//Mama w Hiszpanii – czyli wyprawka dla niemowlaka
wyprawka dla dziecka w Hiszpanii mama w HIszpanii

Mama w Hiszpanii – czyli wyprawka dla niemowlaka

Zostałam mamą w sierpniu 2019 roku (na zdjęciu mój synek w wieku 7 dni!) i od tego czasu zdobyłam nieco obeznania 😉 w tym, co jest przydatne, a co nie, jeśli chodzi o macierzyństwom szczególnie w Hiszpanii. Dzielę się także wskazówkami co gdzie można kupić i jak to wyglądało u nas. No i nie muszę chyba wspominać, że wpis jest raczej dla (przyszłych) mam i tatusiów mieszkających w Hiszpanii. My kupiliśmy/dostaliśmy w prezencie wszystkie zaprezentowane przeze mnie poniżej przedmioty dla dziecka/mamy. 

FOTELIK DO SAMOCHODU

Kupiliśmy go w sieci domów towarowych El Corte Inglés. I bardzo tego żałuję. Jest to dla mnie jeden z najważniejszych elementów wyprawki dziecka, może nawet najważniejszy? Bardzo dużo jeździmy samochodem, zarówno po Madrycie jak i po autostradach, dlatego chcieliśmy pójść do „dobrego” miejsca i wybrać najlepszy fotelik z najlepszych. Na dodatek to teściowie nam kupili ten element wyprawki – powiedzieli, że chcą, żeby to był król fotelików, z najwyższej półki w sklepie. No super, poszliśmy pani nam doradziła, zdecydowaliśmy się na konkretny model i zeszliśmy na dół do garażu, żeby sprawdzić czy fotelik dobrze się mieści w samochodzie, no pewnie, dobra to kupujemy.

Fotelik kosztował prawie 600 euro, a co się potem okazało? Że w naszym samochodzie nachylenie tylnej kanapy jest większe (tzn. razem z oparciem tworzył się kąt ostry) niż na wystawie w sklepie, dlatego fotelik, będąc maksymalnie odchylony (do pozycji „leżącej” dla noworodka), i tak prawie „siedział”. Co my dopiero zobaczyliśmy, gdy nasze dziecko się urodziło i próbowaliśmy je zapiąć w foteliku, a biedak nie leżał, tylko siedział… Tylko że z tego człowiek nie zdaje sobie sprawy dopóki dziecka tam nie włoży, a zwykle przecież dziecko się wkłada do fotelika już po jego zakupie…

Dopiero teraz, mając ponad 5 miesięcy, Mateo zaczyna jeździć w miarę wygodnie w tym nieszczęsnym foteliku.

Dlatego nie polecam kupować fotelików w domach towarowych, a w mniejszych sklepach, które są wyspecjalizowane. W których to sprzedawca jest jednocześnie doradcą po czymś więcej niż po 30 minutowym kursie i który to sam ci zaproponuje, żeby przymierzyć fotelik do samochodu, sprawdzi pod jakim kątem się układa, zamocuje itp, a po zakupie będzie można także się zapytać o poradę. My poszliśmy rzecz jasna do Corte Inglés z naszym problemem, ale w sumie nie było już nawet o co pytać, fotelik kupiony – tak. Przymierzony wcześniej do samochodu – tak. No to co, jeśli nie pasuje do auta, to już nie ich wina. Co zrobić?

Na Faceboku jest grupa (hiszpańska), w której możesz zadać każde pytanie na temat fotelików, możesz nawet podać model samochodu i wymiary dziecka (jeśli jest starsze, a jeśli to noworodek, to wystarczy powiedzieć, że dla noworodzia 😉 ), a dostaniesz rekomendację konkretnego modelu fotelika albo informację, który fotelik nie pasuje do Twojego samochodu. Grupa nazywa się A contramarcha comunidad i możesz poprosić o dołączenie do niej i zadać swoje pytanie.

Nie polecam żadnego fotelika, ponieważ jest to indywidualna kwestia, na dodatek każdy fotelik powinien zostać dobrany do konkretnego samochodu.

Łóżeczko – Next2Me Chicco

Jeszcze na 3 tygodnie przed porodem nie mieliśmy łóżeczka, bo specjalnie czekałam na lipcowe przeceny i promocje. Wyhaczyliśmy jedną ofertę na Amazonie – zamiast 260 euro w El Corte Inglés (takiej wysokiej kwoty nie wydałabym, nie ma mowy, ale łóżeczko nam się podobało) za dostawkę, czyli łóżeczko dziecięce mocowane do łóżka rodziców „na wyciągnięcie ręki”, zapłaciliśmy „jedynie” 162 euro.

No i cóż mam powiedzieć, dziecko spało w nim może kilka tygodni. Później na stałe „przeprowadziłam” malucha do naszego łóżka, śpi z nami, jest nam bardzo wygodnie i nie mam zamiaru póki co tego zmieniać. Tym bardziej, że kisimy się w mieszkaniu salon + jedna sypialnia, więc mały Mateo nawet nie ma swojego dziecięcego pokoju, a wolna przestrzeń jest w naszym mieszkaniu koncepcją abstrakcyjną. Jednak przez pierwsze tygodnie obawiałam się trochę spania z takim maluszkiem. Teraz już nie popełniłabym takiego zakupu. Jeśli jednak ktoś nie jest przekonany do spania z dzieckiem w tym samym łóżku, wydaje mi się, że jest to dobre rozwiązanie.

BUJACZEK

Wiem, bujaczki nie są zdrowe. I ja sama tak uważałam, ale dałam się namówić koleżankom, które mówiły, że dziecko w bujaczku oznacza wolną chwilę dla mamy. I jestem bardzo zadowolona! Moje dziecko w bujaczku spędza maksymalnie 40 minut dziennie, a ja mogę spokojnie zjeść obiad i podwieczorek (do śniadania jakoś sobie daję radę bez bujaczka). My mamy bujaczek firmy Baby Bjorn, jestem bardzo zadowolona. A moje dziecko go uwielbia!

Wkładki laktacyjne

Jeśli chcesz karmić piersią, jest to raczej rzecz konieczna. Przynajmniej ja nie wyobrażam sobie bez niej życia. Próbowałam najpierw wkładek jednorazowych, które jednak nie były wygodne. Dodam jeszcze, że interesował mnie aspekt środowiskowy – takie wkładki trzeba często (codziennie) zmieniać, a w związku z tym i wyrzucać.

Gdy tylko koleżanka poleciła mi wkładki laktacyjne wielorazowe, od razu postanowiłam je kupić. Mało tego, kupiłam od razu 2 opakowania. Był to strzał w dziesiątkę – uwielbiam te wkładki, mam ich tyle, że wystarczy mi je uprać raz w tygodniu i nie produkuję wielkiej ilości śmieci.

Oprócz wkładek, w zamówieniu otrzymujemy także woreczek do ich prania i dwa woreczki z materiału (bardzo ładne i dyskretne) do ich przechowywania.

Przewijak

Podczas wizyty w Ikei, gdy oglądaliśmy różne dziecięce sprzęty, szukaliśmy regału na rzeczy dla maluszka itp, chciałam zobaczyć także jakie są dostępne przewijaki dla niemowlaków. I tak sobie oglądaliśmy różne mebelki, a w tym samym czasie zagadała do nas jakaś młoda pani, z kilkumiesięcznym dzieckiem na ręku.

– Nieeee, w ogóle nie patrzcie na przewijaki. Nie ma sensu kupować – stwierdziła, oczywiście mój wielki ciążowy brzuch zdradzał, po co przyszliśmy do tego działu. Widząc moją zdziwioną minę, dodała:  – Moje dziecko ma niecałe 5 miesięcy i już się nie mieści na przewijaku, poza tym prawie wcale  go nie używaliśmy. Nie ma sensu, kupować mebla tylko na kilka miesięcy, wyrzuciłam pieniądze w błoto.

Faktycznie, z ramion naszej rozmówczyni uśmiechała się do nas słodka dziewczynka, pełna rozkosznych fałdek na każdej części ciała.

Przewijaka więc nie kupiliśmy. Myśleliśmy: no pani ma dziecko, mówi że nie używała, to pewnie ma rację, przewijak zupełnie nie jest potrzebny.

Dziecko się nam urodziło, przywieźliśmy je do domu ze szpitala, a tu proszę: trzeba je przewinąć. I za godzinę jeszcze raz. I za kolejną godzinę jeszcze raz. I tak może z 10 razy na dobę… Nie mieliśmy przewijaka, przewijaliśmy dziecko na naszym łóżku, co okazało się złym pomysłem z kilku powodów: nasze plecy ledwo to wytrzymywały – bardzo nas bolały od ciągłego schylania się nad bobasem; po drugie nie mieliśmy jeszcze praktyki w zmienianiu pieluszki naszemu małemu chłopcu, dlatego często nasze łóżko zostawało oblane, mówiąc kolokwialnie, ciepłym moczem 😀 co powodowało konieczność zmiany pościeli kilka razy w tygodniu i wstawiania pralki tyleż samo razy (a nie muszę chyba mówić, że przy malutkim dziecku jest mnóstwo roboty).

Po dwóch tygodniach powiedziałam do męża, żeby przywiózł ten przewijak… Najtańszy z Ikei, jakikolwiek! I tak zrobił. Plecy nas przestały boleć, to była prawdziwa rozkosz dla kręgosłupa. Teraz Mateo ma prawie 6 miesięcy, od jakiegoś czasu przewijak służy już nam tylko jako kolejny mebel z rzeczami dla dziecka (łatwiej jest go nam przewinąć tam, gdzie akurat się znajduje, a nie nosić), ale to nic, moim zdaniem to był zakup wart tych pieniędzy (kupiliśmy przewijak nie za bardzo stylowy, za to najtańszy). Później go sprzedamy dalej albo złożymy i będziemy czekać na kolejne dziecko 😉 ale nadal go używamy.

Kolektor pokarmu, „magiczna buteleczka”

Nie słyszałam wcześniej o czymś takim, jednak poleciła mi go znajoma i bardzo mi się przydaje. Kupiłam mój kolektor na Amazonie, jest firmy Lansinoh – chyba znana, chociaż ja o niej wcześniej nie słyszałam. Kosztował wówczas 13 euro. Na Amazonie są także tańsze, jednak powiem szczerze, że wolałam kupić coś z atestami, pewnego pochodzenia. W końcu mleko zebrane w tym kubeczku będzie piło moje dziecko. Dzięki temu udało mi się zgromadzić całkiem niezły zapas mleka do zamrożenia na różne okazje.

Żel do kąpieli, kosmetyki dla dzieci

Nie polecam kupowania wielkich ilości – u nas się okazało, że musimy używać specjalnych kosmetyków do skóry, dlatego gdybym kupiła wielkie ilości, to by się zmarnowało. Ja szczególnie polecam kosmetyki firmy Weleda – my mamy kilka z nich: żel do kąpieli/szampon, krem do pupki i krem do twarzy.

 

Sukienka ciążowa i do karmienia

To z kategorii dla mamy, nie dla dziecka 😉 Nie miałam zbyt wielu ubrań ciążowych i do karmienia piersią. Większość ciąży przypadła mi na wiosnę/lato, mogłam albo jakoś się wcisnąć w przedciążowe ubrania, albo dopasować coś i nosić np luźniejsze bluzki z szortami, które zakładałam tak, że nie naciskały mi na rosnący brzuch. Jednak potrzebowałam czegoś bardziej „eleganckiego” (jeśli ktoś mnie zna i wie jak zwykle się ubieram, to zdaje sobie sprawę, że w moim przypadku słowo „elegancka” pozostawia co nieco do życzenia, no ale nie wszędzie można chodzić w szortach). Zdecydowałam się na zakup sukienki ciążowej od sprzedawcy Happy Mama na Amazonie, na dodatek dowiedziałam się, że ta marka jest polska, co jeszcze bardziej mnie ucieszyło. Ja wybrałam kolor malinowy sukienki, był praktycznie identyczny jak na zdjęciu. Sukienki rzadko używałam do karmienia piersią (zmieniła się pora roku i nadeszła jesień, a później zima), jednak byłam zadowolona z zakupu.

Koszula do szpitala

Na ulotce ze szpitala zalecano posiadanie koszuli rozpinanej z tyłu, ja takiej nie miałam, więc „co trwoga, to na Amazon”. Znalazłam koszulę, tej samej firmy zresztą, co powyższa sukienka i muszę powiedzieć, że byłam z niej bardzo zadowolona. Miły i miękki materiał, przewiewny, duży wybór kolorów…. Nawet cena (18-28 euro, w zależności od koloru/rozmiaru) nie wydała mi się za nią taka straszna. Sukienka ma rozpinany dekolt, przystosowany do karmienia piersią. Nawet myślałam o założeniu jej jako letniej sukienki, nie tylko w domu i nie tylko na noc, ale w końcu się na to nie zdobyłam. Sądzę jednak, że niektóre modele można by spokojnie założyć na przysłowiowe „wyjście do sklepu po bułki”. No i oczywiście jest to coś, czego później można używać w domu.

Książka Hipnoparto: preparación para un parto positivo.

Jestem absolutnie przekonana, że to dzięki tej książce (i szczęściu, nie mówię, że nie!) tak szybko urodziłam dziecko. Nie wiem czy słyszałaś o technice hypnobirthing, ale dla mnie to była nowość, objawienie i coś świetnego. Książkę zamówiłam sobie około 32 tygodnia ciąży, niby tam trzeba robić jakieś afirmacje, słuchać nagrań czy medytować, ale dla mnie wystarczające było przeczytanie jej. Tak dobrze nastroiła mnie do porodu, że wcale się nie bałam, byłam bardzo szczęśliwa i chciałam poznać moje dziecko jak najszybciej. Obecnie mój egzemplarz książki jest w obiegu wśród moich koleżanek, które są w ciąży, jeśli pomoże chociaż jednej z nich, to będę przeszczęśliwa.

Poduszka ciążowa

Ja akurat kupiłam poduszkę ciążową firmy Cotton Juice, można znaleźć ją m.in. w domu towarowym El Corte Inglés. Kupiłam ją dopiero na 2-3 miesiące przed porodem, co uważam za błąd – powinnam była kupić ją o wiele wcześniej. Poduszka znacznie ułatwiła mi  zasypianie (tak trudne w końcówce ciąży), sprawiła, że znowu zaczęłam przesypiać większość nocy, mogłam się o nią wygodnie oprzeć. Teraz używam jej także do karmienia dziecka albo do oparcia się o nią gdy leżę na kanapie (haha, co mi się zdarza raz na 3 miesiące, ale jest mi wtedy szczególnie wygodnie!

 Prezenty od rodziny i znajomych

Już podczas ciąży wiele osób pytało się mnie, czy mam jakiś pomysł na przydatny prezent dla dziecka. Ja odpowiadałam, że raczej nie, bo nie miałam jeszcze pojęcia co dokładnie może mi się przydać, ale już wiem, że przy drugim dziecku na pewno tak nie zrobię, tylko podam konkretne przykłady rzeczy, które by mi się przydały. Pomimo dobrej woli wielu ludzi, którzy chcieli nam coś podarować, zdarzyło się, że rzeczy, które nam dali dla maluszka były kompletnie nieprzydatne, np. letnie ubranko dla dziecka na rozmiar 6 miesięcy, podczas gdy Mateo się urodził w sierpniu – to chyba taki klasyk każdej mamy haha. Gdy dziecko skończy 6 miesięcy, będzie zimno i na pewno nie będę mogła mu tego ubranka założyć 🙁 i o dziwo, takie „nietrafione” prezenty okazywały się pochodzić głównie od starszych pań, koleżanek teściowej – niektóre z nich nie mają dzieci, to i nie musiały czegoś takiego wiedzieć. Ja z każdego prezentu się cieszyłam i przede wszystkim doceniałam miły gest (to jest naprawdę BARDZO miłe, że ktoś się pofatygował i kupił coś dla dzieciątka!), ale przyznaj sama, że jednak fajniej by było otrzymać jakiś sweterek na 6 miesięcy albo zabawkę.

Drugą sprawą jest też to, że mieliśmy wiele wiele wiele ubrań dla noworodka, ale później już zasób garderoby dla maluszka zaczął nam się kurczyć. Teraz jeśli ktoś by się mnie spytał, w pierwszych tygodniach życia Mateo, czego potrzebuję, to poprosiłabym o jakąś bluzę albo body z długim rękawem na konkretny rozmiar (jaki bym oszacowała, że moje dziecko będzie miało za kilka miesięcy). Póki co moje szacunki mnie nie zawiodły, Mateo rośnie zgodnie z przewidywaniami, więc wydaje mi się to dobrym sposobem.

Kilku znajomych dało nam w prezencie także karty prezentowe do różnych sklepów, uważam, że to jest świetna opcja, bo rodzic może je wykorzystać na co zechce i co będzie w danej chwili potrzebne. Chociażby na pieluchy – które czasami są bardziej potrzebne niż kolejne body czy maskotka.

Sesja ciążowa „premamá” i sesja noworodkowa

Nie byliśmy do końca przekonani, czy chcemy sesję noworodkową, ale ja chciałam sesję zdjęciową w ciąży. Znajoma Polka, Monika Kowalska, pracująca w Hiszpanii jako aktorka, wykonała najpierw sesję ciążową, na której czułam się świetnie, jak gwiazda, czułam się pięknie… wszystko dzięki Monice, atmosferze podczas sesji i wynikowi końcowemu. Z Moniką tak dobrze się nam współpracowało, że w tydzień po urodzeniu Mateo, zrobiła nam także zdjęcia dzieciątka (i kilka zdjęć rodzinnych).

Monika przeszła profesjonalne szkolenie dla fotografów noworodkowych, muszę powiedzieć, że przez cały czas czułam się spokojna o moje dziecko (no i tej pewności dodawał także fakt, że Monika sama ma dwójkę dzieci). Ale to, jak brała naszego małego bąbelka, jak go podnosiła i ogólnie jak się nim zajmowała (ogólnie to o wiele lepiej niż my sami!!), spowodowało, że po pierwszych momentach „obserwacji” czy nasze dziecko jest bezpieczne, uspokoiliśmy się zupełnie. Ja, jako świeżo upieczona mama, leżałam na kanapie i miałam do dyspozycji zdrowe przekąski, a mój mąż pełnił rolę asystenta fotografki 🙂 Jak już wspomniałam, główne zdjęcie tego artykułu pochodzi z sesji z Moniką, a poniżej zamieszczam jedno ze zdjęć z mojej sesji ciążowej.

Jeśli masz ochotę śledzić sukcesy polskiej aktorki w Hiszpanii, co tutaj robi i jak płynie jej życie, to zachęcam do obserwowania: https://www.instagram.com/monikakowalska_actriz/. Monika prowadzi instagrama (stories) zarówno po polsku, jak i po hiszpańsku (zna biegle ten język).

Kolejna część rekomendacji to „Co polecam przywieźć z Polski”, czyli co się okazało przydatne dla mnie albo co po prostu mi się spodobało i wybrałam kilka rzeczy stamtąd.

LINOMAG – nasz hit

Mateo po urodzeniu przez wiele tygodni miał ciemieniuszkę, Linomag pomógł w jej usunięciu. Można nim smarować także pupkę dziecka – do tej pory go używamy. Do kupienia w każdej polskiej aptece.

Pieluszki tetrowe

Ja kupiłam w sklepie Mamy ginekolog, razem z zestawem startowym, różnymi rodzajami bodziaków itp. Ale to te pieluszki tetrowe nam się najbardziej przydawały i przydają do tej chwili: na ślinę dziecka, na wymioty, na wytarcie czegoś, na położenie pod/na/obok główki itp. Polecam się zaopatrzyć w sporo z nich 🙂 Ja robiłam sobie nawet zamówienia do Hiszpanii – wysyłka kosztuje bodajże 50 złotych, co szczerze – w przeliczeniu na euro i mając na uwadze fakt, że nie muszę sama nic wozić z Polski – moim zdaniem się opłaca. No, ale ja jestem wielką fanką Nicoli, mamy ginekolog. Ogólnie pieluszki z materiału można kupić w wielu sklepach w Hiszpanii, więc nie jest konieczne zamawianie ich aż z Polski.

Ze sklepu mamy ginekolog miałam także koszulę do porodu, co prawda urodziłam dziecko w innej, ale później bardzo mi się przydała podczas pobytu w szpitalu i połogu w domu. Spałam w niej także w bardzo zaawansowanej ciąży, wybrałam kolor chabrowy. Podczas pobytu w szpitalu, gdy miałam tę koszulę na sobie, czułam się wręcz jakbym była w sukience.

Grupy na Facebooku, do których możesz dołączyć, jeśli jesteś mamą/kobietą i mieszkasz w Hiszpanii:

 

Matki Polki w Hiszpanii

Polki w Hiszpanii

A także jest jedna grupa sprzedażowa: Dzieciowe – sprzedam/kupię/oddam Hiszpania, w której każdy może zamieszczać swoje ogłoszenia dotyczące sprzedaży ubranek, zabawek i ogólnie pojętych akcesoriów dziecięcych.

Oczywiście jak zwykle – czekam na informacje w komentarzach, czy zgadzacie się z moją listą, a może macie jakieś inne pomysły czy patenty na ułatwienie życia mamy?

Uczysz się hiszpańskiego? A może chcesz zacząć się uczyć tego języka?

Mam coś dla Ciebie: bezpłatny mini kurs hiszpańskiego, na który możesz się zapisać w każdej chwili!

Wiem, że moi czytelnicy są na różnych poziomach języka, dlatego przygotowałam mini lekcje na wszystkich poziomach, od początkującego A1 do poziomu C2. Na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie!

bezpłatne lekcje hiszpańskiego online