Należę do Klubu Polki na Obczyźnie – klubu skupiającego wokół siebie Polki rozproszone po całym świecie. Klub jest super sprawą, bo na jednej stronie (www lub facebookowej o tutaj) można poczuć się jak w podróży po całym świecie! No i czasami robimy sobie różne fajne projekty klubowe. W tym miesiącu udzielam się z miłą chęcią, ponieważ temat jest bardzo interesujący: filmy. A ja dodaję: Hiszpańskie filmy.

Bardzo lubię chodzić do kina w Hiszpanii i szczególnie na hiszpańskie filmy. Dlaczego? Z prostego powodu: wszystkie filmy zagraniczne są tutaj dubbingowane. I to naprawdę w idiotyczny sposób. W każdym filmie słyszę te same głosy, dzieci mają nad wyraz przesadzony ton (żadne dziecko na świecie nie mówi tak, jak dzieci w hiszpańskim dubbingu), nie mogę tego słuchać. A kina wcale nie są takie chętne do wyświetlania filmów w wersji oryginalnej, widocznie nie ma na to chętnych. Kończę już jednak moje narzekanie i przechodzę do tematu.

Hiszpańskie filmy

Mam kilka ulubionych i nie tylko, zaraz powiem dlaczego. Wspomnę także o innych filmach, których nie widziałam, ale sądzę, że są warte obejrzenia (i od jakiegoś czasu znajdują się na mojej liście). Jest to raczej lista, nie recenzje, gdyż sama nie przepadam za czytaniem recenzji filmów, lubię za to poczytać o uczuciach, które dany film wywołał w odbiorcy. Zobaczmy, czy znacie któryś z opisanych przeze mnie filmów?

KOMEDIA

OFF COURSE (PERDIENDO EL NORTE)

(nawet nie wiedziałam, że taki jest tytuł po polsku!)

Film obejrzałam i się uśmiałam, chociaż wzbudził we mnie także wiele gorzkich uczuć. Opowiada o dwóch Hiszpanach, którzy zachęceni szerokimi perspektywami zawodowymi decydują się wyjechać do Niemiec w poszukiwaniu pracy. Dobrej pracy. Hiszpania nie ma przecież zbyt wiele do zaoferowania młodym ludziom… Film jak najbardziej polecam, chociaż na pewno znajomość hiszpańskich realiów zagwarantuje jego lepsze zrozumienie.

A moje gorzkie uczucia.. z dwóch powodów, po pierwsze sama uważam, że Hiszpania nie ma zbyt wiele do zaoferowania młodym ludziom, a po drugie rozterki bohaterów na emigracji przypomniały mi moje pierwsze momenty w Hiszpanii, nie zawsze usłane różami i przyjemne. Bardzo fajna komedia.

JAK ZOSTAĆ BASKIEM (OCHO APELLIDOS VASCOS)

Koleżanka ostrzegła mnie: nie będzie ci się podobał, bo nie znasz na tyle hiszpańskiego. A ja poszłam do kina i myślałam, że umrę ze śmiechu. Nie tyle chodzi o samo zrozumienie hiszpańskiego, ale bardziej o znajomość historii Hiszpanii (także współczesnej) oraz o osłuchanie się z akcentem z Andaluzji i to bardzo szybko mówionym akcentem z Andaluzji. Przyda się także znajomość stereotypów o mieszkańcach poszczególnych wspólnot autonomicznych Hiszpanii. I chyba to jest najśmieszniejsze.

Film opowiada o tym, jak pewna Baskijka i pewien Andaluzyjczyk (czyli najbardziej odwrotne bieguny Hiszpanii jakie istnieją) się w sobie zakochują, ale… oczywiście nie jest tak łatwo. Każde z nich ma swoją godność (inaczej rozumianą), swoje nawyki i tradycje. Film wyciąga wszystkie stereotypy jakie istnieją o Baskach i o Andaluzji, ale można przy tym powiedzieć, że zrobił wiele dobrego dla Hiszpanii. Coś, co wcześniej było powodem niesnasek, wytykania palcem czy szydzenia, dzięki temu filmowi przekształciło się w powód do śmiechu i to takiego dobrego śmiechu 🙂 Jak dobra komedia, którą wspominasz jeszcze długo po wyjściu z kina.

Muszę powiedzieć, że samo zakończenie wydało mi się nieco.. hm, nie podobało mi się tak bardzo jak reszta filmu, ale w mojej opinii nie stanowi to jakiegoś problemu. Uśmiałam się i tyle.

Film doczekał się drugiej części: Jak zostać Katalonką – ale tego już nie miałam przyjemności obejrzeć.

O PÓŁNOCY W PARYŻU

Nie jest to całkowicie hiszpański film – jest to amerykańsko-hiszpańska koprodukcja. Film jest bardzo znany, bo Woodiego Allena, jednak mi się jakoś nie spodobał. Pamiętam, że widziałam go w kinie, ale po tygodniu, gdy koleżanka się mnie spytała czy polecam i o czym był, miałam trudności w przypomnieniem sobie dokładnej fabuły. Jakoś mi nie został w głowie. Dodatkowo elementy science fiction nie zauroczyły mnie, czy to jakieś przenoszenie się w czasie czy co.. Zainteresowanych fabułą odsyłam do Wikipedii, bo przecież ja nie za bardzo pamiętam o czym to było.

I TWOJĄ MATKĘ TEŻ

Nie jest to co prawda hiszpański film, a meksykański (i chyba jedyny meksykański, jaki obejrzałam, z tego co kojarzę!), ale uważam, że należy mu się honorowe miejsce. Jest to jeden z filmów, który dał mi bardzo dużo do myślenia, a jednocześnie bardzo się przy nim ubawiłam. Czyli ani głupia i bezmyślna rozrywka, ani dramat, który odbiera Ci ochotę do życia (no bo prawda, film bym określiła jako komediodramat). Naprawdę polecam, film z pewnością doceni każdy miłośnik języka hiszpańskiego. Poniżej możecie sprawdzić aktualnie obowiązujące oferty na ten jeden z moich ulubionych filmów.

FILMY PEDRO ALMODÓVARA

W kategorii filmów hiszpańskich zasługują na oddzielny rozdział. Gdy mieszkałam w Polsce, każdy jego nowy film witałam z entuzjazmem i oglądałam w domu starsze. W Hiszpanii straciłam jakoś ten zapał – może dlatego że się zmęczyłam? W każdym filmie możemy zobaczyć kogoś z trudnym i mega dziwnym życiem, prostytutki, transseksualiści czy homoseksualiści (i nie mam nic przeciwko, ale oni w tych filmach też mają wielkie problemy życiowe, prawie zawsze to samo…), może mi się to trochę znudziło? A może dlatego, że sami Hiszpanie, przynajmniej ci z mojego najbliższego otoczenia, nie są wielkimi fanami Almodóvara, wydawało mi się nawet, że byli nieco zakłopotani, gdy wyciągnęłam temat najsłynniejszego hiszpańskiego reżysera, jakoś rozmowa się nie kleiła i nie usłyszałam zachwytów (których się spodziewałam!).

Nie można jednak odmówić Almodóvarovi poruszania ważnych i interesujących problemów, na temat których inni twórcy kinowi milczą. Każdy jego film w jakiś sposób szokuje, zaskakuje. Do moich ulubionych należą:

Volver

Poruszająca historia, obrazująca relację pomiędzy matką i córką i pomiędzy innymi kobietami. Sam Almodóvar mówi, że film opowiada o trzech pokoleniach kobiet, które są w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu, nawet śmierć. I faktycznie, śmierć pojawia się w filmie i to nie raz. Film obsypany nagrodami. Jeśli jeszcze nie widzieliście, to… nie ma na co czekać!

Złe wychowanie (La mala educación)

Trudny film o „złym dotyku” – molestowaniu seksualnym dzieci przez księży katolickich.

Wszystko o mojej matce (Todo sobre mi madre)

Kolejny film obsypany nagrodami… Jak zwykle, nie może tu zabraknąć tragicznej i jednocześnie tajemniczej historii, śmierci, transseksualisty, osoby z wirusem HIV… Gdy go obejrzałam, to bardzo bardzo mi się podobał.

Przerwane objęcia (Los abrazos rotos)

(jeszcze nie obejrzałam, ale już czeka na półce!)

Oprócz tego mam jeszcze kilka hiszpańskich filmów, o których słyszałam, że są niezłe i które mam zamiar obejrzeć w niedalekiej przyszłości (mam je chyba nawet na kablówkowym kanale filmowym). Są to: Biutiful, W stronę morza (Mar adentro), Bienvenido Mr Marshall, El verdugo, Palmy w śniegu (Palmeras en la nieve), Mama (z Penélope Cruz).

Wszystko w swoim czasie i na pewno wtedy uzupełnię ten wpis.

 

Przy okazji… wiecie, że w wielu miastach Hiszpanii kina często są zamknięte aż do rozpoczęcia sesji seansów (wcześniej otwarta jest tylko kasa i można kupić bilet). Ludzie wtedy czekają na wejście do budynku przed wrotami kina. Wydaje mi się to bardzo śmieszne – nagle w centrum miasta widać grupę 100 osób skupioną w jednym miejscu (nawet się nie martwią, żeby zrobić kolejkę – nikt się tutaj nie przepycha, wiedzą, że każdy zdąży wejść na film).

 

Czy jesteście w stanie oglądać filmy po hiszpańsku w oryginale? A może wolicie posiłkować się napisami? Czy też jeszcze nie jesteście na etapie nauki hiszpańskiego pozwalającym na oglądanie filmów w wersji oryginalnej?