Odróżniam dwa rodzaje wakacji. Jedne w stylu all inclusive, podczas których rutyna dnia wygląda praktycznie tak samo, jemy wszystkie posiłki w hotelowej restauracji, mamy wiele dań do wyboru, rano idziemy na basen, a po południu na plażę, ewentualnie po raz drugi na basen 🙂

Drugi sposób podróżowania wymaga więcej wkładu własnego, że tak to nazwę, organizacji, przemieszczania się z miejsca na miejsce, rezerwowania poszczególnych hoteli, biletów, wypożyczenia samochodu (tudzież złapania autostopu)…

Moje podróże zasadniczo odbywają się w sposób bardzo bliski do drugiego, z tym wyjątkiem, że planuje je mój mąż. Gdybym miała zajmować się tym sama – wylądowałabym (z miłą chęcią) na jakichś wakacjach zorganizowanych i tyle.

Niezależnie jednak od tego, jak podróżujesz, mam dla Ciebie kilka wskazówek, co warto zrobić w Hiszpanii w sposób standardowy, a co nieco inaczej.

#1 Pamiętaj o godzinach posiłków

Nie ma opcji, że od rana do 17 będziesz chodzić po mieście (albo leżeć na plaży), a potem będziesz chciał zjeść ciepłą obiadokolację w jakimś barze czy restauracji. O godzinie 17 nie dostaniesz nic ciepłego, no chyba że w jakiejś sieciówce fast food. Hiszpanie jedzą obiad w godzinach 13.30 – 16.00 i ty, jeśli chcesz z tego obiadu skorzystać, musisz się do tych godzin dostosować. Nie ma zresztą większego problemu w organizacji dnia – w godzinach obiadowych (tzw. mediodía) większość atrakcji typu muzea zostaje zamkniętych – ich pracownicy także chcą zjeść obiad! Po obiedzie znowu możesz wyruszyć na podbój hiszpańskiego świata.

Jeśli nie jesteś zainteresowany jedzeniem w takich godzinach albo masz ze sobą kanapki itp. – możesz wykorzystać ten czas w ciągu dnia jako na przykład moment, kiedy na plaży jest o wiele mniej osób. Hiszpanie (i ci, którzy chcą zjeść ciepły posiłek) około godziny 14 będą się zbierać z plaży czy z innego turystycznego miejsca, możesz to wykorzystać strategicznie. Jeśli jest to miejsce zamknięte, sprawdź tylko godziny otwarcia.

Jeśli mieszkasz w hotelu i masz zapewnione posiłki – raczej nie będzie Cię to dotyczyć, chociaż i tak będziesz miał pewnie wyznaczone godziny posiłków.

#2 Słońce – kiler – w godzinach 14-16

O ile dobrze pamiętam, w Polsce zawsze się mówiło, że słońce najbardziej opieka w godzinach 12-14. No to teraz wyobraź sobie, że zgodnie z obrotem kuli ziemskiej, słońce do Hiszpanii dociera później. Tutaj godziny największego promieniowania to raczej 14-16.

Oczywiście hiszpańskie słońce opala mocniej niż to polskie – pamiętaj o tym i kremuj się nie tylko w godzinach 14-16. Nawet poranny spacer po mieście może skończyć się poparzonymi ramionami, co potem nie uprzyjemnia urlopu

#3 Jeśli czegoś ci zabraknie albo zapomnisz, możesz to tanio kupić w chińskim sklepie

W chińskim sklepie, który na pewno łatwo rozpoznasz po nazwie typu „BAZAR CHINO” albo „MEGA CHOLLO”, na wystawie milion niepasujących do siebie rzeczy, klucz francuski niedaleko „seksownej” bielizny, a w drzwiach stojący Chińczyk, jeden z dwudziestu pracujących w takim chińskim sklepie (bo przecież ktoś musi pilnować tych klientów, żeby nie kradli – jeśli poczujesz się obserwowany w takim sklepie, to nie przejmuj się, nie tylko ty masz takie wrażenie).

Z jednej strony polecanie chińskich sklepów jest nieco przeciwko mnie samej – uważam, że co najmniej połowa sprzedawanych tam artykułów jest badziewiem, które nigdy nie powinno zostać wyprodukowane bo jest to góra plastiku, który prawdopodobnie wyląduje w morzu albo na jakimś nielegalnym wysypisku. Z drugiej strony nie mogę powiedzieć, że ja sama nigdy nic tam nie kupuję, to byłaby hipokryzja.

Dobra strona takich sklepów jest taka, że jest tam prawie wszystko (serio…) i bardzo często są one otwarte od rana do późnych godzin wieczornych. W zależności od tego w jakiej miejscowości spędzasz urlop, taki sklep może okazać się wybawieniem (sytuacyjnym i dla portfela). Często jest tam także jedzenie (bardziej w puszkach, chipsy, napoje itp).

#4 Unikaj restauracji, w których menu jest po angielsku i przy głównych ulicach

…o ile nikt konkretnie nie polecił ci tego miejsca. Wiem wiem, to może być trudne, jeśli nie znasz hiszpańskiego. Ale, o ile nie masz jakiegoś poleconego super baru, w którym wiesz, że jedzenie jest dobrej jakości, to uwierz mi: bar czy restauracja, która ma wywieszone menu po angielsku, raczej nie będzie świetnym miejscem na posiłek. Tak samo jeśli chodzi o restauracje umiejscowione przy głównych alejach czy ulicach miast. Naprawdę musisz mieć widok na te przejeżdżające samochody czy na ten tłok turystów, podczas posiłku? Myślisz, że to jest najlepsze miejsce? Ja bym wolała zjeść obiad w barze znajdującym się o kilka uliczek dalej, poleconym lokalnie (no i niech nawet ma to menu po angielsku – ale nie wystawione na środku chodnika…), a potem, jeśli chcę doświadczyć tego tumultu miejskiego, to usiądę sobie na ławce czy murku znajdującym się przy głównej promenadzie.

Niestety prawda jest taka, że w restauracji znajdującej się przy głównej ulicy, niezależnie od jakości podawanego jedzenia, zawsze będzie tłum ludzi. Ja nie chciałabym znaleźć się wśród nich, lokalizacja nie musi być wyznacznikiem dobrej jakości posiłków.

Jak upewnić się, że miejsce, do którego się wybieramy jest OK? Możesz zapytać pani na poczcie podczas wysyłania pocztówek (hehe… chyba zadziała tylko w mniejszych miejscowościach), możesz spytać się kogoś, obok kogo siedzisz w barze pijąc kawkę, czy może ci polecić jakąś restaurację na obiad, możesz skorzystać z opcji, którą masz na wyciągnięcie ręki, w czasach super telefonów komórkowych: sprawdzić w internecie, w opiniach Google albo na stronie Tripadvisor, jak oceniane jest każde miejsce. Żyjemy w czasach takich możliwości, nie marnuj 2 godzin (… przecież to Hiszpania! Relaksik) na jedzenie w nieodpowiednim miejscu!

porady podróż po hiszpanii na co uważać

#5 Zastanów się, czy na pierwszy rzut oka wyglądasz jak turysta?

Z jednej strony nie ma w tym nic złego, każdy ma prawo wyglądać jak zechce, a ja sama lubię siebie na moich wakacyjnych zdjęciach, na których często jestem ubrana w rzeczy, których nie noszę codziennie. Jednak jeżeli chcesz odwiedzać bardzo popularne miejsca, takie jak centrum Barcelony czy Madrytu, polecam zabezpieczyć się na któryś z wymienionych sposobów.

A. Możesz zastosować środki pt. ‚Jestem turystą, obciach nie jest mi obcy’, czyli przerzucić plecak do przodu, mieć go cały czas na widoku, telefon komórkowy w saszetce zawieszonej na szyi, a najlepiej pod ubraniem, wygodne buty typu Scholl, a spod dekoltu wystający kostium kąpielowy czy kąpielówki zamiast szortów, bo po co zmieniać. Aha, zapomniałam o tych spalonych ramionach – na serio, mam wrażenie, że zdarza się to tylko przyjezdnym. I piszę o obciachu, ale z drugiej strony – ja sama tak czasem robię, nie mam nic złego na myśli 🙂

B. Możesz postarać się na maksa upodobnić do osób mieszkających tu lokalnie, jeśli „czujesz” ich styl i jeśli wydaje ci się to dobrym pomysłem. Czyli usunąć wszystkie elementy wymienione w punkcie A, ubrać się tak, jakbyś szedł na spacer w swoim mieście, licząc na to, że żaden kieszonkowiec nie zbliży się do ciebie, aby posłuchać w jakim języku mówisz, bo oczywiście… gdy tylko otworzysz buzię od razu wyjdzie na jaw, że stąd to raczej nie jesteś.

Oczywiście chodzi o to, abyś nie został okradziony. Niestety, jest to smutna prawda, Hiszpania jest krajem bezpiecznym, ale w niektórych miejscach możesz zostać okradziony szybciej niż zdołasz wymówić słowo ‚España’. Szczególnie w punktach bardzo turystycznych, w większych miastach. Zróbmy psikusa kieszonkowcom, nie dajmy się im okraść!

#6 Jeśli jedziesz pociągiem – miej zapas czasu na kontrolę bezpieczeństwa

W Hiszpanii praktycznie na każdej stacji kolejowej, jeśli odbywamy podróż długodystansową, musimy być przygotowani na kontrolę bagażu, mniej więcej jak na lotnisku (kładziemy walizkę, torbę, laptopa na taśmę i nasz bagaż zostaje prześwietlony). Oczywiście nie ma żadnych obostrzeń co do przewożonych płynów (jak na lotniskach) ani co do bagażu podręcznego. Radzę jednak dojechać na stację kolejową z zapasem czasu przed odjazdem pociągu – może się zdarzyć, że będzie kolejka, a nie warto stracić biletu na pociąg przez 5 czy 10 minut wcześniej. Porada szczególnie przydatna w przypadku większych miast 😉

#7 Ile pieniędzy zabrać na tzw. „życie” na wakacyjny wyjazd do Hiszpanii?

Oczywiście kwestia pieniędzy jest jak najbardziej indywidualna, ale za sobie kalkuluję mniej więcej tak:

Śniadanie – max 7 euro. I uwaga, ja jestem kosztownym wyjątkiem, bo uwielbiam obfite śniadania, ale w większości barów w Hiszpanii znajdziesz zestaw śniadaniowy kawa (albo herbata) i tost (albo croissant albo inna słodka bułka) albo ewentualnie churros z czekoladą (nie wszędzie dostępne), już od 2 euro, a za 3,5 euro nawet możesz dostać śniadanie z wliczonym sokiem pomarańczowym. W kwestii śniadań konkurencja w barach jest duża, zwykle bary oferujące śniadanie oczekują, że przyjdziesz do nich na obiad lub kolację. W turystycznych miasteczkach, które są obficie odwiedzane przez Brytyjczyków, zwykle w menu śniadaniowym znajdziesz także ‚English Breakfast’ w cenie 5-7 euro, w zależności od składników (sadzone jajko lub dwa, fasola, boczek, kiełbaska, nie pamiętam co tam jeszcze jest).

Obiad – max 15 euro, często udaje mi się wydać mniej. Zwykle idę na tapas albo na tzw. menú del día, menu dnia. Już od rana, jeśli mam zamiar spędzić godziny obiadowe 13-15 h w tym samej miejscowości, staram się wyczaić jakiś bar z fajnym menu dnia, aby móc się tam przejść w godzinach obiadowych. Prawie zawsze wspieram się opiniami z internetu albo podpytuję osoby mieszkające w okolicy czy mają coś do polecenia. Ja mieszkam w Hiszpanii, mój mąż jest Hiszpanem, więc możemy mniej więcej wyobrazić sobie czego możemy oczekiwać po danym barze albo wystarczy, że rzucimy okiem na talerz któregoś z gości 😉 Ale bardzo nie lubię gdy restauratorzy traktują mnie jak turystę i jako chodzącego dolara, już nawet nie chodzi o fakt, że zagadują mnie po angielsku, ale o to, że czasem się zdarza, że korzystając z niewiedzy turystów, wciskają im kit. Niestety. Dlatego robię co mogę, aby ostrzec przed takimi nieuczciwościami losu 😉 Poza tym dla mnie jedzenie na wakacjach jest niezmiernie ważne: uwielbiam próbować lokalnych potraw w pysznych miejscach.

Kolacja – max 20 euro. Podane przeze mnie kwoty są maksymalnymi, rzadko wydaję więcej. Oczywiście należy mieć na uwadze, czy nasza wycieczka jest do Barcelony czy Madrytu, a może do małego miasteczka w Ekstremadurze – ceny mogą się różnić.

Nocleg – zwykle znajdujemy miejsca, które kosztują góra 30 euro za osobę za dobę, czyli za dwie osoby max 60 euro za noc. Ale często zdarza się, że nocujemy taniej 🙂

Pamiątki, lody, pierdułki, pocztówki – max 10 euro dziennie.  Z tym, że wolę np. pamiątki jedzeniowe niż pamiątki plastikowe, ewentualnie czasem kupię jakiś magnes. Każdy ma swoje priorytety 😉

Bilety wstępu – zależy co odwiedzamy, ale nie więcej niż 10 euro dziennie. Do tego, jeśli jeździmy samochodem, warto dodać parkingi – parking przy plaży może kosztować np. 5 euro za pół dnia, ale już parking miejski może kosztować 10 euro za pół dnia (przy każdym parkingu jest umieszczony cennik). Jeśli nie mamy do dyspozycji samochodu, to należy dodać koszt biletów autobusowych czy na pociąg.

To tak mniej więcej zarys moich wakacyjnych wydatków w Hiszpanii.

porady na wyjazd do hiszpanii co zrobić

#8 Wybieraj jak najbrzydsze bary

I znowu to jest wskazówka, którą częściowo daję wbrew sobie, ale już tłumaczę dlaczego. Jeśli chcesz spróbować najpyszniejszej tortilli ziemniaczanej na świecie, to masz o wiele większe prawdopodobieństwo, że dostaniesz ją w barze, który ma dość brzydki i starodawny wystrój, niż w jakimś „ładnym” miejscu, które może jest udekorowane w sposób indywidualny, a może meblami z Ikei, nie wchodź do takich miejsc!

Ja uwielbiam piękne i klimatyczne bary. Ale w Hiszpanii niestety nacięłam się kilka razy, że w ładnych barach podawane jedzenie jest słabe, a w tych wyglądających jak z czasów Króla Ćwieczka, z metalową ladą i stolikami z jedną nogą, które na dodatek się kiwają – jest super!

Na dodatek pracowałam w dwóch typach barów i potwierdzam – od tej zasady jest niewiele wyjątków (chociaż oczywiście są! Polecam sprawdzić opinie w Google lub Tripadvisor). My w naszym ładnym i „nowoczesnym” barze podawaliśmy mrożoną tortillę, a w najbrzydszym na świecie jedzenie było takie, że palce lizać – co nie oznacza, że mam dobre wspomnienia z tamtego miejsca, przeczytaj wpis o pracy w barze w Hiszpanii.

 

Czy masz jeszcze jakieś wskazówki, które byś uznał za przydatne podczas wyjazdu do Hiszpanii?

 

Oprócz tego nie zapomnij o wyrobieniu karty EKUZ – tutaj szczegółowe wskazówki jak to zrobić.

Co zrobić przed wyjazdem do Hiszpanii? Check lista.