Jestem Polką, mam 30 lat. Mieszkam w Hiszpanii z moim mężem Hiszpanem, 35 lat.

Czasami sobie żartujemy, och tak bardzo szowinistycznie, że „hiszpański maczo”, „samiec alfa” (czy inne podobne określenia), to musi się zachowywać tak czy siak. I wcale nie mamy na myśli skojarzeń np. seksualnych, a raczej takie, że facet po pracy kładzie się na kanapie, nogi na stół, ogląda tv i nic więcej nie robi.

W pokoleniu dziadków mojego męża, które przeżywało swój, nazwijmy to, wiek produkcyjny w czasach generała Franco, tak właśnie było. Kobiety do garów i do rodzenia dzieci, mężczyźni do pracy. Na wsi zarówno kobiety i mężczyźni zasuwali na polu, jeśli była taka konieczność.

Kobiety, które wyszły za mąż nie miały prawa do otwarcia rachunku bankowego ani do podjęcia pracy czy podróżowania bez pozwolenia męża. Oczywiście rozwód nie był dozwolony, więc jeśli w domu występowała przemoc domowa, kobieta musiała ją znosić w milczeniu. Czy to jest niewystarczające, aby stwierdzić, że jeśli kobieta nie była zadowolona z podziału obowiązków domowych… i tak sama je wykonywała? I musiała być wdzięczna mężowi, że ją utrzymuje?

Oczywiście nie w każdej rodzinie występowała przemoc, nie chcę tego przekazać. Miłość, szacunek i wsparcie – to są wartości, które występują nie tylko w związkach XXI wieku. Ale w tamtych czasach kobieta miała o wiele mniej do powiedzenia. W kwestii podziału prac domowych także.

Czasy się zmieniły… a mój mąż nie pomaga mi w domu

Podział obowiązków domowych jest kwestią bardzo indywidualną, w każdej rodzinie, związku, nawet wśród współlokatorów.

Pamiętam, że gdy mieszkałam w wynajmowanym ze współlokatorami mieszkaniu, mieliśmy grafik sprzątania i wyrzucania śmieci. Kiedy nadchodził mój tydzień to okej, jakoś tam wynosiłam te śmieci, ale… zdecydowanie nie były to moje ulubione chwile.

Gdy zamieszkałam z Miguelem, który był jeszcze moim chłopakiem, ja nie miałam pracy. On na nas zarabiał, więc logiczne było to, że ja zajmowałam się pracami domowymi.

Nauczyłam się obsługi jego pralki. Bardzo lubię przygotowywać pranie, a potem je rozwieszać! Brudne ubrania nagle robią się czyste i pachnące, a ja mam w tym swój udział. Jedyne za czym nie przepadam, to prasowanie koszul męża do pracy – ale zobowiązałam się do tego, zajmuje mi to naprawdę chwilę, a on był (i jest) mi za to taki wdzięczny! Ulepszyłam system segregowania śmieci, który miał Miguel (jako kawaler, hihi) w swoim mieszkaniu. Sama je wynosiłam. W poprzednim mieszkaniu mieliśmy bardzo małą łazienkę, więc jej umycie zajmowało mi dosłownie chwilę.

obowiązki domowe w hiszpańskiej rodzinie

Miguel miał dość stary (ale jary i działał) odkurzacz, który ważył chyba z 10 kilo. Zaoferował się, że to on będzie odkurzał. Kamień spadł mi z serca, nienawidzę odkurzać. Moim marzeniem jest posiadanie odkurzacza, który sam jeździ po domu i odkurza.

No i okazało się, że nie umiem gotować. Miguel powiedział, że on będzie gotował, bo lubi, relaksuje go to, a nawet nie przepada za moją „pomocą” w kuchni. Z dozą nieśmiałości spytał mnie, czy nie chciałabym, aby na liście moich obowiązków znalazło się posprzątanie kuchni po jego gotowaniu (czyli w zasadzie włożeniem naczyń do zmywarki i umyciem patelni itp). A ja aż podskoczyłam z radości! Jest to jedna z moich ulubionych prac domowych, zabawa w tetris w zmywarce, żeby wcisnąć do niej jak najwięcej naczyń! Sprawia mi też radość (autentycznie…) przywracanie blasku elektrycznej płycie kuchennej. Okazało się, że Miguel tego nie znosi. Świetnie!

Na zakupy jeździliśmy razem.

Gdy pracują dwie osoby w związku…

Jednak po jakimś czasie dostałam pracę. Już nie miałam tyle czasu ani energii na obowiązki domowe, no i dokładałam się też do budżetu domowego… Nastąpiła zmiana podziału prac! Miguel powiedział, że on będzie jeździł na zakupy sam, z czego się bardzo ucieszyłam. Będzie też wyrzucał śmieci. Odkurzał, jak wcześniej, wycierał kurze… Aha, no i sprzątał łazienkę!

Mi zostało pranie i prasowanie. No i czasami sprzątanie kuchni – bo mój Hiszpan gotował mi nawet obiady do pracy, żebym je sobie zanosiła w Tupperach! On wracał z pracy i stawał do garów. Ja kompletnie tego nie rozumiałam: dla mnie gotowanie jest jakąś karą… A on mówił mi ciągle, że się relaksuje… Oczywiście chyba nie muszę mówić jak jest teraz u nas w weekendy: mąż mi mówi „Olga, idź sobie coś poczytaj, ja będę gotował …. ” (i tu pada nazwa jakieś potrawy, którą upatrzył w książce kucharskiej). Jestem wniebowzięta!

Aktualnie jest u nas podobnie, mamy wyznaczone obowiązki domowe, gdy w domu czegoś brakuje to mąż się tym od razu zajmuje i jedzie do sklepu, gdy w kuchni stoi milion brudnych naczyń, to czekają na mnie, a ja każdego dnia mam pyszny i zdrowy obiad na stole. Bo tak, mimo że narzekam na przykład na hiszpańskie śniadania i w ogóle jest wiele rzeczy w hiszpańskim stylu odżywiania, które mnie dziwią – możesz o tym przeczytać TUTAJ, to mój mąż gotuje bardzo dobrze, zdrowe, szybkie i zróżnicowane posiłki. Zawsze w tygodniu ryba minimum raz, mięso w tygodniu ze dwa razy, reszta to warzywa, ryż, makaron, kasze (Miguel pokochał kaszę gryczaną, którą kupuję w polskim sklepie, na przykład El Rincón de Polonia) i inne wymysły. Zdrowe odżywianie jest dla mnie bardzo ważne.

Dlaczego więc piszę, że mąż mi nie pomaga?

Powiedzenie, że „mąż pomaga w domu” brzmi dla mnie, jak gdyby od czasu do czasu mąż wrzucił brudną skarpetę do kosza na pranie. Albo raz na kilka miesięcy starł kurz. A on – jako że jest pełnoprawnym członkiem naszej małej, dwuosobowej rodziny – wykonuje pełnoprawne prace domowe w naszym małym ognisku domowym. Nie wiem jakie słowo będzie trafniejsze, czy współpracuje? Prowadzimy dom razem? Mamy sprawiedliwy podział obowiązków?

I to na dodatek podział taki, jaki lubimy, każdy z nas ma takie zadania, jakie sprawiają mu albo przyjemność albo.. mniejszą nieprzyjemność.

partnerski związek z Hiszpanem

A po co w ogóle taki temat?

Ponieważ ostatnio został przy mnie poruszony taki wątek, „czy faceci pomagają w domu” i zostało mi zadane takie pytanie. I trochę też w kontekście „hiszpańskiego męża” – a może jest leniwy, a może uważa, że miejsce kobiety jest na szmacie, a może w ogóle nie pomaga w domu, bo przecież on ma taki gorący temperament, który jednak nie został stworzony do sprzątania? I w taki sposób chciałam oddać mu trochę sprawiedliwość, że on nie tylko „pomaga”, ale że mamy bardzo partnerski związek.

Ostatnio pracuję z domu i kiedy mąż wraca z pracy, często w domu nic nie jest posprzątane. No bo przecież pracowałam!

Kiedy on jest w pracy, to nie wykonuje swoich obowiązków domowych. Ja też nie. Ale na szczęście żadne z nas nie ma z tym problemu. Chociaż przyznam, że na początku było mi dość głupio, gdy on wracał wieczorem, a w zlewie stała góra naczyń (czyli moje zadanie do wykonania). Szybko się uporałam z tym małym dyskomfortem psychologicznym 🙂 Naczynia nie zając.

Może nikogo nie obchodzi kto u nas zmywa, i kto pierze, ale wiem też, że jest sporo osób, które są ciekawe jak wygląda taki związek z Hiszpanem od kuchni. No więc wygląda tak samo jak z obywatelem innego kraju: są Hiszpanie, którzy palcem w domu nie kiwną, ale są też tacy, jak mój mąż. Z Polakami tak samo, z Chińczykami prawdopodobnie też.

Mam jeszcze drugi argument. Jeśli u ciebie podział obowiązków w rodzinie nie jest idealny, może czasami wystarczy po prostu szczerze pogadać, zaproponować rozwiązania, być może uda się zrobić taki podział jak u nas? Że każdy ma swoje „ulubione” czynności domowe? A może właśnie u was lepiej sprawdziłby się kalendarz ze zmianami na sprzątanie kuchni, łazienki, odkurzanie – każdy ma do wykonania inne czynności w danym tygodniu? Gdybyśmy szczerze nie pogadali, być może ja męczyłabym się odkurzaniem, a Miguel codziennie znosiłby katusze ogarniając kuchnię po gotowaniu… Podczas gdy dla mnie nawet szorowanie patelni nie jest problemem.

***

No dobra, teraz pozostaje mi tylko czekać na oferty współpracy od firm produkujących odkurzacze automatyczne, bo ostatnio kupiliśmy odkurzacz, ale się zepsuł i go zwróciliśmy. Aktualnie nasza podłoga w mieszkaniu jest… zamiatana. Tak, zamiatana… Szczotką na kiju (robi to mąż). Dziwne? Może. Ale nie tylko my tak robimy, jest to całkiem hiszpańskie, o czym można przeczytać u Basi na blogu: W hiszpańskim domu. Potem jeszcze trzeba przejechać mopem na mokro. Uprzejmie ogłaszam, że poszukuję takiego odkurzacza. Zastanowię się nad każdą propozycją 🙂

podział obowiązków hiszpańska rodzina

***

Pomaga ci w domu mąż /chłopak? Hiszpan, Polak, czy z jeszcze innego kraju? A może macie partnerski podział obowiązków?

Jesteś mężem? Pomagasz żonie czy dzielicie się obowiązkami po równo?

A może masz inne doświadczenia z tego zakresu? Podziel się, będzie mi miło!