Wiadomo – przed podjęciem każdej życiowej decyzji wypada zastanowić się choć chwilę. Tak samo z rozpoczęciem nauki języka – musisz przemyśleć kilka ważnych aspektów. Ja jak zwykle rozwiewam wątpliwości i (no tak….) zachęcam do podjęcia nauki!

#1 Problem: hiszpański z Hiszpanii, czy z Ameryki Południowej?

A może Środkowej? I z jakiego kraju konkretnie?

Ja polecam hiszpański z Hiszpanii, bo w takim jestem zakochana, ale najważniejsze jest to, że każdy hiszpański jest tak samo poprawny (jeżeli jest używany konsekwentnie!). Może jakaś wersja z Hondurasu będzie mniej użyteczna, jeśli nie lubisz latać samolotem i najdalsza podróż w jaką jesteś w stanie się wybrać to Barcelona, ale prawda jest taka, że dogadasz się bez problemu. Ewentualnie przytrafi Ci się jakaś śmieszna sytuacja.

Tutaj możesz sprawdzić różnice pomiędzy hiszpańskim z Hiszpanii i różnych krajów Ameryki Południowej:

Jeśli chcesz uczyć się wersji hiszpańskiego z jakiegoś małego kraju (no ten Honduras – plus kilka okolicznych mini krajów), możesz mieć większe problemy ze zdobyciem materiałów, szczególnie na poziomie początkującym, ale ja uważam, że dla chcącego nic trudnego.

Dodam tylko, że moja przygoda z hiszpańskim rozpoczęła się z wersją wenezuelską. Po prostu mój lektor był z tego kraju. Ja sama chyba nie byłam do końca świadoma, że to jest jakiś inny rodzaj, że nie jest to „hiszpański z Hiszpanii”, ale czy w czymś mi to przeszkodziło? Później wyjechałam do Hiszpanii i nie miałam żadnych problemów z rozmową czy rozumieniem, a mój akcent, po krótkim czasie, upodobnił się do wersji hiszpańskiej. I tyle!

Nie tylko ja tak miałam – często ludzie uczą się hiszpańskiego w takiej wersji, z jakiego regionu czy kraju znajdują nauczyciela (lub kto im przypadnie w udziale jako lektor w szkole językowej), też dobrze!

Dlatego jeśli Twoim głównym problemem jest „OJEJ NIE MOGĘ SIĘ ZDECYDOWAĆ KTÓRĄ WERSJĘ HISZPAŃSKIEGO WYBRAĆ” – to przestań, to jest tylko wymówka. Rozpocznij od którejkolwiek.

I rozpocznij już dziś.

#2 Głową w mur przy pierwszych trudnościach

Jeśli czytałeś kiedyś coś o stopniu trudności i skomplikowania poszczególnych języków, to być może spotkałeś się ze stwierdzeniem: „hiszpański jest taki prosty i Polakom jest się go bardzo łatwo nauczyć”.

Skoro wszyscy mówią, że język hiszpański jest taki prosty, to zaczynasz się go uczyć. Myślisz sobie: a co, ja nie dam rady? I pilnie studiujesz odmiany czasowników i rodzaje rzeczowników. Jednak przy pierwszym trudniejszym temacie jaki napotykasz, przychodzi zdziwienie. Jak to? Przecież to miał być taki prosty język, w ogóle jeden z najłatwiejszych na świecie, a dla Polaków to już w ogóle prosty, a ja tutaj tego tematu nie mogę zrozumieć. Czy to ze mną jest coś nie tak, a może te wszystkie badania kłamią? Czy jestem głupi? Pojawia się zniechęcenie.

Nie, najprawdopodobniej z Tobą wszystko jest w porządku, jednak uważam, że wybierając język do nauki, trzeba zaakceptować fakt, iż na pewno pojawią się trudności, mniejsze czy większe. W języku hiszpańskim często problemem bywa tryb łączący subjuntivo, z którym wiele osób uczących się ma dosłownie koszmary nocne. Ja zaczynając naukę subjuntivo nie znałam nawet tego słowa, a lektor podał mi temat tak sprawnie, że nauczyłam się podstawowych zasad bez stresu, jak po prostu kolejnego zwykłego zagadnienia. Dopiero potem dowiedziałam się, że właśnie rozpoczęłam naukę zagadnienia, które będę szlifować czytając książki i w codziennym użyciu przez następnych kilka lat, nieco mnie to zmroziło (bo to taka długa perspektywa…). Nie mam jednak żadnej większej traumy.

Nie czuję się także na siłach powiedzieć czy hiszpański jest łatwiejszy czy trudniejszy niż inne języki. Zależy to od naszych preferencji, talentu, pracy, jaką włożymy w naukę. Ja bym powiedziała, że hiszpański nie jest bardzo trudnym językiem, ale nie znalazłam dobrej odpowiedzi na stwierdzenie, które usłyszałam kiedyś: „dla mnie niemiecki był bardzo łatwy do nauczenia się, a z hiszpańskim miałam problemy” – gdyż u mnie było zupełnie odwrotnie. Uważam, że takie uogólniające rankingi trudności języków są raczej szkodliwe i niezbyt miarodajne.

„Trudniejszy jest hiszpański czy angielski?” – jak na to można sensownie odpowiedzieć? Dla mnie hiszpański jest łatwiejszy, ale być może dla 70% moich czytelników to angielski jest łatwiejszy i co? Kto jest głupszy? Ja czy te 70%? Nie lubię takich pytań.

trudniejszy jest hiszpański czy angielski

Moim najmniej ulubionym zagadnieniem za to było dawanie wskazówek drogowych (idź prosto, za kościołem skręć w lewo, potem przejdź przez ulicę, itp), ale przypuszczam, że jest to związane z naturalnym ograniczeniem mojego mózgu, które w żadnym języku nie czuje się dobrze w temacie map, ulic, pokazywania drogi z punktu A do B. Nawet gdy rozmawiam z Polakami, to trzymam mapę do góry nogami i zazwyczaj gubię się w miejscu, w którym byłam wcześniej już kilka razy. Teraz udzielam wskazówek drogowych po hiszpańsku tak samo źle jak po polsku (nie wiem czy kiedykolwiek ktoś znalazł miejsce, którego szukał, jeśli ja mu udzieliłam informacji), ale przynajmniej są one poprawne gramatycznie 🙂 No bo tego już się nauczyłam 🙂

Dlatego jeśli zdecydowałeś się na naukę hiszpańskiego, to tak samo jak w przypadku nauki jakiegokolwiek innego języka, nie znaczy, że nauczysz się go bez wysiłku, że sam Ci wejdzie do głowy i że nigdy nie spotkasz się z żadnym zagadnieniem, które nie sprawi Ci problemu. Nie zniechęcaj się przy pierwszych trudnościach!

#3 Wymowa

Jak ja mam to wymawiać? Jak angielskie „th” a może jak „s”? Dlaczego jest tyle wersji? Gubię się – nie wiem jak mam mówić w języku, którego się uczę. Dlaczego są osoby, które nie wymawiają końcówek słów? Pomocy!

Moja rada: jeśli jesteś na początku nauki hiszpańskiego, to wrzuć na luz. Ucz się tak, jak Ci się najbardziej podoba i co przychodzi Ci najłatwiej. Hiszpański jest językiem, który ma wiele odmian, nawet dialektów. Jeśli nauczysz się jednego, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby potem, gdy zmienisz zdanie, postarać się zmienić akcent i przejść na drugi. To zależy tylko od Ciebie. Jeśli nie zależy Ci specjalnie na tym, aby mówić jak Hiszpan z Madrytu czy Meksykanin z Monterrey (słowem: jeśli punkt #1 nigdy nie był Twoim większym zmartwieniem), to ucz się tak, jak Ci najwygodniej. Pamiętaj tylko o konsekwencji (stosowaniu tych samych zasad) w wymowie i gramatyce.

#4 Wybór podręcznika do hiszpańskiego

Fajnie się zaczyna naukę jakiegoś języka, bo można nakupić sobie książek, podręczników, na dobry początek także i rozmówek… Wydawnictwa i księgarnie językowe tylko zacierają ręce na takich zapalonych uczniów! W końcu to kaska wpływająca na ich konto, codziennie!

Ja (niestety) taka jestem – uwielbiam kupować książki, a do nauki języków to już w ogóle. Jednak niedawno zaczęłam dietę książkową, staram się ich nie kupować jeśli nie jest to naprawdę konieczne. Celem jest oszczędzanie – mam bardzo dużo książek, których jeszcze nie przeczytałam (do nauki języków także), chcę najpierw się z nimi rozprawić, a potem zobaczę, jakie wydawnictwo będzie na mnie zarabiać 🙂

Jeśli chodzi o wybór książek do nauki języka, to moja opinia jest jedna: im więcej podręczników i książek gramatycznych, tym gorzej. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Mając jeden podręcznik i jedną książkę z ćwiczeniami do gramatyki po prostu muszę przerabiać kolejne rozdziały i uczyć się według programu. Gdy mam wiele książek, zeszytów ćwiczeń, przerabiam wszystko po trochu, ale tak naprawdę nie idę żadnym konkretnym programem, co się odbija na jakości nauki. Przerabiając kilka książek na raz nigdy nie dokończyłam żadnej z nich.

jakie książki do nauki hiszpańskiego problemy przy nauce

#5 Wybór sposobu nauki

Jak już wiecie, nie jestem fanką kursów grupowych. Sama na takie chodziłam, ale musiałam tłumić w sobie frustrację podczas lekcji, gdy byłam albo najlepszą studentką w grupie (na kursie hiszpańskiego) albo najgorszą (na kursie niemieckiego). Byłam także na poziomie „średnim”, czyli ani najlepsza ani najgorsza – to akurat na kursie angielskiego, ale też mi się nie podobało. Zajęcia grupowe są dobre w szkole, do której chodzimy bo musimy, wtedy możemy liczyć, że na lekcji (historii czy matematyki – w moim przypadku) nauczyciel nas nie zapyta, nie weźmie do tablicy i nie dostaniemy minusa lub pały. Ale żeby musieć się dzielić czasem lekcji z innymi uczniami przy nauce czegoś, na co zapisuję się z własnej woli… to już nie jest dla mnie.

Jeśli mam ustalone godziny nauki, to chcę, aby nauczyciel był tylko dla mnie. Jeżeli mogę sobie takie godziny wybrać samodzielnie (jak w przypadku kursu online), to mam ten komfort, że nie muszę pojawiać się w danym miejscu o danej godzinie, sama wybieram sobie ten moment na naukę.

Ciekawym rozwiązaniem są także zajęcia na Skype – w takim przypadku nie musimy nawet się jakoś specjalnie szykować, możemy siedzieć sobie w kapciach i pić ulubioną herbatkę siedząc w domu przy biurku. Ja mam lekcje francuskiego na Skype i jestem bardzo zadowolona! Zmienić je teraz na kurs stacjonarny? W życiu!

#6 Nadmierne przejmowanie się poprawnością

Kto by nie chciał bardzo dobrze znać język obcy, którego się uczy? Pewnie każdy, a ja na pewno!

Gdybym tak nagle zaczęła superpoprawnie mówić po angielsku lub francusku – mmm, marzenie! Ale dążenie do perfekcjonizmu nie może prowadzić do tego, że z wstydu przed mówieniem nie będziesz w stanie się wysłowić, bo będziesz się bał popełnienia błędu. Staraj się mówić poprawnie, ale jeśli nie wychodzi… to po prostu mów!

Więcej się nauczysz, jeśli będziesz w ogóle miał jakąś interakcję, nawet jeśli ta z Twojej strony będzie „Kali pić, Kali jeść” niż gdy powiesz „no hablo español”, bo zeżre Cię trema. Pomijając już fakt, że się nie dogadasz w ogóle.

#7 Co on powiedział? Uczę się hiszpańskiego od prawie dwóch lat, a nie rozumiem Hiszpanów!

Czy to problem hiszpańskiego? Ja bym powiedziała, że to problem każdego języka… Języków uczymy się w warunkach kontrolowanych i wygodnych. Lekcja. Cisza. Nauczyciel, który CHCE Cię słuchać. Bo musi – za to mu płacisz. Znasz jego głos, jego akcent, sposób wymowy. Specjalnie mówi w tempie dostosowanym do Ciebie, bo przecież jesteś jego uczniem, trzeba od czegoś zacząć.

Nagle przychodzi żywiołowy Hiszpan. Mówi, gestykuluje, nie wiesz czy masz się skupić na tym, co mówi, czy jak to mówi, czy na tym co pokazuje rękami. Masz wrażenie, że nie zrozumiałeś żadnego zdania, co najwyżej jedno słowo. Zanim zastanowisz się co to słowo oznacza, on jest już kilka zdań do przodu.

Spokojnie! To normalne. Oczywiście po to słucha się nagrań audio czy video, aby nauczyć się rozumieć rodzimych użytkowników języka, ale pamiętaj, że najczęściej to, czego słuchasz na lekcji jest dostosowane do Twojego poziomu. A taki Hiszpan czy Hiszpanka, którzy nagle się przed Tobą pojawią, mogą zwyczajnie nie wiedzieć, że nie łapiesz wszystkich zdań, które do Ciebie rzucają z prędkością światła! A Ty nie musisz się tym przejmować, jeśli jesteś na początku nauki, poproś go żeby mówił wolniej, ale nie martw się, że to z Tobą coś jest nie tak, bo go nie rozumiesz. Hiszpanie mówią naprawdę bardzo szybko! Jeśli ich poprosisz o zwolnienie tempa, to na pewno to zrobią i jeszcze się zachwycą, że umiesz coś powiedzieć w ich języku.

Jest jeszcze jedna sprawa. Jak wiesz, mój mąż jest Hiszpanem, a ja mówię po hiszpańsku świetnie – tak, że czasami ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, że nie jestem z Hiszpanii. Kiedyś oglądaliśmy w telewizji film, uwaga, peruwiański. No pewnie, powiesz, Peru, tam mówią po hiszpańsku, tak samo, nie ma problemu, aby to zrozumieć.

Ale tak, mieliśmy problem, zarówno ja, jak i mój mąż. Ja czegoś nie zrozumiałam i spytałam się go „Co on powiedział?”, na co otrzymałam odpowiedź męża, że on też nie zrozumiał. I tak kilka razy. Co prawda nie przeszkadzało nam to w zrozumieniu ogólnie fabuły, ale były tam zdania, które do dzisiaj pozostały dla nas tajemnicą. Więc jeśli nawet Hiszpanie czasami mają problemy ze zrozumieniem hiszpańskiego mówionego, to co dopiero będziesz się martwił Ty! Ja rozumiem poważne podejście do nauki – gdy sama uczę się języka, od początku chcę się go uczyć perfekcyjnie, chcę próbować brzmieć jak rodzimy użytkownik, chcę mówić poprawnie, a nie strzelać byki w każdym zdaniu, ale… nie od razu Rzym zbudowano! Pamiętaj o tym!

Wykorzystam jeszcze ten podpunkt, aby wyjaśnić, że Hiszpanie nie znają hiszpańskich akcentów z całego świata. Może łatwiej jest rozróżnić kogoś z Argentyny czy Meksyku, ale nie oznacza to, że słysząc kogokolwiek, kto mówi po hiszpańsku, przeciętny Hiszpan będzie w stanie stwierdzić, czy dana osoba jest z Peru, a może z Chile. Ja bym się nawet pokusiła na stwierdzenie, że bardziej niż po akcencie można rozróżnić rysy twarzy, ale to już moje przypuszczenia, niczym nie podparte.

nie rozumiem jak mówią hiszpanie po hiszpańsku

#8 A jeśli hiszpański mi się nie spodoba?

Nie jestem zwolenniczką dążenia do celu za wszelką cenę, szczególnie w nauce języków. Sama zaczęłam uczyć się włoskiego i niemieckiego i niestety żaden z tych języków nie był złotym strzałem. Chwilkę się pouczyłam, teraz po włosku umiem co prawda powiedzieć więcej niż po niemiecku, ale w momencie gdy na horyzoncie pojawił się francuski, porzuciłam ostatecznie te dwa języki. O ile z niemieckim nie chciałabym już mieć kontaktu w całym moim życiu, to większej przygody z włoskim nie wykluczam.

Co chcę przez to powiedzieć? Że możesz spokojnie zacząć się uczyć jakiegoś języka, ale jeśli nie poczujesz, że to jest to, to możesz spokojnie przerwać. Jeśli Twoja motywacja do nauki nie będzie wystarczająco silna, to efekty też nie będą powalające. Ja z niemieckim poddałam się zupełnie.

Jeśli zaczniesz uczyć się języka dla przyjemności lub „dla siebie”, to jeśli nie sprawia Ci on radości, porzuć naukę! Po co uczyć się czegoś, co Cię męczy?

Czy na swojej drodze z hiszpańskim spotkała Cię któraś z wymienionych przeze mnie trudności czy wątpliwości? A może dopiero myślisz nad rozpoczęciem nauki hiszpańskiego? Jeśli z czymś się nie zgadzasz, to też daj znać, chętnie poznam inne punkty widzenia.

 
Background vector created by Macrovector – Freepik.com