//Egzamin DELE C2 – jak się do niego najlepiej przygotować?
egzamin DELE C2 przygotowanie

Egzamin DELE C2 – jak się do niego najlepiej przygotować?

W listopadzie 2018 roku napisałam egzamin DELE na poziomie C2. Już od jakiegoś czasu myślałam o podejściu do egzaminu z hiszpańskiego na tym poziomie, ale wciąż się wahałam, ponieważ do końca nie byłam przekonana co tak naprawdę mi da taki dyplom. Jedni uważają, że jest to coś potrzebnego, a drudzy, że to wcale nie jest konieczne i jeśli będziemy mieć na przykład ofertę pracy, w której ten język będzie potrzebny, to i tak poziom języka zostanie zweryfikowany na rozmowie kwalifikacyjnej. No tak, ale co w moim przypadku, kiedy to często do rozmowy po hiszpańsku w ogóle nie dochodzi, a moi polscy (w dużej większości) klienci muszą zaufać mi i uwierzyć w to, co im mówię, że mam świetny poziom hiszpańskiego, że mówię biegle po hiszpańsku, itp? (Bo oni sami hiszpańskiego nie znają) Dlatego zdecydowałam się na ten ostatni szczebelek potwierdzenia znajomości języka hiszpańskiego.

Wcześniej mój poziom biegłości był potwierdzony certyfikatem DELE C1, a teraz już mogę spokojnie mówić, że mam poziom „mastery” (tak opisuje poziom C2 klasyfikacja Rady Europy, „nearly native-speaker level”) – w końcu tak stwierdził Instytut Cervantesa!

Jeśli chodzi o ogólne informacje, to nie chcę się powtarzać, dlatego serdecznie zapraszam do przeczytania mojego wpisu ogólnego na temat egzaminów DELE z hiszpańskiego, w którym odpowiadam m.in. na następujące pytania:

Czy warto zapisać się na specjalny kurs przed przystąpieniem do egzaminu DELE?

Ile kosztuje ten egzamin?

Po jakim czasie są udostępniane wyniki?

Czy mogę podejść do egzaminu DELE jeśli mówię inną odmianą hiszpańskiego niż z półwyspu iberyjskiego?

Jak dobrze zdać egzamin ustny?

A tymczasem skupmy się na egzaminie DELE na poziomie C2, czyli najnajbardziej zaawansowanym. Zdecydowałam się na zapis na egzamin całkiem spontanicznie – na dwa miesiące przed datą egzaminu. Od razu zastanowiłam się jak to ogarnąć logistycznie. Wiedziałam, że muszę pogadać z kimś, kto zna się na tych egzaminach, aby potwierdził (lub zaprzeczył), że mogę podejść do DELE (ale to już po opłaceniu egzaminu, który jest bardzo drogi, uwaga, kosztuje ponad 200 euro, a w Polsce mniej: w 2019 roku kosztuje 635 złotych). Nawet myślałam, czy nie wykorzystać wizyty w Polsce na napisanie tego egzaminu, zapłaciłabym mniej, ale nie do końca mi pasowały daty na taki wyjazd, więc po przemyśleniu tego pomysłu odrzuciłam go. Jednak może warto się nad tym zastanowić, jeśli mieszkasz poza Polską. 

Po drugie wiedziałam, że egzaminy zdaje się „pod klucz”, czyli że tak naprawdę, oprócz doskonałej znajomości języka, jest konieczne przygotowanie się do rodzaju zadań, jakie występują, a także wzięcie pod uwagę presji czasowej – moim zdaniem na egzamin pisemny nie ma zbyt wiele czasu. Dlatego też uznałam, że udam się w tej sprawie do profesjonalisty, oczywiście dodatkowo płacąc za taką przyjemność. Przeszukałam internet i znalazłam bardzo fajną babeczkę, Hiszpankę mieszkającą w Wielkiej Brytanii, która pracuje tam jako egzaminatorka w Instytucie Cervantesa. To było dokładnie to, czego szukałam! Dziewczyna (no ok, prawie 40 lat), miła, z doświadczeniem „z tej drugiej strony”, przeprowadzająca egzaminy DELE, także na poziomie C2, kilka razy w roku. Umówiłyśmy się na Skype – miałam już wcześniej zajęcia online, więc wiedziałam, że jest to jedna z moich ulubionych form nauki. Od momentu kliknięcia czerwonego guzika na ekranie po lekcji już jesteś znowu „w swoim domu”, nie musisz wracać ze szkoły językowej, przez cały czas lekcji możesz sobie wygodnie popijać herbatkę, itp. 

Ile mnie kosztowało przygotowanie do egzaminu DELE C2?

Oczywiście taka specjalistyczna wiedza i korzystanie z niej kosztuje. Umówiłyśmy się na lekcję wstępną – bezpłatną, bardzo polecam takie rozwiązanie, to była bardziej konsultacja – żeby lektorka mogła zobaczyć jaki mam poziom, czy faktycznie jest z czym startować na ten egzamin (za niecałe dwa miesiące), żeby mogła mi opowiedzieć jak pracuje i jaki system nauki mi proponuje. Moja lektorka zaproponowała mi najpierw 10 godzinnych lekcji „zwykłych”, podczas których przerabiałyśmy „normalny” podręcznik do hiszpańskiego na poziomie C2 – średnio wychodził nam jeden rozdział na godzinę. Bardzo szybkie tempo, ale po pierwsze – mogłyśmy sobie na to pozwolić z moim poziomem, wytłumaczenia wymagały tylko naprawdę skomplikowane kwestie. Takie lekcje kosztowały mnie 225 euro za 10 godzin. Można powiedzieć, że dużo albo że mało, ale uwaga.. bo to nie jest szczyt tego, co zapłaciłam za naukę 🙂 

 Lektorka powiedziała, że gdy przerobimy podręcznik, w którym głównie chodziło o poznanie specjalistycznego słownictwa i tematów, które mogą zostać poruszone na DELE C2, poleca mi także wzięcie pakietu 10 godzin zajęć specyficznych do przygotowania do egzaminu DELE C2. Taki pakiet kosztował 350 euro, czyli 35 euro za lekcję. Oczywiście zaproponowała mi to na początku współpracy, jeszcze przed pierwszą lekcją, dlatego miałam pełny ogląd na sprawę: 200 euro za egzamin, 225 euro za 10 lekcji ogólnych i 350 euro za lekcje przygotowujące do DELE. W sumie… prawie 800 euro

Czy wydanie takiej kasy miało sens? Z jednej strony na pewno tak – jestem osobą, która lubi iść przygotowana, czy to na zlecenie do klienta, czy to na egzamin. Wydając te pieniądze i oczywiście ucząc się jak szalona w tzw. międzyczasie, uspokajałam sama siebie, że pójście na egzamin i jego napisanie to czysta formalność. Z perspektywy czasu uważam, że mój spokój był tego wart – nienawidzę sytuacji, w których wiem, że do czegoś nie jestem przygotowana, bardzo się wtedy denerwuję i na dodatek wyrzucam sobie brak przezorności – dlatego staram się ich unikać jak ognia. Lubię o siebie zadbać na tej płaszczyźnie. Oczywiście nie mam ogródka, w którym na drzewach rosną mi pieniądze, dlatego musiałam poświęcić inne rzeczy – nie miałam z tym żadnego problemu.

Z drugiej strony może pomyślisz sobie, że oszalałam wydając taką kasę na 20 godzin zajęć – i może masz rację. Ty wcale nie musisz tego robić, po pierwsze, nie musisz wybierać jednego z najdroższych lektorów 😉 a po drugie możesz pójść na kurs grupowy, nawet Instytut Cervantesa organizuje u siebie takie kursy, z tego co pamiętam intensywne, cena za godzinę jest tam o wiele niższa.

Dla mnie jasna była jedna rzecz: nie chciałam zajęć ze studentem, chociaż by to był nie wiadomo jak dobry student filologii hiszpańskiej, Polak czy Hiszpan. Co mi z tego, że ktoś mi powie „tak tak, ja dobrze znam ten egzamin, kupiłem sobie książkę z wzorami egzaminów” – bo to ja mogę zrobić sama kupując książkę za 50 euro. Ja chciałam kogoś, kto naprawdę ma doświadczenie w tym temacie, kto wie jak wygląda egzamin ustny na takim wysokim poziomie, kto poprawi mi nawet najdrobniejsze błędy w języku mówionym czy pisanym, itp. I wiedziałam, że za to muszę zapłacić. 

Plusem zajęć z profesjonalnym lektorem jest także dostęp do praktycznie nieograniczonej ilości materiałów. Kiedy tylko zdawałam sobie sprawę, że nie do końca ogarniam jakiś temat, od razu mówiłam o tym lektorce, a ona praktycznie od razu wysyłała mi na maila odpowiedni rozdział odpowiedniego podręcznika. Nie traciłam czasu na szukanie zagadnienia w internecie, nie musiałam kupować dodatkowych materiałów. Jeśli myślisz o pobieraniu lekcji na Skype, to jest bardzo ważna sprawa, radzę ci się dowiedzieć, czy lektor w razie konieczności zapewnia materiały dodatkowe na Twoim poziomie.

Muszę się przyznać, że przed rozpoczęciem zajęć z lektorką miałam trochę próżne i pyszne (od pychy, nie od jedzenia) podejście „czy naprawdę ona mnie czegoś nauczy? Czegoś nowego?” – mieszkam w Hiszpanii i owszem, zdarza mi się nie znać jakiegoś słówka czy wyrażenia (najczęściej gdy są albo bardzo specjalistyczne albo bardzo kolokwialne ale jednocześnie niezbyt częste) – nie przeczę, ale zauważyłam, że bardzo często jest tak, że gdy ja nie rozumiem czegoś po hiszpańsku, to inni Hiszpanie też tego nie rozumieją, więc chodzi albo o formę przekazu albo o jakiś naprawdę wyrafinowany żart itp. Ale nieee… moja droga Olgo, okazało się, że jest jeszcze tyyyyle rzeczy z hiszpańskiego, których nie znasz… Pod koniec moich zajęć doszłam do wniosku, że gdybym miała do dowolnego wydania jakieś 100 czy 200 euro miesięcznie, to przeznaczyłabym je właśnie na zajęcia takiego typu, chętnie z tą samą lektorką. To jest tak samo jak z językiem polskim: niby doskonale go znasz, niby wiesz jak go poprawnie używać, ale jest tyle wyjątków, tyle słówek, których nie znasz albo nie wiesz jak użyć, zawsze, ale to ZAWSZE można się czegoś nauczyć! Mnie samą zaskoczyło, ile przyjemności dawały mi te lekcje. 

O czym radzę też pamiętać i co mi się wydaje wielkim plusem, szczególnie przy takich drogich zajęciach – jest fakt, że każde wypracowanie, które wysłałam lektorce, było sprawdzone praktycznie na następny dzień, niekoniecznie nawet na kolejną lekcję (miałam zajęcia czasem raz w tygodniu, czasem dwa, a czasem nawet trzy lekcje tygodniowo, w zależności od tego jak pozwalał nam na to czas, praca, zajęcia dodatkowe itp.). Lektorka sprawdzała mi wypracowania poza czasem lekcji i wysyłała je od razu, omawiałyśmy je na zajęciach tylko w szczególnych przypadkach (sądzę, że po hiszpańsku piszę nieźle, tygodniowo piszę od kilku do kilkunastu stron i mam w tym sporą wprawę) albo kiedy ja miałam jakieś pytania czy wątpliwości, więc na to też nie traciłyśmy czasu.

Egzamin ustny DELE C2

Na każde zajęcia musiałam przygotować się jak do egzaminu ustnego. Na prawdziwym egzaminie wygląda to tak, że najpierw jest 30 minut na zapoznanie się z tekstem i przygotowanie prezentacji ustnej, można opierać się na notatkach, a później sam egzamin ustny trwa około 20 minut. Dlatego też siadałam sobie w spokoju na 30 minut przed (prawie) każdą lekcją z lektorką, zaczynałam przygotowania do mojego ustnego, a gdy wybijała godzina lekcji, łączyłyśmy się na Skype i od razu bez zbędnych gadek przechodziłyśmy do mojej prezentacji ustnej. To był pomysł zaproponowany przez lektorkę, bardzo mi się spodobał, bo ja miałam „przygotowanie” jak na prawdziwym egzaminie, tuż przed prezentacją, a oprócz tego nie traciłam czasu na lekcji na czytanie tekstów i przygotowywanie mojej prezentacji podczas (jakże cennego – dosłownie – €€€) czasu zajęć. Odtworzenie warunków egzaminacyjnych, nawet jeśli online i przeprowadzanie przeze mnie prezentacji sprzed mojego biurka w Madrycie na Skype – bardzo mi pomogło.

Na samym egzaminie było dość podobnie. Po kolei zapraszano nas do dużej sali, w której wiele osób na raz przygotowywało się na swoje egzaminy na różnych poziomach. Zaproponowano mi dwa tematy do wyboru, wybrałam jeden (na podstawie „tytułu”, nie miałam możliwości zagłębić się w treść materiałów – ale było to dla mnie wystarczające). Od tego momentu zaczynał się mój czas 30 minut na przygotowanie się. Wszystko przebiegało dość sprawnie, wydaje mi się, że osoby nadzorujące egzamin zapisywały sobie kto gdzie siedzi i na jaki egzamin trzeba go wysłać, bo nie wywoływano osób „na głos”, tylko egzaminatorzy podchodzili bezpośrednio do stolika osoby, którą chcieli zaprosić na egzamin i po cichu wskazywali im drogę, co nie rozpraszało innych. Dostałam także „ostrzeżenie”, że mój czas powoli dobiega końca, że zostało mi jeszcze jakieś 10 minut. Ja to sobie kontrolowałam, na dodatek w sali był zegarek, ale uważam, że to miłe z ich strony

Teoretycznie powinnam była mieć możliwość zabrania materiałów źródłowych na sam egzamin, żeby móc korzystać np. z wykresów czy innych statystyk (wiadomo, że nie będę się tego uczyć na pamięć, a na takim poziomie jest prawie pewne, że pojawią się jakieś dane statystyczne, wyniki badań, procenty…), ale upewniłam się i okazało się, że jest mało arkuszy egzaminacyjnych i powinnam je zostawić w tej sali, w której się przygotowywałam. No cóż, mówię, nic nie szkodzi, szybko zanotowałam sobie statystyki na moim brudnopisie prezentacji i na czas pojawiłam się przed komisją. 

Na egzaminie właściwym przede mną siedział egzaminator, a za mną jedna osoba kontrolująca dodatkowo przebieg egzaminu. Przywitałam się z nimi i zajęłam wskazane mi miejsce. Okazało się, że arkusz egzaminacyjny, który wcześniej został mi zabrany (ten z tekstami źródłowymi) znajdował się na stole do mojej dyspozycji, jednak nie przeszliśmy do egzaminu od razu. Najpierw egzaminator zaczął mnie wypytywać o różne rzeczy, co robię w życiu, czy musiałam długo jechać na egzamin, taka rozgrzewka, żeby się troszkę poznać i zniwelować ewentualny stres.

Ja zapytałam czy mam mówić do nich per pan, pani, czy na ty. O ile w Polsce taka kwestia raczej nie istnieje, bo nawet jeśli egzaminator jest młodszy od osoby podchodzącej do egzaminu, to i tak wszyscy będą się „panować” i „paniować”, to w Hiszpanii nie jest tak do końca. Moja lektorka, z którą przygotowywałam się do egzaminu, poradziła mi, że jeśli egzaminator będzie w „młodym” wieku i będzie mi się wydawało, że spokojnie mogę do niego mówić per ty, żeby o to spytać. Mój egzaminator to był dość młody chłopak, więc oczywiście się go spytałam, na co on odpowiedział „Jak wolisz, żaden problem, może być per ty”. Jeśli to by była 60-letnia pani czy pan – raczej bym się nie spytała. Ale jak pewnie wiesz, w Hiszpanii do nieznajomych na ulicy, w tym osób w średnim wieku (boję się, że to przeczyta moja mama 60 lat i będzie się urażać, że piszę o niej jak o starszej osobie) można bez problemu mówić na ty.

Egzamin pisemny DELE C2

Egzamin ustny DELE może zostać wyznaczony tego samego dnia albo innego, co pisemny. Nie mamy na to większego wpływu, po prostu otrzymujemy powiadomienie na e-maila o wyznaczonej dacie egzaminu ustnego, która nie musi się pokrywać z oficjalnymi datami egzaminu pisemnego, które są wyznaczone z góry na cały rok na stronie Instytutu Cervantesa. Może się zdarzyć, że będzie to dzień powszedni – mi wyznaczona godzina akurat pasowała, ale gdybym miała jakiś problem z pogodzeniem egzaminu i np. pracy, to jak najbardziej – dzwoniłabym i szukałabym jakiegoś rozwiązania tej sprawy. 

Jeśli chodzi o egzamin pisemny, jest to kolejna sprawa, do której polecam skorzystać z profesjonalnego przygotowania się, ponieważ niektóre polecenia są według mnie… dziwne. Począwszy od jednego zadania, które sama od początku wykonywałam źle – dopiero lektorka mi powiedziała jak je trzeba robić 🙂 aż do części wypowiedzi pisemnej, w której jedno z zadań (to najkrótsze) polega na tym, że musimy napisać tekst na podstawie szczątkowych danych i szczerze – nie rozumiem celu takiego zadania, bo mamy wypisane coś na podstawie notatek – często równoważników zdań – „dziennikarza”, na brudno (i oczywiście po hiszpańsku):

Spotkanie na temat książki X, 30.03.2019, uczestniczył w nim pisarz taki owaki, uczniowie szkoły nr 4, prezydent miasta i sekretarz +dziennikarze lokalnej gazety. Na spotkaniu omawiano – interesujące życie pisarza – co trzeba zrobić żeby napisać książkę – pisarz dzieli się doświadczeniem – uczniowie zadają pytania. Itp, może jeszcze kilka informacji 🙂

Zadanie polegało na tym, aby stworzyć z tego coś na kształt notatki prasowej, mieliśmy określoną liczbę słów, w której musieliśmy się zmieścić, no i oczywiście musieliśmy napisać to pięknymi zdaniami, że w dniu takim i takim odbyło się… uczestniczyli… uczniowie mieli szansę zadać pytania, itp itp. Dla mnie to było bardzo łatwe i aż zastanawiałam się (także podczas zajęć z lektorką) czy na pewno dobrze robię to zadanie, bo wydawało mi się to śmiesznie łatwe jak na poziom C2. No ale najwyraźniej o to chodziło. 

Słuchanie – jak nie mieć wtopy

Znaczna część egzaminu pisemnego jest związana ze słuchaniem nagrań. Oczywiście wiemy, że jakość nagrania i sprzętu ma bardzo duże znaczenie. W moim przypadku sala była dość dobrze wyposażona, w duży głośnik, który było słychać na całej sali, na początku osoba przebywająca z nami na egzaminie i kontrolująca go zrobiła próbę dźwięku – mogliśmy zgłaszać nasze zastrzeżenia co do głośności nagrania. Mam nadzieję, że w obecnych czasach nagrania złej jakości przeszły już do historii (chociaż sama pamiętam, że zdając C1 w 2013 roku w Madrycie nagranie, a może raczej warunki jego odsłuchiwania, były tak złej jakości, że wszystkie osoby zdające egzamin popatrzyłyśmy się na siebie z desperacją.. No ale zdałam). 

Oprócz tego na poziomie C2 można mieć prawie 100% pewność, że nie dostaniemy nagrania, na którym osoba mówiąca jest z Hiszpanii. Na moim egzaminie wypowiadały się (na nagraniach audio oczywiście) osoby z różnych krajów Ameryki Południowej, Peru, Chile, itp. Często jest to forma wywiadu, co moim zdaniem z jednej strony jest łatwiejsze, bo mamy szansę, że powtórzy się informacja (w pytaniu i w odpowiedzi), ale z drugiej strony może nas to zmylić, a na dodatek musimy zapoznać się z akcentem dwóch osób zamiast jednej. Często rozmowa jest w formie audycji radiowej, oczywiście z odpowiednimi zakłóceniami na antenie (ehhh…), które utrudniają zrozumienie albo na przykład (klasyk…) w formie rozmowy telefonicznej.

Dlatego polecam z całego serca słuchanie nagrań z różnych krajów z Ameryki Południowej, uwaga, nie tylko z jednego! Na YouTube jest obecnie tyle nagrań, kanałów, także z Ameryki Południowej, że byłoby strasznym zaniedbaniem ich nie wykorzystać! Oprócz miliona podcastów czy innych dostępnych materiałów. Ja słuchałam też telewizji. Wiedziałam, że na pewno będzie jakiś obcy 😉 akcent i że nie mogę sobie pozwolić na zmarnowanie szansy na zdanie DELE C2 przez brak osłuchania się.  

Skąd wziąć informacje o DELE C2 i materiały?

Niestety, nawet na stronie Instytutu Cervantesa jest bardzo mało materiałów dotyczących DELE. Co pewnie najbardziej wszystkich interesuje, tak jak i mnie, to wzory egzaminów, z tego co sprawdzałam to dostępny był tylko jeden wzór egzaminu, więcej nie. Nie są także publikowane zadania egzaminacyjne z przeszłych egzaminów – co by było znaczną pomocą. 

Ja w internecie znalazłam następujące materiały, które mi pomogły do przygotowania się do egzaminu DELE:

Lecturas – nivel avanzado – strona Instytutu Cervantesa

En sintonía con el español – strona Instytutu Cervantesa, podcasty, blog itp

Practica español – strona z artykułami językowymi, na temat gramatyki. Także dostępne są tam najnowsze wiadomości polityczne, kulturalne, chociaż powiem szczerze, że na poziomie C2 to lepiej już czytać normalne artykuły – z jakichkolwiek hiszpańskich gazet, niż z tej strony. Ewentualnie mogą się przydać artykuły ze słownictwem, tłumaczące zagadnienia gramatyczne itp.

Refranero – spis wieeeelu przysłów, porzekadeł hiszpańskich wraz z wyjaśnieniem i synonimami. Na pewno przyda się na poziomie C2.

Opis wszystkich części egzaminu i punktów do zdobycia. 

Wzór egzaminu DELE C2 ze strony Instytutu Cervantesa.

Dokument z informacjami na temat egzaminu DELE C2 – ani mi się waż iść na egzamin bez dokładnego zapoznania się z tym plikiem – został on przygotowany przez Instytut Cervantesa w celu wyjaśnienia struktury i przebiegu egzaminu, daje dokładne informacje na temat poziomu języka i płynności, jaką powinien posiadać kandydat. No i jest to także wyjaśnienie, dlaczego nie opisuję tutaj dokładnie wszystkich części egzaminu DELE C2 – jeśli zastanawiasz się nad podejściem do tego poziomu, to na pewno masz wystarczający poziom hiszpańskiego, aby doczytać sam jak ten egzamin wygląda.

Szczególnie polecam zapoznać się z linkami dostępnymi na stronie 7. dokumentu – mamy tam odnośniki do bardzo przydatnych zasobów słownictwa i gramatycznych, a także dokładnych wymogów językowych, jakie są oczekiwane na poziomie C2. 

Jeśli masz jeszcze jakieś pytania to pisz, jeśli będę umiała pomóc, to odpowiem, mam nadzieję, że wpis okazał się pomocny. Aha, no i jeszcze jedna sprawa: jeśli chcesz poznać moje wyniki z egzaminu DELE C2, to zapraszam Cię na wpis na Facebooku (KLIKNIJ TU), no i oczywiście do polubienia mojej strony Olga Nina w Hiszpanii.

Jeżeli jesteś zainteresowany otrzymaniem na e-maila kilku mini-lekcji j. hiszpańskiego (poziomy od A1 do C2!), to możesz zapisać się na nie poniżej. Pamiętaj, że aby otrzymać dostęp do lekcji, musisz potwierdzić zapis (szukaj maila z prośbą o zapis w swojej skrzynce e-mailowej, może być także w folderze spam)!

 

Uczysz się hiszpańskiego? A może chcesz zacząć się uczyć tego języka?

Mam coś dla Ciebie: bezpłatny mini kurs hiszpańskiego, na który możesz się zapisać w każdej chwili!

Wiem, że moi czytelnicy są na różnych poziomach języka, dlatego przygotowałam mini lekcje na wszystkich poziomach, od początkującego A1 do poziomu C2. Na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie!

bezpłatne lekcje hiszpańskiego online