Dzisiaj pół żartem, pół serio 🙂

Proponuję zabawę: za każdą sytuację, która ci się przytrafiła podczas pobytu w Hiszpanii lub hiszpańską cechę, którą już znałeś, policz sobie jeden punkt (na korzyść hiszpańskich zwyczajów!). Następnie podziel się wynikiem w komentarzu!  A może przychodzą Ci do głowy jakieś inne sytuacje typowe dla Hiszpanii? Też dodaj w komentarzu!

Nie muszę się chyba chwalić, że ja zdobyłam maksimum punktów – w końcu ja sama wymyślałam wszystkie sytuacje, na coś się przydaje pisanie własnego bloga – w końcu w jakiejś konkurencji zdobywam wszystkie możliwe punkty! Zaczynamy!

Nie wiesz co to Hiszpania…

#1 Jeśli nigdy nie napiłeś się caña con limón

Czyli piwa (oczywiście bezalkoholowego! Hihi) z fantą cytrynową! Swoją drogą hiszpańskie piwo nie jest za dobre, takie siki, więc pomysł dodawania do niego Fanty uważam za trafny.

#2 Jeśli nigdy nie spotkałeś ludzi o różnych kolorach skóry, którzy, obładowani torbami, na ulicy oferowali Ci zakup…

zabawki dla dziecka, piwa (już raczej nie dla dziecka), butelki wody mineralnej czy innych rzeczy, oczywiście w cenach milionowych (i dziwnym trafem zawsze w bardzo turystycznych miejscach).No dobrze, 2 euro to nie miliony, ale w sklepie obok butelka wody kosztuje 50 centów.

#3 Jeśli myślisz, że „ahora” dosłownie tłumaczone jako „teraz” oznacza faktycznie „teraz”

Przykład z życia wzięty: gdy zamieszkałam z moim obecnym mężem, pierwsze dni i szykowanie się do pracy były nieco stresujące. Na przykład kiedy pytał się mnie gdzie położyłam kluczyki od samochodu, bo on musi je mieć TERAZ („AHORA”), bo już wychodzi do pracy i się spóźni. Ja zwykle gubię rzeczy, więc zmartwiona, jak w ukropie, zaczęłam szukać kluczyków. I wtedy zobaczyłam męża jak wychodził z pokoju… w piżamie. Zrozumiałam, że AHORA nie musi mieć takiego samego znaczenia jak po polsku. Teraz go uczę, żeby określał mi czas w minutach 🙂 Ale z „ahora„, które tak naprawdę nie oznacza „teraz” spotkałam się już wiele razy, nie tylko z moim spokojnym i zrelaksowanym mężem.

#4 Jeśli nigdy nie spotkałeś się ze zjawiskiem „persianas”

Są to rolety, które zasuwa się na noc (oraz w upalne dni). Hiszpanie nie potrafią spać przy jakimkolwiek świetle!

hiszpańśkie zwyczaje, jak to się robi w hiszpanii

#5 Jeśli nigdy nie zdarzyło Ci się pocałować klamki w jakimkolwiek sklepie/kiosku w godzinach pomiędzy 13.30 a 17.30…

No tak, sjesta!! Obiadek trzeba zjeść i zdrzemnąć się też trzeba.

#6 Jeśli dziwi cię troska znajomych Hiszpanów, gdy chcesz napić się herbaty

Wypić herbę po obiedzie? Rano? Na wieczór? A dlaczego, ŹLE SIĘ CZUJESZ? Hiszpanie piją herbatę tylko gdy są schorowani, zatruli się czymś lub gdy są starzy. Jeśli jesteś młody i zdrowy, to według hiszpańskich zasad nie masz prawa pić herbaty.

#7 Jeśli wolisz ładne, kolorowe bary z nowoczesnymi meblami niż miejsca otwarte od wielu lat, ze stołami i krzesłami, na których siadał w swojej młodości dziadek tego chłopaka, który zaczepiał cię na plaży

Ładne kolorowe bary są dla turystów. I często jest w nich zdrowe jedzenie, ładne sałatki, ciasta z ekologicznej mąki i takie podobne cuda. A gdzie tam! To jest dla turystów, prawdziwy Hiszpan chodzi na kawę do najbrzydszego baru w dzielnicy, w którym smaży się hiszpańskie krokiety na głębokim i starym tłuszczu.

#8 Jeśli dziwi Cię jedzenie ziemniaków (w jakiejkolwiek postaci) z chlebem

Na przykład kanapki z tortillą de patatas. Toż to świetne połączenie! Jeśli się zapychasz, to popij colą:

kanapka z tortillą de patatas typowy hiszpański bar

#9 Jeśli nie wiesz, że dwa buziaki na przywitanie daje się nawet przy pierwszym spotkaniu / poznaniu kogoś nowego

Obleśne to jest. Na dodatek kiedyś próbowałam wypytać o savoir vivre takich pocałunków, ale nie bardzo mi się to udało. Póki co zrozumiałam tylko, że jeśli ja jestem młodą dziewczyną i poznaję jakiegoś starszego pana, to leży w mojej gestii żeby się na niego rzucić z wielkim cmokiem, ponieważ jemu to nie uchodzi, tak się narzucać młodej dziewczynie. Ale to chyba tylko plotki, starsi panowie aż się rzucają, żeby dać mi buziaka.

#10 Jeśli dziwi cię zamawianie kilku potraw w barze i jedzenie ich w kilka osób z jednego talerza.

Tak, serio. Przynajmniej każdy ma swój widelec, ale ja i tak widzę w tym niehigieniczną wymianę bakterii, wirusów i grzybów (jak z reklamy Domestosa).

#11 Jeśli dziwisz się dlaczego rachunek do zapłacenia w barze dzieli się przez ilość uczestników spotkania

To jest coś, czego naprawdę nie lubię – płacenie po równo. Jestem mała, mało jem, nie potrafię obżerać się na noc pieczonym świniakiem (jak Hiszpanie… Kolacja o godzinie 22), skubnę trochę sałatki i tyle. A Hiszpanie często dzielą kwotę rachunku otrzymanego za konsumpcję w barze czy restauracji przez ilość uczestników biesiady i każdy płaci tyle samo. Widzę w tym rażącą niesprawiedliwość. Tym bardziej, że często nie piję ani drinków po kolacji ani nie zamawiam sobie krwistego steka na drugie danie (często za dopłatą). A rachunek dzieli się PO RÓWNO, czyli jestem zmuszona płacić za drinki i steki innych. W Madrycie wcale nietanie.

Mąż mówi, że mając na względzie ile je on sam, jeszcze na tym zyskujemy i zawsze płaci rachunek za naszą dwójkę. Może i prawda.

hiszpania zwyczaje życie

#12 Jeśli w Hiszpanii mówisz do osób poniżej 70 roku życia per pan, pani

Gdzie tam! Kiedyś powiedziałam do lektorki hiszpańskiego na kursie w Zaragozie per pani, usted. Zrobiła dziwną minę, odczekała chwilę, a potem wytłumaczyła nam, że jeśli w Hiszpanii mówisz do kogoś „młodego” (no… tego, poniżej 70 lat) per pan czy pani, to ta osoba może się obrazić, że uważasz ją za starą. Już nie popełniam tego błędu. Teraz USTED tylko do staruszków.

#13 Jeśli w barze nie wyrzucasz resztek krewetek i zużytych serwetek na podłogę

Tak, dobrze zrozumiałeś! Jeśli jesz coś w barze i obierasz krewetkę, masz jakieś inne odpadki z jedzenia, to nie szukaj śmietnika. Zerknij na podłogę i sprawdź czy nie ma na niej resztek jedzenia czy pomiętych, zużytych serwetek. Jeśli wydaje ci się, że przewrócił się tam śmietnik, to spokojnie wyrzucaj i swoje resztki. Hiszpanie nie mają problemu z wyrzuceniem śmieci na podłogę w barze. Ja sama do tej pory dziwnie się z tym czuję, ale mam potwierdzone info, że tak jest wygodniej kelnerom: gdy klienci sobie pójdą, oni tylko szast prast przejadą szczotą i resztki sprzątnięte. Uwaga: zanim zastosujesz się do tego punktu, sprawdź czy na podłodze leżą już inne resztki. Może akurat w tym barze tak się nie robi.

#14 Jeśli nie wiesz co to jest el chino

(Chińczyk – chiński sklep) Czegoś brakuje ci w domu? Soli w niedzielę o godzinie 19, kiedy wszystkie sklepy są zatrzaśnięte na cztery spusty? A może podczas przeprowadzki zgubiły się Wam spinacze do bielizny? Dziecko nagle wymyśliło, że chce malować farbkami, ale nie macie ani farb ani pędzli? W domu brakuje lodu i nie masz czym schłodzić tej sangrii? Skończyły się waciki? Masz gastrofazę i potrzebujesz zjeść litr lodów? NO HAY PROBLEMA – nie ma problemu! Możesz się przejść do chińskiego sklepu, w którym jest wszystko. Tak, wszystko. A jeśli nie ma czegoś, czego potrzebujesz, to na pewno otrzymasz zamiennik. I to w bardzo niskiej cenie.

Dziwne? Fajne? Głupie? Jakie się ci wydają te zwyczaje?

No i najważniejsze! Ile zdobyłeś punktów? Ja 14, rzecz jasna!!

Jeśli Ci się podobało, udostępnij u siebie! Dzięki!