//Madryt gastronomicznie – czego spróbować będąc w Madrycie
Madryt churros gdzie zjeść

Madryt gastronomicznie – czego spróbować będąc w Madrycie

 

#1 Koniecznie idź na tapas (KLIK) albo…

#2 Przeczytaj wpis pt. Gdzie zjeść w Madrycie.

#3 Niezależnie od temperatury pójdź na churros con chocolate (zdjęcie główne wpisu). Najbardziej typowe miejsce w Madrycie na churros to lokal San Ginés, otwarty przez całą dobę… No bo przecież można zjeść churros o każdej porze dnia i nocy, szczególnie jeśli jesteś turystą i nie wiesz, że żaden szanujący się Hiszpan nie poszedłby na churros w godzinach obiadowych. Ale jeśli chcesz taki posiłek, to kto zabroni? Churros (i porras, takie wieeeeelkie i gruuuube churrosy, wykonane z tego samego ciasta) maczane w czekoladzie są w Madrycie typowe na śniadanie, na podwieczorek, przekąskę, ale także… jako wczesny posiłek regenerujący po nocnej imprezie, aby to ciasto bogate w tłuszcze i cukier dodało trochę sił zmęczonemu ciału ludzkiemu 🙂

OK, teraz porada, za którą już niejedna osoba mi podziękowała. Polecam zamówić 1 filiżankę czekolady na 2 osoby. Zawsze można domówić, ale uwierz mi, w większości przypadków nie będzie to konieczne. I tak dostaniesz hiperglikemii. W wielu barach churros, tzw. churrerías, wystawione są szklanki z wodą dla tych, którzy się przesłodzili 🙂 

#4 Jeżeli temperatura jest niższa niż 35 stopni (bo inaczej to oprócz gotowania się od zewnątrz od tak wysokiej temperatury, zagotujesz się także od środka jedząc takie syte dania), to polecam zjeść którąś z typowych madryckich potraw, na przykład callos madrileños (flaczki po madrycku) – są zupełnie inne niż nasze polskie flaki, ale jako że główny składnik dania jest ten sam, polecam spróbować jeśli flaki ci smakują.

W Madrycie są podawane w sosie (bo trudno nazwać to wywarem, zupą, jest on raczej gęsty) powstałym z gotowania flaków, chorizo, kawałka szynki, kiełbaski chorizo, kaszanki, boczku, kilku ząbków czosnku, przypraw. Jest to bardzo sycące danie, najczęściej jest podawane w niewielkich miseczkach z gliny (cazuelitas), je się je z chlebem (jak prawie wszystko w Hiszpanii…).

#5 Kolejną atrakcją kulinarną Madrytu jest cocido madrileño – jest to potrawa, którą bardzo lubię, jednak jest ona tak bardzo sycąca i ma tyle składników, że chcąc spróbować po troszku ich wszystkich, już można się przejeść (plus obowiązuje zasada temperatury – mniej niż 35 stopni!). Tak zwane cocido completo składa się z pierwszego dania – bulionu sopa de cocido (gęstego i mętnego, bo gotowały się w nim wszystkie składniki, które wymienię) podawanego z cieniutkim makaronem (takie makaroniki nazywają się fideos), następnie dostajemy talerz warzyw (cieciorka i kapusta, też z gotowania bulionu), a już za chwilę na stół wjeżdża nam półmisek z wielkim wyborem gotowanych (w bulionie, a jak) mięs, szynek i kiełbas (chorizo), ale wybacz, nie będę już wymieniać każdego rodzaju mięsa. 

Chyba najbardziej znane miejsca w Madrycie na taką ucztę to restauracja La Bola oraz restauracja Malacatín – znajdująca się tuż przy Rastro, w dzielnicy La Latina. Są specjalistami w tym, co robią, mają świetnie cocido, trzeba oczywiście zarezerwować stolik z wyprzedzeniem… Jednak nie rozumiem jednej rzeczy, po posiłku, po tym OGROMNYM posiłku w restauracji Malacatín, nie można zabrać do domu tego, czego się nie dojadło i co zostało na stole (co jest normą w prawie wszystkich barach i restauracjach). Pracownicy restauracji tłumaczą ten fakt tym, że jedzenie, które nie zostało „dotknięte” przez klienta (a kto to wie??) jest przekazywane do jadłodajni dla osób, które nie mają środków na żywność.

Dla mnie to nie jest zrozumiałe, bo jeśli klient zapłacił za jakieś danie, to na pełne prawo do jego zjedzenia, zabrania do domu albo nawet wyrzucenia (jeśli sobie tak życzy, mam nadzieję, że nikt tak nie robi). Stanowisko restauracji nie wydaje mi się pięknym gestem – dla mnie to po prostu próba pokazania „tacy jesteśmy dobrzy, wspieramy biednych”, ale kosztem klienta, a nie swoim! Całe danie cocido completo kosztuje 21 euro, no dobrze, to nie jest najdroższa restauracja w Madrycie, ale mało to też nie jest. Kiedy byłam tam ja z moim mężem, to co zostało z naszych dwóch zestawów cocido, spokojnie by starczyło dla nas na kolejny obiad na następny dzień, ale niestety nie mogliśmy zabrać tego ze sobą. Aha, bo oczywiście nie można zamówić jednego zestawu cocido dla dwóch osób – co moim zdaniem by było idealne, ale tego zabrania restauracja. Kolejna sprawa jest taka, że ja gdy jem cocido, mam swoje bardziej i mniej ulubione składniki, więc oczywiście wybieram to, co mi bardziej smakuje, nie wiem czy jest sens, aby potem takie „przebrane” przeze mnie danie zostało przekazane potrzebującym… Nie wydaje mi się to godne ani higieniczne. Więc to mi się nie podoba, ale uznałam to za ciekawostkę.

Z kolei bardzo znany lokal La Bola, także serwujący cocido madrileño, ostatnio albo podupada albo ma jakieś gorsze dni, bo opinie w internecie z ostatnich tygodni nie są zbyt pozytywne (brak potwierdzenia rezerwacji, co się wiąże z brakiem dostępnego stolika i rozczarowaniem, mało miejsca w restauracji, cocido nie pierwszej jakości itp.) więc także mam lekkie opory, aby polecić tę restaurację na łamach mojej strony.

#6 Kanapka z kalmarami (bocadillo de calamares). Jest wiele „typowych” miejsc na zjedzenie takiej kanapki, ale chyba najbardziej polecane to La Campana przy calle de Botoneras 6 (tuż przy Plaza Mayor). Miałam zamiar polecić też inne miejsca, w których byłam jakiś czas temu, ale czytając opinie Google zrezygnowałam – nie mam zamiaru polecać miejsc, w których klient jest źle traktowany albo kalmary są smażone na starym tłuszczu.

Zwykle w miejscach, gdzie możemy zamówić kanapkę z kalmarami, możemy także zamówić porcję kalmarów (ración de calamares).

kalmary gdzie zjeść w Madrycie

#7 Oreja a la plancha – kolejny przysmak. Mój mąż powiedział kiedyś, że Hiszpanie nie marnują niczego, co pozostaje z uboju świni. I coś w tym jest, albowiem oreja a la plancha czyli smażone ucho wieprzowe, jest czymś, co bez problemu można znaleźć w co drugim tradycyjnym barze w Madrycie. Podawane jest, podobnie jak flaczki, w glinianej miseczce, a sama konsystencja i smak… hm, no wyobraź sobie, że faktycznie zjadasz ucho. Troszkę mięska, więcej chrząstek, od czasu do czasu jakaś kosteczka… Mnie mąż zabrał tylko raz, na dodatek jak dopiero zaczynaliśmy związek.

Jak by to powiedzieć… od tamtego czasu nie jadłam już więcej ucha wieprzowego. Nie zrobiłam nawet zdjęcia, nie chciałam mieć tego uwiecznionego u siebie na telefonie. 

#8 UWAGA DOZWOLONE OD LAT 18. Wermut. Po hiszpańsku vermú, w Madrycie się go pija chyba najwięcej z całej Hiszpanii. Nieduża szklaneczka, 1,5 euro albo może 2, z lodem i plasterkiem pomarańczy, oliwką, co tam do środka wrzucą… do tego jakaś tapa i pyszna przekąska gotowa. Może być pomiędzy śniadaniem i obiadem, może być jako coś na ząb przed kolacją… Zwykle taki wermut nalewany jest z kraniku („z kija”), jak piwo, nie z butelki 🙂

Co do innego „typowego” napoju, to muszę stwierdzić, że niewielu Hiszpanów pije tak popularną wśród turystów sangríę. Albo nie mieszkam w odpowiednim rejonie, albo nie pijają jej moi znajomi, no nie wiem, ale zdecydowanie bardziej popularne jest czerwone wino rozcieńczone słodką wodą gazowaną albo cytrynową fantą, podawane w szklance pełnej lodu i plasterkiem cytryny – tak zwane tinto de verano. I to ten napój zdecydowanie polecam na letnie wieczory. Wybacz, ale sangría wydaje mi się pułapką na turystów, bo jest zwykle bardzo droga. Tinto de verano kosztuje 2,5-3,5 euro za sporą szklankę. Ten napój najczęściej jest nalewany „z kija” albo z butelki (szklanej, jedna porcja napoju, gotowa już mieszanka).

#9 Lody. Lody to nie jest nic typowego dla Madrytu, wręcz przeciwnie, najlepsze lodziarnie, które znam, są oczywiście włoskie, ale to nie powód, żeby nie polecić kilku miejsc. Jest całkiem duża szansa, że będziesz w Madrycie latem lub gdy temperatury będą całkiem wysokie, dlatego zapamiętaj sobie poniższe nazwy. Ja jeśli mam zjeść niedobre lody, to wolę ich wcale nie jeść, dla mnie to jest bardzo ważna sprawa. Przenieś się na chwilę do Włoch podczas wycieczki do Madrytu, aby nie doznać udaru słonecznego. Nie podaję adresów, bo większość z nich ma kilka lokalizacji w centrum miasta, więc łatwiej będzie jeśli wpiszesz którąś z nazw w Google i Ci się pokaże czy masz takie pyszne lody gdzieś blisko.

LA ROMANA – no pychotka! To jest moje ulubione miejsce, nie mam nic więcej do dodania!

MISTURA – to tradycyjne lody, ale mieszane w nietradycyjny sposób (wybierasz sobie dwa smaki lodów albo lody i tzw. topping – w taki sposób pan lodziarz albo pani lodziarka (hmm… dziwnie mi brzmią te nazwy zawodów) przygotowują ci indywidualną mieszankę smaków. Dla mnie ok, ale czasami mam ochotę na smaki, które niekoniecznie pasują do siebie, więc trzeba się dobrze zastanowić.

LA COMMEDIA – kolejne miejsce na spróbowanie pysznych włoskich lodów, tradycyjne i ponoć naturalne. Jak dla mnie pyszne.

MAMÁ ELBA – pyszne i naturalne lody w sercu La Latiny. UWAGA: mają chyba z 20 smaków lodów wegańskich!!! (I to nie tylko w stylu „sorbety”.) Ja próbowałam i jak dla mnie są przepyszne. Z niewegańskich (których mają chyba drugie tyle) polecam smak plátano con dulce de leche (czy jakoś tak, w każdym razie smak bananowo-karmelowy).

LOLO POLOS ARTESANOS – lodziarna z naturalnymi lodami na patyku, naturalnymi, o bardzo ciekawych (i pysznych) mieszankach smaków. Zapamiętaj, że POLO – to po hiszpańsku m.in. lody na patyku 🙂

lody w madrycie gdzie iśc na lody

Jeśli już mowa o deserach, to z góry mówię, że mnie one nie zachwycają. Po prostu hiszpańskie desery i ciasteczka nie przemawiają do mnie. Na dodatek cukiernie polecane na hiszpańskich stronach internetowych to najczęściej… francuskie przybytki, mam na myśli że we francuskim stylu i z francuskimi produktami… Powiem szczerze, bardziej cenię i bardziej mi smakują produkty z polskich cukierni, niż z hiszpańskich. Więc do zobaczenia w Warszawie, w cukierni DESEO z hiper nowoczesnymi kreacjami cukierniczymi albo jakiejś innej podobnej (bo domowe ciasta… to tylko u mamy!).

 

Uczysz się hiszpańskiego? A może chcesz zacząć się uczyć tego języka?

Mam coś dla Ciebie: bezpłatny mini kurs hiszpańskiego, na który możesz się zapisać w każdej chwili!

Wiem, że moi czytelnicy są na różnych poziomach języka, dlatego przygotowałam mini lekcje na wszystkich poziomach, od początkującego A1 do poziomu C2. Na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie!

bezpłatne lekcje hiszpańskiego online