//Dlaczego się przeprowadzamy do Polski?
przeprowadzka z Hiszpanii do Polski

Dlaczego się przeprowadzamy do Polski?

Za parę tygodni już nie będzie życie jak w Madrycie…. a „życie w Warszawie”! Razem z mężem i synkiem przenosimy się do Polski.

Trochę przemyślana decyzja, a trochę spontaniczna. Bardzo się cieszymy, ale też się obawiamy, jak Warszawa nas przyjmie. Nie jest to chyba najlepszy moment na powrót, ale też nie najgorszy – znalazłam w Polsce świetną pracę w miesiąc, a w Hiszpanii musiałam założyć działalność gospodarczą, żeby móc pracować (i zarabiać, rzecz jasna).

Bardzo się cieszę, bo mój roczny synek będzie miał większy kontakt z językiem polskim i z polskimi dziadkami. A jednocześnie żałuję, bo wiem, że w Polsce nie będziemy mieć, żadne z nas, takiego dobrego ubezpieczenia medycznego jak w Hiszpanii (prywatnego – miałam dzięki niemu dwie operacje w pasującym mi terminie i urodziłam dziecko w prywatnym szpitalu o najwyższym stopniu referencyjności w Madrycie – w Polsce mogę chyba sobie o tym tylko pomarzyć). Więcej o ubezpieczeniu medycznym w Hiszpanii TUTAJ

Szkoda mi przyjaźni, które tutaj zawarłam (głównie z Polkami), ale także się cieszę, bo moje koleżanki z Warszawy przyjęły wiadomość o moim powrocie z entuzjazmem.

Nie wiem co będzie z Olga Nina w Hiszpanii, może zmienię nazwę strony, a może nie, w końcu Hiszpania to stan umysłu i nastawienie do życia😂

Póki co pakujemy manatki, sprzedajemy i oddajemy różne rzeczy. Nasze meble to bardzo ekskluzywne 😂 okazy z najpopularniejszych (i najtańszych) kolekcji Ikea – nie warto ich wieźć przez pół Europy, a tutaj już powoli znajdujemy im nowych właścicieli.

No i nie pytajcie na jak długo się wybieramy do Warszawy – bo tego nie wiemy. Związek międzynarodowy zapewnia taką niepewność. Ja mam nadzieję, że na całkiem długo. Pandemia dała mi w kość i mam nadzieję pobyć trochę bliżej moich rodziców.

Przyczyny przeprowadzki są różne, nie ma tak, że jedna jest ważniejsza i zdecydowała. No może oprócz faktu, że dostałam bardzo fajną pracę, ale to było konsekwencją wszystkich innych czynników i tego, że jej po prostu zaczęłam szukać.

A dlaczego zaczęłam szukać pracy w Polsce?

#1

Zaproponował mi to mój mąż, a pomysł mi się tak bardzo spodobał, że od razu zaczęłam wyszukiwać interesujące ogłoszenia, przygotowałam różne zestawy cv, po polsku, po angielsku itp. Bardzo się starałam dopasować dokumenty aplikacyjne do stanowiska, firmy. Sprawiało mi to wielką radość!!

#2

A mąż mi to zaproponował, bo sam stwierdził, że u siebie w firmie nie ma większych perspektyw, co miał awansować, to już awansował, nie miał już do czego dążyć. No a że zawsze marzył o zamieszkaniu w innym kraju, chociaż na jakiś czas, to dał mi wolną rękę, powiedział że jeśli znajdę coś fajnego dla siebie to lecimy!

#3

Dla mnie tak naprawdę to jest chyba ostatni moment na to, aby ponownie podjąć pracę w Polsce, mam na myśli jakieś sensowne stanowisko. Po 7 latach mieszkania w Hiszpanii, w tym 4 latach prowadzenia działalności, mój profil zawodowy za jakiś czas przestałby być interesujący dla pracodawców. A ja chciałam, żeby nie przestawał taki być, ponieważ mimo że wiele osób mi mówi, że jestem przedsiębiorcza, że świetnie odnalazłam się w Hiszpanii, itp, to ja wiem że nie do końca tak jest. Jestem przedsiębiorcza, bo chcę mieć co do garnka włożyć, a jednocześnie nie godzę się na hiszpańskie warunki pracy (zarobki, godziny, dojazd w Madrycie…). Więc jakoś trzeba żyć. Mój hiszpański interes wyszedł mi całkiem nieźle, miałam miesiące w których zarabiałam kilka razy więcej od mojego męża, gorsze rzecz jasna też, ale teraz mam dziecko i nie mam możliwości, aby być 100% dyspozycyjną dla klienta, wliczając w to w nocy o północy czy też w weekendy.

#4

Posiadanie dziecka zmieniło moje podejście do wielu rzeczy, także to, jak patrzę na niezależność życiową i finansową. Jak już wspomniałam, ja jestem raczej człowiekiem etatu, nie biznesu, dlatego czuję się bezpieczniej posiadając stałą pracę, ale taką, w której mogłabym się spełniać zawodowo, a nie tylko czekać do wypłaty i codziennie się frustrować. Nie zrozum mnie źle, na pewno w Hiszpanii można mieć fajną pracę, ale ja takiej nie spotkałam, mimo że szukałam i szukałam, aż w końcu zdecydowałam się na założenie działalności. Jak jednak pokazują ostatnie miesiące, w każdej chwili może przyjść jakiś „kryzys”, który skutecznie uniemożliwi pracę, gdy człowiek ma własną firmę. Zgadnij ile miałam zleceń na tłumaczenia ustne od marca do dzisiaj? TRZY. Człowiek z tego nie wyżyje. Oczywiście też sama nie szukałam – nie był na to czas, ja byłam zajęta innymi sprawami, miałam zarobki z innych źródeł, ale zwykle mam całkiem sporo zapytań (które i tak w większości przekazuję koleżankom po fachu, od narodzin dziecka).

#5

Ale nie płaczę z powodu małej liczby zleceń. Tłumaczenia przestały mnie kręcić. Może nie sama czynność tłumaczenia, nie sama praca, ale wszystko to, co się z tym wiąże. Mam na myśli konieczność bycia tam, gdzie jest klient, często jest to wiele różnych miejsc, może to lenistwo albo wygodnictwo, ale zdecydowanie wolę pracować z jednego miejsca, czy jest to praca z domu czy też z biura. Wiążę to także z posiadaniem dziecka i chęci posiadania choć trochę stabilności.

#6

Żartujemy sobie, że mój mąż jest feministą, czyli że po 7 latach w Hiszpanii, chce przenieść się do Polski, żebym i ja mogła popracować w jakiejś fajnej firmie, a także pomieszkać blisko moich rodziców. On sam póki co pracy w Polsce nie ma, ale bierze udział w kilku procesach rekrutacyjnych, a poza tym mamy plany na to, co może robić (oprócz pozostania w domu z dzieckiem podczas pierwszych tygodni/miesięcy pobytu w Polsce, hihi). Mam nadzieję, że się dobrze zaaklimatyzuje.

#7

Obydwoje mamy ochotę na zmianę. Klimatu, życia zawodowego, otoczenia, itp… Jak więc widać, powodów jest wiele, a ja jednocześnie cieszę się, że mamy do wyboru dwa kraje, bo mimo że w jednym homofobia, a w drugim mega kryzys na rynku pracy, to można zawsze wybrać (ironia…). Z drugiej strony zawsze ktoś będzie „u siebie”, a druga osoba nie, to też nie jest sytuacja idealna… Ale fajnie, że możemy sobie na coś takiego pozwolić.

#8

Na dodatek wiem, że żadna zmiana nie jest do końca życia, ja mam nadzieję, pomieszkać w Polsce przez kilka ładnych lat, już zastanawiałam się, czy mój synek będzie zdawał w Warszawie hiszpańską maturę 😉 (może w Cervantesie, w liceum do którego chodziłam ja??). Ale nie czuję, że robimy coś całkowicie nieodwracalnego. Owszem, to duża zmiana, ale wolę spróbować niż potem żałować!

 

Rozmawiałam też z koleżankami, Polkami w Hiszpanii i kilka z nich powiedziało mi wprost, że super i że mi zazdroszczą – bo ich partnerzy/mężowie ani myślą przeprowadzić się do Polski. Myślę, że to zależy od wielu czynników, mój mąż zawsze miał w sobie coś szalonego 😉 i mimo że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, to teraz się po prostu bardzo cieszę. 

 

Czego mi będzie brak w Polsce oprócz znajomych i ubezpieczenia medycznego?

Na pewno strony Amazon 😀 Od dawna posiadamy członkostwo Prime, które zapewnia nam brak kosztów dostawy i dostawę produktów na następny dzień (nawet nie roboczy – w Madrycie dostawy są nawet w weekendm nie wiem jak w innych miastach). W czasach pandemii i z małym dzieckiem to jest coś cudownego. W Polsce co jest? Chyba Allegro, ale czas dostawy 3 dni wydaje mi się bardzo długi 😀

A w związku z tym Amazon Prime Now – czyli zakupów spożywczych i przemysłowych, które mogą zostać dostarczone do domu nawet za 2 godziny od chwili zamówienia (w wybranym przedziale godzinowym). Kolejna świetna rzecz.

 

A tak poza tym… to będę relacjonować na bieżąco co tam u nas i czego mi brakuje. Aktualnie mam wielką ochotę na polską jesień, spacery w deszczu (tak tak, marzę o deszczu!) i siedzenie w domu podczas deszczu, picie kawy i wyglądanie na jesienną pluchę, życie bez upałów, trochę spokojniejsze życie (a nie co weekend jazda 400 km w jedną stronę do teściów i powrót, z płaczącym dzieckiem w samochodzie, bo nie zawsze uda mu się usnąć… to mój mini koszmar prawie każdego weekendu).

Wiem (i mój mąż też), że w Polsce nie jest idealnie, ale naprawdę – w Hiszpanii też nie jest. 

 

Jednocześnie ślicznie dziękuję za wszystkie cudne i ciepłe słowa, które otrzymałam od Was na Facebooku, na Instagramie, wszystkie przyjmuję bardzo miło (nawet te ostrzegawcze, że w Polsce nie da się już zaaklimatyzować po pobycie w Hiszpanii). Jest mi bardzo miło, że moja skromna osoba wygenerowała tyle komentarzy i wiadomości prywatnych swoją przeprowadzką do innego kraju. Dziękuję!!!

Uczysz się hiszpańskiego? A może chcesz zacząć się uczyć tego języka?

Mam coś dla Ciebie: bezpłatny mini kurs hiszpańskiego, na który możesz się zapisać w każdej chwili!

Wiem, że moi czytelnicy są na różnych poziomach języka, dlatego przygotowałam mini lekcje na wszystkich poziomach, od początkującego A1 do poziomu C2. Na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie!

bezpłatne lekcje hiszpańskiego online