Wyjazd do Hiszpanii ot tak może skutkować wieloma niespodziankami. Dlaczego?

Tytułem wstępu. Ja bardzo lubię cebulę i mam dość neutralne podejście do tych wszystkich powiedzonek „Polacy cebulacy”, czy jak to tam było. Czasami używam ich nawet w odniesieniu do siebie. Eee, w różnych sytuacjach, kiedy nie chcę wydawać pieniędzy na jedzenie na wycieczce i zabieram ze sobą jakąś przekąskę w pojemniku… Kiedy nie chcę zamawiać dodatkowej butelki wody w restauracji (kurde, zamówiliście kiedyś butelkę wody w restauracji w Madrycie? Nawet 3 euro!), tylko potem kupuję sobie małą butelkę w sklepie obok za 50 centów – to tak z oszczędzania.

Mam też cebulactwo sytuacyjne – nie wiem dlaczego nóż podany do jedzenia ryby bardziej przypomina łopatkę do nakładania tortu i potem nieudolnie go używam. Nawet tak bardzo się tego nie wstydzę. Przecież nikt nie wie takich rzeczy od urodzenia. Kwestia wprawy.

Mój mąż strasznie się ze mnie śmieje (to już cebula max!), kiedy ja mu się skarżę, że nie rozumiem tych hiszpańskich potraw, no popatrz tylko sam i powiedz czy nie mam racji:

Huevos rotos

Są to pokrojone w plasterki (lub podłużne kawałki, jak frytki) smażone ziemniaki i na nich położone jajka sadzone (zwykle dwa, rzadko zdarza się więcej). Najczęściej serwowane z podsmażonymi kawałkami hiszpańskiej szynki, ale jest milion wariantów. Jajka należy wymieszać z ziemniakami, ja to bardzo lubię, połączenie jest bardzo smaczne. Dostępne praktycznie w każdym hiszpańskim barze i restauracji.

Jaki mam problem? Takie danie kosztuje około 10 euro. A bywa i więcej. Składniki kosztują pewnie z 1 euro (zależy czy dodatek typu szynka, kaszanka, foie – jest drogi, ale zazwyczaj też nie jest go zbyt dużo, nie wyobrażaj sobie, dwa plasterki szynki). Przygotowanie, rachunki typu prąd, praca kucharza – okej, dodajmy do tego 100, 200 lub 300% ceny składników. Ale żeby przebitka była 10-krotna? Nie rozumiem. Ale pewnie to przez moją cebulową mentalność 🙂

Na zdjęciu poniżej widzę jakoś podejrzanie dużo jajek. Ale to normalka, na Instagramie przecież znajdujemy ekstra zdjęcia, którymi wszyscy się chwalą, a nie jakieś słabe.

#huevosrotos #manuelamalasaña #night #friends #picoftheday @martinfossa @mpj_1979

A post shared by Federico Donth Leger (@fededonthleger) on

 

Bocadillos, bocatas

Hiszpańskie kanapki. Dlaczego w Hiszpanii kanapki są tak popularne? Mała bagietka, w niej plasterek szynki, który na dodatek zjadasz z pierwszym gryzem, bo szynka wychodzi cała (nie daje się łatwo ugryźć i się ciągnie, wiesz o czym mówię, jeśli kiedyś jadłeś jamón), ewentualnie kilka plasterków chorizo czy sera. Taki zestaw kosztuje od 4 euro (to tanio!) w górę. Kanapki z dobrą szynką można kupić nawet za 7-8 euro! A ja głupia, sprzedaję swój kurs hiszpańskiego dla początkujących za 3 razy tyle, wyobrażasz sobie, kurs w cenie 3 kanapek? I to jeszcze w większości płacisz za chleb.

Desayuno @picoytapa #jamonserrano #bocadillodejamon

A post shared by Sónia Martins (@soniamfotografia) on

Hiszpanie przepadają za takimi kanapkami. Co ja na to poradzę. Ale faktem jest, że nie lubię wydawać kilku euro na kawałek chleba i szynki. Huevos rotos to była kategoria „ale drożyzna za takie produkty”, natomiast bocadillos umieszczam w grupie „dlaczego mam płacić 5 euro za coś, co mogę sobie zrobić w domu”.

Co ciekawe, Hiszpanie niezbyt często przygotowują sobie kanapki w domu (na przykład na wycieczkę, bo przyznam że kiedy studiowałam na hiszpańskim uniwersytecie, to raczej większość moich znajomych przynosiła kanapki z domu – oczywiście też w formacie buła – cienki plasterek czegoś – buła). Kilka razy jechałam z Hiszpanami na różne wycieczki, wszyscy woleli kupić sobie kanapkę w barze („dzień dobry! 4 kanapki z szynką na wynos”) niż przygotować ją w domu. Ja wolę taką domową, gdyż na dodatek lubię więcej dodatków: sałatę, ogórka, itp.

 

No dobrze, ja się rozgadałam, pokazując w których sytuacjach cebula mi z butów wychodzi i kiedy może spowodować zaskoczenie podczas podróży, ale już przejdźmy do tematu właściwego.

7 powodów, dla których nie radzę Ci jechać do Hiszpanii. Możesz dostać silnego szoku cebulowego, jak ja w niektórych sytuacjach. Kolejność przypadkowa.

#1 Hiszpańskie imprezy

Jeśli jesteś imprezowiczem, będziesz musiał zmienić godziny swoich wyjść. To poważna niedogodność. W zasadzie nie wiem czy to głównie przez nią nie warto jechać do Hiszpanii. Taka zmiana w życiu!

O godzinie 21 w Hiszpanii je się dopiero kolację. Duużą i długo trwającą – Hiszpanie nie jedzą kanapek na kolację (ja zazwyczaj tak). Zakąski, ciepłe danie (lub nawet dwa), to nie taka prosta sprawa.

O 23 sięga się po pierwsze drinki (no tak po kolacji, na trawienie, gin&tonic). A do dyskotek to już nie wiem o której się wychodzi, bo ja nigdy nie docieram do tego punktu, gdyż jakoś przed północą kończy mi się konwersacja.

Zaczynam ziewać i wyobrażać sobie moje łóżko, co powoduje, że ludzie zrzucają mój brak komunikatywności na fakt bycia z innego kraju („pewnie nie zrozumiała do końca, dlatego się nie śmieje”), a ja zastanawiam się jak się wymknąć żeby nikt nie zauważył (bo jeśli powiem: to cześć, idę do domu – będę musiała odpowiedzieć na milion pytań w stylu „dlaczego?”, „żle się czujesz?”, „no weeź, zostań”). Ale żeby nie było – ja uprzedziłam. O północy może leniwie otwierają się drzwi pierwszych dyskotek. Jeśli nie chcesz być sam na parkiecie, weź to pod uwagę.

#2 Raz dwa trzy, krzycz i Ty!

Poczujesz się zdziwiony tym, że głośne mówienie nie oznacza krzyczenia i agresji, a radość i dobrą zabawę. Ja bym nie jechała do takiego kraju, głowa tylko boli!

(*Na serio – mnie czasami boli głowa od tych radosnych hiszpańskich rozmów)

#3 Równość

Być może zbulwersujesz się faktem, że w Hiszpanii masz takie samo prawo do szczęśliwego życia co gej i Murzyn.

Kolejna rzecz przeciwko wyjazdowi do Hiszpanii. Jak Murzyn to i Arab, a jak Arab to przecież terrorysta. Nie ma co się narażać.

#4 Możemy być kumplami, nawet jeśli ja lubię RM a ty FC Barcelona

Onieśmielisz się tym, jacy Hiszpanie są otwarci, jak na luzaku kibice dwóch drużyn mogą oglądać ze sobą ten sam mecz w jednym barze (o futbolu możesz przeczytać TU). Nie ma spinki. Ale nie wiem czy jesteś gotów na taki szok i na współdzielenie stolika z fanem przeciwnej drużyny piłkarskiej. Może lepiej nie przyjeżdżaj.

#5 Za dużo słońca

Może Ci przygrzać słońce. Już w kwietniu zaczynają się upały. Trwają do.. hm, w zależności od regionu, ale pewnie do października? Czy jesteś w stanie to znieść? 😉

Z drugiej strony: jeśli oczekujesz słońca, to nie wiń Hiszpanii za to, że na urlopie w maju możesz nie mieć 20 stopni w Barcelonie. Że może padać deszcz. W końcu to kraj jak każdy inny!

Na dodatek kiedy słońce ostro daje, zdjęcia nie wychodzą najlepiej. Dowód poniżej (ale wiesz przecież, że dopiero uczę się robić ładne zdjęcia. Ale ten zachód słońca był taki ładny. Na żywo.).

hiszpańskie słońce

#6 Krystalicznie czysta morska woda

…w wielu miejscach przyprawia o zawrót głowy. Jak to, wchodzisz do morza i widzisz własne stopy? To wanna w Twojej łazience czy Morze Śródziemne? Nie narażaj się na takie niedogodności. Mętna woda nie zasłoni już zaniedbanych stóp. Lepiej zostać w domu.

Mnie w tej wodzie, bardziej niż odsłonięcie stóp, stresują małe rybki, które od czasu do czasu pojawiają się w okolicy (i doskonale je widzę i wyobrażam sobie, że mnie ugryzą). Ale może Ty masz mocniejsze nerwy.

#7 Piasek na hiszpańskich plażach

Aha, skoro jesteśmy już na plaży – nie przyjeżdżaj, bo piasek na plaży może Ci się nie spodobać. Plaża piaskowa? Jak nad Bałtykiem i do której jesteś przyzwyczajony przez całe życie? Okej, na przykład w Castelldefels, Barcelona lub Gran Canaria. Ale jest wiele innych rodzajów plaż – chcesz narazić się na ryzyko, że Ci się nie spodoba?

Plaża z małymi kamyczkami? Almería lub Salobreña.

Plaża z dużymi kamieniami? To np. inna plaża w Salobreña lub niektóre zatoczki na Costa Brava.

 

Karaibskie piękne plaże? A gdzie tam karaibskie – udaj się na Islas Cíes, nieznane i przepiękne, na które można się dostać jedynie łódką! Galicja. A poniżej filmik (kliknij play! A zzieleniejesz z zazdrości!) nagrany przez Karolinę z Mi alma española.

 

Plaża z czarnym piaskiem? Fuerteventura (ale tuż obok pięknych plaż z białym piaseczkiem!) czy Lanzarote.

Plaża z klifami pod którymi można na dodatek się przejść, znikająca podczas przypływu? No to Playa de las Catedrales w Galicji!

Zdjęcia niektórych ze wspomnianych przeze  mnie plaż znajdziecie tu (artykuł po hiszpańsku): najdziwniejsze plaże Hiszpanii. Poniżej zamieszczam zdjęcie z mojego Instagrama – mój ulubiony rodzaj plaży – z małymi kamyczkami. Nie bolą w stopy ani nie brudzą 😉 (Przy okazji – możesz zacząć mnie obserwować na Instagramie – TU)

To widzę gdy otwieram oczy 😍🏝 relax absoluto! Uwielbiam plaże z drobnymi kamyczkami, bo nie brudzi się tak wszystko jak od piasku, a jednocześnie nie bolą stopy jak na plaży z dużymi kamieniami 😎 Jedną z rzeczy, której nauczyłam się w Hiszpanii to fakt, że ze słońcem lepiej nie igrać.. Nawet jeśli wybieram się na dłuższy spacer po mieście, latem, to zawsze smaruję twarz i ramiona kremem z filtrem, a na plaży to już w ogóle, mimo że zazwyczaj, tak jak i dzisiaj, leżę pod parasolem 😜 chociaż wolałabym nie musieć już odpowiadać na pytania "ojej, mieszkasz w Hiszpanii, to dlaczego nie jesteś opalona?" BO DBAM O SWOJĄ SKÓRĘ 🙂 #salobreña #playa #plaża #hiszpańska-plaża #hiszpania #olganina_es #granada

A post shared by Olga Nina (@olganina_es) on

Zastanów się, czy jesteś gotowy na takie wyzwanie jak położenie się na innej plaży. Bo kamienie bolą w nogi, a czarny piasek na plaży bardziej brudzi ręcznik niż ten, do którego jesteś przyzwyczajony w Ustce.

 

A cebula, choćby przebrana w letnie ubrania w Hiszpanii, cebulą pozostanie! 😀 (ja na pierwszym miejscu…)

 

Chyba, że… jesteś gotowy, aby narazić się na te wszystkie nowe uczucia, a może nawet chcesz ich doznać? Jeśli tak, to uwaga: musisz dolecieć do Hiszpanii! Jak kupić bilety w dobrej cenie dowiesz się TUTAJ.

 

*** UWAGA, jeśli ktoś nie zdał sobie sprawy, że artykuł jest pisany pół żartem (punkty 1-7) i pół serio (bo co do tych hiszpańskich potraw, to ja wyrażałam swoje zdanie jak najbardziej serio 😉 ), to piszę o tym tutaj, aby zaoszczędzić nam wszystkim nieporozumień. Hiszpania jest super i masz do niej przyjechać jak najszybciej! ***

kurs hiszpańskiego online poziom podstawowy

Jeśli Ci się podobało, udostępnij u siebie! Dzięki!