić do tańca.

Punkt drugi: różnica na ślubach, na których byłam w tych dwóch krajach jest taka, że w Polsce butelki z trunkami są na stolikach, względnie są kelnerzy, którzy dbają o stałą ilość napoju do wypicia, a w Hiszpanii jest wydzielona strefa na open bar, gdzie można zamówić sobie jakiegoś drinka. W Polsce pije się też więcej czystego alkoholu, tzw. shotów, a w Hiszpanii raczej w postaci drinków.

Kolejna ciekawostka jest taka, że w Hiszpanii ślubna sesja zdjęciowa odbywa się w dniu ślubu, tak jak wyżej napisałam. Najpierw wydawało mi się to dziwne – dlaczego mam jechać na zdjęcia, podczas gdy moja rodzina i znajomi będą na mnie czekać w hotelu, jednak potem się musiałam do takiej opcji przekonać i okazało się to całkiem dobrym rozwiązaniem. Sesja trwała może 1,5 godziny łącznie z dojazdami (byliśmy w małym miasteczku). Wybraliśmy sobie kilka ładnych miejsc, mamy w sumie zdjęcia z różnych lokalizacji, a ja nie muszę jeszcze raz ubierać się w sukienkę i malować tak, jak wyglądałam na ślubie.

Teraz w zasadzie zastanawiam się jak to ludzie robią gdy sesja jest w kilka dni po, wyobrażam sobie, że tak samo trzeba iść do fryzjera? Ja w kilka dni po ślubie miałam ochotę wybrać się w podróż poślubną i zrelaksować się, a nie pozować fotografowi. Później byłam wdzięczna za ten hiszpański zwyczaj.

W Hiszpanii Facebook świadkiem wszystkiego

Nie wiem czy to jest kwestia takiego postępu technologicznego czy też ludzie zwariowali, a może to tylko Hiszpanie są tacy facebookowi, ale na kilka miesięcy przed naszym ślubem byliśmy z Miguelem na ślubie znajomych. Czy możecie sobie wyobrazić, że tamta para młoda jeszcze nie wyszła z kościoła po mszy, a już ich „znajomi” obecni na tej mszy zamieścili zdjęcia pary młodej na Facebooku? Bez pytania, bez zastanowienia się…

Dla mnie to było tak niezrozumiałe, w końcu ślub jest wydarzeniem prywatnym, to nie jest Sylwester, z którego każdy może zrobić zdjęcia fajerwerkom i zamieścić w internecie. Dlatego my poprosiliśmy przed ślubem naszych przyjaciół, aby nie zamieszczali zdjęć z nami w roli pary młodej w internecie (ani żeby nie oznaczali nas imiennie, że są na naszym ślubie), ponieważ chcemy zachować prywatny charakter sytuacji. Jedni zrozumieli bez problemu i prawie się urazili za takie uwagi, natomiast innym nie przyszło to już tak łatwo (szczególnie Hiszpanie mieli problem ze zrozumieniem naszej prośby).

Już od dawna jakiekolwiek moje zdjęcia, które są zamieszczane na moim profilu na Facebooku są tam ponieważ publikuje je ktoś z moich znajomych (na przykład z grupowego spotkania, itp), co do takich zdjęć nie mam nic przeciwko, ale prywatne, życiowe wydarzenia zachowam dla siebie. Co prawda niektórzy „grożą mi”, że jak zostanę matką, to nie będę mogła się powstrzymać i będę chciała pochwalić się dzieckiem całemu światu zamieszczając kilka zdjęć bobasa dziennie, zobaczymy. Moim celem było i jest, aby nikt nie zamieszczał moich zdjęć bez mojego pozwolenia.

Internetowa strona ślubna

Przed ślubem zrobiłam stronę internetową dla polskich gości, na której umieściłam przydatne informacje dotyczące dojazdu, zwyczajów ślubnych (na przykład informacji o przebiegu wesela, o tym, że do kościoła w Hiszpanii nie przynosi się kwiatów ani wina dla pary młodej, nic), kwestii zakwaterowania. Uważam, że to dość dobry pomysł – można podać adres strony internetowej znajomym, oni sobie przejrzą i w taki sposób poznają szczegóły, a para młoda nie musi odpowiadać na niezliczoną ilość takich samych pytań. Stronę można zabezpieczyć hasłem, aby wchodzili na nią tylko pożądani czytelnicy – dzięki temu mogłam zamieścić na niej nasze zdjęcia i dokładne dane adresowe.

W przypadku zainteresowania pomocą przy przygotowaniu takiej strony – napisz do mnie wiadomość!

Zaproszenia – wyjątkowe

Mieliśmy indywidualnie przygotowane zaproszenia, które przygotowała nam Cristina z Morrocotudo (zobaczcie jakie ma śliczne prace!). Na malowanym ręcznie zaproszeniu widnieje warszawska syrenka (reprezentująca godło Warszawy) i rycerz, podobny do tego z godła Hueski, miasta Miguela i w którym wzięliśmy ślub. Klikając na zdjęcie przejdziecie do profilu na Instagramie tej cudownej dziewczyny i jej pięknych dzieł sztuki.

Podróż poślubna

Ślub jest super, przygotowania także, ale w końcu człowiek jest tak bardzo zmęczony… że ma ochotę zostawić za sobą ten cały ślubny blichtr i pojechać w siną dal nacieszyć się nowym stanem cywilnym tylko we dwoje. My tak zrobiliśmy i w ramach naszego miesiąca miodowego polecieliśmy na Azory, Maderę i Gran Canarię. Uwielbiam wyspy, te nas nie zawiodły, było świetnie! Połączyliśmy aktywny wypoczynek z luksusowymi hotelami (no w końcu podróż poślubna!), a że mąż uprzedził w każdym hotelu, że to taka szczególna podróż, to w każdym z miejsc czekała na nas butelka szampana, owoce i słodkie przekąski… Bardzo polecam powiadomić hotel, że to nie są zwykłe wakacje. W Hiszpanii wśród świeżo upieczonych małżonków jest bardzo popularne korzystanie z ofert biura podróży, jednak nas nie zauroczył żadna wycieczka zorganizowana. Przygotowaliśmy wyjazd na własną rękę i mimo, że obiecaliśmy sobie, że nie będziemy szczędzić sobie na niczym, to i tak nas to wyszło o wiele taniej niż gdybyśmy skorzystali z biura podróży.

ślub w hiszpanii podróż poślubna

Widok z naszego apartamentu w hotelu 5* na Maderze. Człowiek aż miał ochotę wstawać rano! Nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek wybiorę się do takiego hotelu, ale podróż poślubna zdecydowanie zasługuje na trochę luksusu. 

Rozczarowania

Niestety nie wszystkie zaproszone osoby mogły być na naszym ślubie. To było dla mnie coś dziwnego – o ile nigdy nie wyobrażałam sobie tego dnia w żaden szczególny sposób, to jednak zawsze w moich myślach dotyczących dnia ślubu były obecne moje przyjaciółki. Rzeczywistość okazała się jednak inna od moich wyobrażeń i wiele osób nie mogło przylecieć. Gdy przez kilka następujących po sobie dni otrzymywałam kolejne odpowiedzi odmowne z wyjaśnieniami (często bardzo uzasadnionymi, co do tego nie mam wątpliwości), chodziłam jak struta i zastanawiałam się jak można rozwiązać taką sytuację. Myślałam nad zorganizowaniem obiadu/kolacji w Warszawie, po ślubie, ale szybko okazało się, że nie będzie to możliwe. To samo z babciami – ich wiek i stan zdrowia nie pozwolił już na podróż, dlatego pamiętaj – organizując ślub w innym kraju zawsze się okaże, że ktoś z rodziny lub przyjaciół nie będzie mógł przylecieć.

Międzynarodowy ślub

Zliczyliśmy narodowości wszystkich naszych znajomych obecnych na ślubie i okazało się, że byli u nas goście z 13 krajów! Wliczając w to Polaków i Hiszpanów, rzecz jasna. Anglia, Australia, Francja, Niemcy, Austria, Czechy, Stany Zjednoczone, Meksyk, Włochy, Litwa, Bułgaria.. Te kraje miały swoją reprezentację na naszym ślubie. To było wspaniałe uczucie, że tyle osób przyjechało spędzić z nami ten dzień! Niektórzy musieli wziąć sobie dzień wolny w pracy, inni znieść wielogodzinną podróż, najpierw samolotem, później pociągiem lub wynajętym samochodem po nieznanych szosach Hiszpanii, ponad 300 kilometrów… Teraz tylko czekamy na zaproszenia na śluby naszych wszystkich gości – coś mi się wydaje, że czeka nas sporo turystyki ślubnej w najbliższych latach!

Menu ślubne po polsku

Menu hotelowe było stworzone po hiszpańsku, dlatego nie zapomnij przetłumaczyć go na czas, aby mogli je zrozumieć także polscy goście. U nas kombinacja polski-hiszpański była wystarczająca, ponieważ wszyscy goście znali przynajmniej jeden z tych języków (albo mieli kogoś, kto mógłby im przetłumaczyć).

Prezenty ślubne

Tutaj kwestia, która na początku bardzo mnie wzburzyła, jednak potem się do niej przyzwyczaiłam i teraz uważam, że to jest wygodne. W Hiszpanii do zaproszenia ślubnego często dołącza się numer konta na które należy wpłacić „prezent”. Gdy otrzymałam zaproszenie na pierwszy hiszpański ślub i zobaczyłam przy nim bilecik z numerem konta, moja bulwersacja była nieziemska! Ale jak to? Tak bezpardonowo proszą o pieniądze? Nawet nie zamieszczą jakiegoś „śmiesznego” wierszyka??? Prawie mi para leciała z uszu.

Jeszcze wtedy mój chłopak mi wytłumaczył, że to coś normalnego, tak się robi, a na dodatek gdy powiedział mi jaka jest średnia wpłacana przez jedną osobę „w prezencie”, to mi mowę odjęło. Zajęło mi trochę czasu przyzwyczajenie się do tej myśli, ale teraz uważam, że to jest najlepszy ślubny wynalazek. Żadne listy prezentów, żadne koperty, które się mogą zgubić, nic. Pamiętam jak ja sama poszłam na te dwa śluby znajomych w życiu, to w ogóle nie mogłam słuchać mszy w kościele, bo ciągle macałam torebkę i sprawdzałam czy koperta jest w środku. A tak? Na kilka dni czy tygodni przed ślubem robisz przelew i masz święty spokój. Zarówno osoba, która wpłaca, jak i osoba, która prezent otrzymuje.

Przede mną jeszcze tkwi sekret jak rozliczyć się z takiego daru, bo pewnie trzeba uwzględnić to w deklaracji podatkowej, ale szczerze mówiąc nie martwię się tym zbytnio, bo mam nadzieję, że moja pani księgowa rozwikła tę zagadkę. Wszyscy tak robią w Hiszpanii i możliwe, że trzeba to jedynie zgłosić, a sama kwota nie jest opodatkowana. Na pewno gdyby prezenty wpłacane na konto były opodatkowane, to Hiszpanie by wymyślili inny sposób na ich przyjmowanie.

Otrzymaliśmy także kilka prezentów ślubnych i muszę powiedzieć, że było to bardzo miłe – w większości były to spersonalizowane podarunki, które sprawiły nam dużo radości. Cieszymy się jednak z tego, że nie było ich więcej, ponieważ nasze mieszkanie nie ma rozmiarów pozwalających na trzymanie (i aktywne korzystanie) z większej ilości prezentów.

 

Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to daj znać, jeśli będę umiała, to odpowiem!

 

Jeśli Ci się podobało, udostępnij u siebie! Dzięki!