//Hiszpanie śmieją się z koronawirusa
koronawirus hiszpania madryt

Hiszpanie śmieją się z koronawirusa

Jak w tytule. Hiszpanie śmieją się z koronawirusa. Sytuacja na 11 marca 2020.

 

W Hiszpanii obecnie jest ponad 1900 osób zarażonych koronawirusem (plus około 150 już wyleczonych). Połowa chorych znajduje się w Madrycie. W mieście, w którym mieszkam ja.

Teoretycznie życie toczy się normalnie. Bary i sklepy pootwierane (i ze sporą liczbą klienteli…chociaż wydaje mi się, że coraz mniej…), ludzie wychodzą na spacery. Jedynie panika zakupowa, z której wiele osób się śmieje, pokazuje, że nie wszystko jest takie „normalne”. Typowe produkty pierwszej potrzeby to makaron, ryż, może jakieś puszki z jedzeniem i… papier toaletowy. Na pewno widziałeś wiele memów na ten temat… Ja się przyznaję bez bicia: jestem i w jednej i w drugiej grupie: mam w domu zapas jedzenia i jednocześnie śmieszą mnie te memy. Jakoś trzeba sytuację przeżyć, a stresowanie się i nerwowe czytanie wiadomości (czego ja nie robię…) niewiele pomoże.

 

W trzech regionach Hiszpanii, w tym i w Madrycie, zostały zamknięte wszystkie placówki edukacyjne. Od żłobków do uniwersytetów. Moim zdaniem to bardzo dobra decyzja: trzeba brać przykład z Włoch (ale z obecnego etapu, a nie kiedy wszyscy chodzili sobie po ulicach bez problemów ani żadnych ograniczeń). Jeśli nie zostaniemy w domu, to wirus nie przestanie się rozprzestrzeniać!

Ale co z tego, że szkoły zamknięte, skoro w ciągu dnia plac zabaw niedaleko mojego bloku jest pełen dzieci, obok stoją rodzice i sobie miło rozmawiają. Jak gdyby nigdy nic. W restauracjach podobnie. Wczoraj znajomy był na zakupach spożywczych w hipermarkecie znajdującym się w centrum hadlowym. Powiedział mi, że było mnóstwo ludzi. Czy po to zostały zamknięte szkoły?

 

Jeśli Hiszpanie w taki sposób chcą walczyć z koronawirusem, to gratulacje. Będą potrzebne mandaty i policyjne interwencje, aby ludzie zrozumieli, że sytuacja jest wyjątkowa, że wolne dni od szkoły to nie są wakacje. 

To nic że świeci słońce, to nic że jest piękna pogoda i 20 stopni. Jeśli chcecie dożyć do następnej wiosny w takim samym składzie rodzinnym i przyjaciół, to musicie zrozumieć, że bez współpracy wszystkich nie uda się. I że lepiej nie wychodzić z domu.

 

Nie boję się ewentualnego zarażenia, bo to może się stać, mogę się zarazić ja tak samo jak ty, albo tak samo jak moja sąsiadka….  Boję się tego, że gdy zachoruję, a mój stan będzie ciężki, to zabraknie dla mnie respiratora albo w ogóle miejsca w szpitalu. Takie scenariusze już mają miejsce we Włoszech. Wczoraj usłyszałam, że jeden z madryckich szpitali jest już przepełniony. Moich dwóch sąsiadów jest lekarzami, pracują w tym samym szpitalu, mówią, że to co się tam dzieje w związku z koronawirusem, widzą po raz pierwszy, że szok. Że ludzie padają jak muchy (caen como moscas, dosłownie). 

I szczerze – ja lubię moje życie. jak umrę to umrę, nie będzie mnie, ale wtedy mój synek będzie rósł bez mamy.

Albo twój.

Albo twojej sąsiadki.

Albo ty stracisz siostrę czy brata. 

Albo twoi rodzice odejdą przedwcześnie. 

 

To nie jest panika. Ja się nie boję koronawirusa. Nie wpadam w paranoję. Nie dezynfekuję rąk co 5 minut. 

Ja się boję nieodpowiedzialności ludzkiej i tego, że przez lekkomyślność sytuacja wymknie się spod kontroli. Po to mamy mózgi, aby ich używać. 

 

Zapinam pasy w samochodzie, po to, żeby w razie wypadku nie odnieść uszczerbku na zdrowiu, albo jak najmniejszy.

Nie palę papierosów, bo wiem, że wiąże się to z dużymi szkodami na zdrowiu.

Nie wychodzę z domu bez potrzeby w czasach koronawirusa, bo widzę w tym wyższą konieczność. 

 

Na koniec marca miałam zaplanowany wylot do Polski na tydzień. 

Nie polecę rzecz jasna. I znowu to samo: nie boję się zarażenia! Boję się tego wszystkiego co wymieniłam. Musimy ograniczyć przemieszczanie się, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Decyzję podjęłam po zastanowieniu się, a nie pod wpływem paniki.

Decyzja była też dla mnie trudna pod względem osobistym: moja mama przygotowała wiele ubranek dla mojego synka specjalnie na ten pobyt (miałam lecieć tylko z synkiem, bez walizki, dlatego potrzebowałabym „wyprawki” już tam na miejscu), a mój tata odmalował mój pokój. Takie gesty, które są może drobne, ale jeśli mieszkasz daleko od rodziców, łamią serce. 

Jednak w obliczu tego, że mogłabym bezwiednie zawieźć wirusa do Warszawy (wiem, że już jest, ale jako kolejne źródło), nawet jeśli dzisiaj się świetnie czuję, zwyciężyło. Nawet jeśli do tej pory nie złapałam wirusa, mogłoby się to zdarzyć na lotnisku albo w samolocie. Nie chcę zanieść tego ryzyka pod dach moich rodziców. 

 

Śmiejcie się dalej. I mówcie, że to zwykła grypa. No tak, ale jest o wiele bardziej zaraźliwa. Oby te respiratory nie były nam potrzebne.

 

Ciekawe strony i blogi, które ostatnio traktują o koronawirusie (nie w kontekscie Hiszpanii). 

Pod słońcem Italii

Przystanek Italia

Rzym On

Taste Away

Uczysz się hiszpańskiego? A może chcesz zacząć się uczyć tego języka?

Mam coś dla Ciebie: bezpłatny mini kurs hiszpańskiego, na który możesz się zapisać w każdej chwili!

Wiem, że moi czytelnicy są na różnych poziomach języka, dlatego przygotowałam mini lekcje na wszystkich poziomach, od początkującego A1 do poziomu C2. Na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie!

bezpłatne lekcje hiszpańskiego online