W TYM wpisie na Facebooku podzieliłam się moim okropnym odkryciem. Mianowicie wydatki. Nasz domowy budżet.

W kwietniu zapisywałam wszystkie wydatki w aplikacji na komórce. Aplikacja bezpłatna, pierwsza z brzegu jaką znalazłam, ale całkiem sensowna. Nazywa się My Wallet. Na mój pierwszy miesiąc zapisywania wydatków – fantastycznie.

Całość mnie nieco zmartwiła, bo okazało się, że wydajemy (nasze małe gospodarstwo domowe czyli mój mąż i ja) całkiem sporo, a przynajmniej więcej niż sobie wyobrażałam.

Dzięki temu wiemy już co mamy zmienić – przede wszystkim sposoby zarządzania pieniędzmi na kontach, bo dotychczasowe nie są zbyt przejrzyste, tworzy się nam iluzja, że nie wydajemy tyle, ile w rzeczywistości.

No dobrze, ale przechodzę już do wydatków. Są one podzielone na kategorie, zgodnie z kategoriami w aplikacji 🙂 Bardzo mi się podoba taki podział. Wszystkie wydatki są na dwie osoby (oprócz np. prowadzenia firmy – to jedna działalność gospodarcza).

KWIECIEŃ 2017 – koszt życia w Madrycie

DOM  – 767 euro

 – 750 euro – miesięczny wynajem mieszkania. Madryt, dobra dzielnica (ale oddalona od centrum, nie potrzebujemy mieszkać w centrum, chociaż na terenie osiedla mamy basen 😀 ), mieszkanie 66 m kw.

 – 17 euro – akcesoria kuchenne i dekoracje (weszliśmy do jednego z tych sklepów co mają mydło i powidło, nie udało się nam wyjść bez zakupów)

RACHUNKI – 385 euro

– 189 euro – rachunki za wodę, gaz i elektryczność (to chyba za ostatnie 2 miesiące, które były jeszcze zimne i trzeba było ogrzewać, tak się pocieszam)

– 95 euro – suma rachunków za internet, dwie komórki, telewizję kablową

– 101 euro – składka adwokacka męża (raz na kwartał chyba)

ROZRYWKA – 208 euro

– ogólnie są to wszelkie wydatki na jedzenie i picie poza domem, a także na wydatki związane z dwoma kolacjami proszonymi, jakie przygotowaliśmy dla znajomych u nas w domu. Nie mieliśmy innej rozrywki, nie poszliśmy do kina, nie kupiliśmy żadnej książki (i dobrze – mamy jeszcze 150 do przeczytania + 250 na czytniku).

Ogólnie w Hiszpanii trudno jest nie jeść na mieście, ceny są całkiem niezłe, ale Madryt akurat jest jedną z najdroższych opcji.

ile kosztuje życie w Hiszpanii

JEDZENIE – 195 euro

– wydatki na jedzenie kupowane do domu, wszelkiego rodzaju. Nie jest to do końca prawda, bo na pewno znajduje się tutaj jakiś szampon do włosów czy ręcznik kuchenny – czasami nie chciało mi się rozdzielać paragonów z supermarketu i wszystko wrzucałam w kategorię jedzenia.

BENZYNA -137 euro

Ale zrobiliśmy bardzo dużo kilometrów, a ostatniego dnia kwietnia jeszcze zatankowaliśmy na następny miesiąc.

ZDROWIE – 65 euro

– 26 euro – suplementy diety

– 39 euro – prywatne ubezpieczenie medyczne (moje). Kurde, muszę iść do jakiegoś lekarza, bo tak się marnuje.

PROWADZENIE FIRMY – 310 euro

– 133 euro – Seguridad Social, odpowiednik Zusu

– 52 euro – biuro księgowe

– 60 euro – zlecenie jednego zadania wirtualnej asystentce (która mi pomogła ogarnąć jedną rzecz biurową)

 – 65 euro – opłaty za program do księgowania, aplikacje, administracyjne (m.in. do sprzedaży kursu online, ale też inne)

PREZENTY – 43 euro

Na początku taka kategoria w aplikacji wydawała mi się głupia, ale gdy nadeszły stosowne okazje prezentowe, zrozumiałam. Prezenty urodzinowe dla dwóch znajomych, mniej więcej po połowie.

FRANCUSKI – 57 euro

– 4 indywidualne lekcje z lektorką francuskiego (na Skype)

HIGIENA – 33 euro

– to tutaj miały iść wszystkie szampony, kosmetyki, ręczniki kuchenne też, a nie w jedzenie… Dlatego tylko 33 euro (łącznie z fryzjerem męża). Ale kąpiemy się regularnie. A na kosmetyki potrafię wydać za dużo.

INNE – 282 euro

– 20 euro – polski mazurek na święta, który zamówiłam od Polki mieszkającej w Madrycie (pycha był i polecam)

– 12 euro – moje pierdułki typu zeszyty, foremki do robienia kostek lodu w kształcie bananków (no takie kaprysy trochę)

 – 250 euro – kursy, rozwój (ale to jeden większy wydatek na kilka miesięcy ze specjalnie odłożonej kwoty, nie ma się co stresować, to nie miesięcznie)

SUMA: 2 482 euro

I uwaga – nie wliczyłam w to naszego wyjazdu wielkanocnego nad morze! Zafundowali go nam teściowie (oprócz benzyny), taka miła niespodzianka! Gdyby nie to, moglibyśmy spokojnie dodać jeszcze z 300 euro do rachunku.

koszt życia w Madrycie

Nie wiem czy to był najlepszy miesiąc na rozpoczęcie prowadzenia takich statystyk. Dość drogie kursy, rachunki za zimowe ogrzewanie, opłata adwokacka męża… Ale wiadomo, jak nie taka opłata to inna, to za dwa miesiące będzie pewnie z 500 euro ubezpieczenie samochodu, więc zawsze coś nowego. Zawsze jakieś wydatki. Na przykład w maju będziemy kupować bilety lotnicze na wakacje, pewnie z 6-8 biletów, a na dodatek ja kupię sobie nowego laptopa. To nie są tanie rzeczy, jak mówi Ferdek.

Aha, oszczędności poszły na konto swoją drogą. Mam nadzieję, że o niczym już nie zapomniałam, w razie czego zaktualizuję.

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że tytuł powinien mieć nazwę „koszty życia Olgi w Madrycie” 🙂 ale skoro tyle osób mi powiedziało, że jest zainteresowanych, to się zebrałam i opisałam te wydatki.

Mam nadzieję, że to będzie choć trochę pomocne i orientacyjne. Jeśli ktoś nie prowadzi firmy, nie uczy się języka, nie kupuje kursów, prezentów, to może sobie odjąć te wydatki i tyle. W mniejszych miastach ceny wynajmu mieszkania będą na pewno niższe, rachunków być może też. A jeśli chcesz wynająć pokój, to już w ogóle za 150-200 euro w mniejszym miasteczku nie powinieneś mieć problemu.

Koszty życia w Madrycie – studenci itp.

Ja podczas mojego pierwszego pobytu w Madrycie miałam stypendium w wysokości 1000 euro miesięcznie. Wynajmowałam pokój i świetnie mi starczało na wszystko. Jasne, wszystko było nieco gorszej jakości, jedzenie czy kosmetyki, nie chodziłam tyle po barach ani nie prowadziłam firmy, która oprócz zysków generuje także comiesięczne wydatki. Więc się da, jak najbardziej. 1/3 stypki szło na mieszkanie, a za resztę żyłam sobie spokojnie i szczęśliwie. Mogłam zapomnieć o kursie językowym czy biznesowym, ale i tak było fajnie.

Czuję się zmotywowana do dalszego prowadzenia zapisków w aplikacji i do lepszego planowania budżetu. Sądzę, że gdyby ktoś się mnie spytał miesiąc czy dwa temu o to, ile pieniędzy wydajemy miesięcznie, to bym stwierdziła, że może z 1500 euro.. coś koło tego. A tutaj proszę, prawie tysiąc więcej! No ale tak, koszty życia w Madrycie to już nie przelewki…