Hiszpański serial „El tiempo entre costuras” nakręcony na podstawie książki o tym samym tytule, napisanej przez hiszpańską pisarkę Marię Dueñas, zawładnął hiszpańską telewizją. Serial był emitowany od października 2013 do stycznia 2014, realizacja każdego odcinka kosztowała ponad pół miliona euro, co przełożyło się na sukces telewizyjny – każdy odcinek oglądało średnio 5 milionów Hiszpanów.

Jak to zwykle bywa, serial powiększył jeszcze sukces książki (wydanej jako pierwsza), a jak to się dzieje po opadnięciu pyłu sukcesu, książki można znaleźć w obniżonych cenach. Tak oto i ja znalazłam „El tiempo entre costuras” („Krawcową z Madrytu„) i postanowiłam, że zabiorę się za nią i sprawdzę co takiego ma nam do zaoferowania pani María Dueñas. O co chodzi z tą krawcową?

Książkę czytałam po hiszpańsku, więc moja opinia dotyczy tej wersji.

Akcja rozpoczyna się w przeddzień wojny domowej w Hiszpanii (bodajże w 1934 roku), poznajemy główną bohaterkę Sirę Quiroga, która przyucza się do zawodu szwaczki w Madrycie. Zaręczona z solidnym, jak się wszystkim wydaje, kandydatem, nagle zakochuje się w Ramiro, dopiero co poznanym bogaczem. Wyjeżdża z nim do Maroka, do Tangeru, gdzie prowadzą hulaszcze i imprezowe życie, które pewnego dnia bardzo mocno się zmienia (moment kulminacyjny, a jak!).

Koniec spojlera!

I tak naprawdę nie chcę już nic więcej zdradzić, bo nienawidzę opisów książek z tyłu okładki, które dochodzą do 3/4 treści książki. Lubię znać ogólny zarys, epokę historyczną (żeby jakoś się określić, czy książka będzie mnie interesować, czy nie bardzo), lubię wiedzieć do jakiej kategorii zalicza się książka (Krawcową zaliczam do uwaga: powieści obyczajowej z nutką grozy, romansu i perypetii na tle historycznym), ale nie rozumiem po co wydawcy opisują prawie całą treść książki w kilku zdaniach, które czytelnik przeczyta ZANIM w ogóle sięgnie po książkę. Uważam, że jeśli ktoś czyta te opisy, to równie dobrze może przejść do połowy książki i zacząć ją czytać od tego momentu, wiele nie straci.

(Oczywiście wcale tak nie uważam. Lektura jest szlachetnym zajęciem samym w sobie, no ale trochę irytuje mnie streszczenie książki w taki sposób, że później przez 200 stron wiem co się wydarzy, czyż nie?)

Dlatego też nie będę się wgłębiać w szczegóły, a przejdę do sedna – czy polecam książkę „Krawcowa z Madrytu”?

Tak, bardzo! Polecam tę książkę przede wszystkim osobom, które interesują się Hiszpanią i jej historią. Ja nie lubię historii powszechnej, niestety przy czytaniu opisów większości wydarzeń historycznych mam ochotę uciąć sobie sjestę (zauważyliście, że na moim blogu nie ma prawie nic o historii, a jak już coś się pojawia, to odsyłam Was do Wikipedii? No właśnie), ale historia opisana w tej książce jest moim zdaniem bardzo strawna. A jeśli jakiś akapit wydawał mi się niestrawny, to go pomijałam (przyznaję się bez bicia, ale nie miało to większego wpływu na fabułę i nie było tego dużo).

krawcowa z madrytu książka

Historia Hiszpanii (a także pośrednio Europy) zawarta w tej książce jest opisana pod względem ludzkim, nie jest to podręcznik do historii, a opis ludzkich przeżyć i ludzkich dziejów w jej kontekście. Nie czytamy w książce, że „w czasie hiszpańskiej wojny domowej jedzenie było racjonowane”, ale czytamy, kto co konkretnie jadł (to samo ubogie danie codziennie, że aż mi się słabo robiło, jak sobie wyobrażałam, że miałabym to jeść przez dwa miesiące). Tak podane informacje o wiele lepiej zapadają w pamięć, ponieważ znajdują miejsce w naszej wyobraźni czytelniczej. Książkę czytałam z zapartym tchem, kiedy musiałam ją zamknąć (bo na przykład dojeżdżałam metrem do stacji docelowej), naprawdę czułam nerwy, pamiętam kilka takich sytuacji! 🙂 Mnie wciągnęło.

Dla osób nie bardzo obytych z historią (jak ja…), jest to bardzo cenne źródło wiedzy. Nie wiedziałam, że w Maroku Hiszpańskim (protektoracie) toczyło się tak bogate i międzynarodowe życie, że było to miejsce ucieczki z Hiszpanii kontynentalnej od wojny domowej. Nie wyobrażałam sobie nawet ilu szpiegów brało udział w tym kosmopolitycznym życiu. Na pewno gdyby nie ta książka, to nie dowiedziałabym się tych i wielu innych faktów. Z pewnością nie sięgnęłabym po historyczne opracowania, gdzie tam!

Zastanawiała mnie także przemiana bohaterki, o której nie chcę zbyt wiele pisać, ale jest naprawdę imponująca. Czasami zastanawiałam się, która twarz Siry tak naprawdę była prawdziwa, w którym wcieleniu czuła się ona sobą. Wyobrażałam sobie także siebie na jej miejscu i wątpiłam, czy dałabym radę stawić czoła jej wszystkim perypetiom. Co jest cenniejsze? Miłość czy wypełnienie misji, która została zlecona przez szefów-szpiegów? Takie wybory nigdy nie są proste.

No i jak, przeczytasz?

Krawcowa z Madrytu została przetłumaczona na 25 języków, w tym i na polski. Zainteresowani jej zakupem mogą sprawdzić ceny tutaj:
Jeśli jesteś zainteresowany kupnem książki po hiszpańsku, to też istnieje taka możliwość! KLIK.

Dla kontrastu zachęcam jeszcze do przeczytania wręcz przeciwnej opinii na temat tej książki u Doroty, z którą zazwyczaj się zgadzam, zazwyczaj się z nią śmieję i płaczę nad tymi samymi sprawami co ona (no… tak wirtualnie…), jednak co do Krawcowej z Madrytu niestety nie mogę się zgodzić: KLIKNIJ.

Jeśli ktoś z Was już przeczytał tę książkę, po polsku czy po hiszpańsku, zachęcam do zapoznania się z podstroną Anteny 3 (kanału telewizyjnego, na którym serial był emitowany), gdzie można znaleźć najlepsze fragmenty odcinków Krawcowej: http://www.antena3.com/series/el-tiempo-entre-costuras/.

 

Czy ktoś już ma za sobą lekturę tej książki? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Czy zachęciłam do sięgnięcia po Krawcową?

Mam nadzieję, że szukając jakiejś hiszpańskiej lektury przypomnisz sobie o „Krawcowej z Madrytu”, bo naprawdę warto (no chyba że się zasugerujesz opinią Doroty – wybór należy do Ciebie 🙂 ).