Czy warto mieszkać w Hiszpanii?

TUTAJ mogliście przeczytać o tym, co mnie denerwuje w Hiszpanii, czego nie lubię lub co po prostu wydaje mi się dziwne, natomiast dzisiaj chciałabym podzielić się tym, co w  Hiszpanii lubię, co uważam, że jest fajne lub inne niż w Polsce, ale w pozytywnym sensie.  Żeby nie było, że tylko narzekam.

*zdjęcie powyżej zrobione w Cadaques, Costa Brava

KOLEJKI

Hiszpanie się nie pchają. Przy wchodzeniu do autobusu miejskiego ustawiają się w ogonek i grzecznie wchodzą przez pierwsze drzwi i kasują bilet (nawet jak mają miesięczny, to go przykładają do czytnika, aby było wiadomo, że nie podróżują na gapę). Kolejka formuje się już na przystanku, podczas oczekiwania na autobus. Gdy na przykład jedziesz rano do pracy, od razu poprawia Ci to humor, nikt się nie wpycha, każdy czeka cierpliwie na swoją kolej. Inne kolejki mają podobne zasady.

POGODA

Prawie zawsze jest to pierwsza kwestia, którą poruszają moi rozmówcy, gdy dowiadują się, że mieszkam w Hiszpanii. Owszem, ale mówię o pogodzie wiosennej i jesiennej. Lato jest nie do zniesienia, chyba że mieszkasz na plaży lub w jakimś pięknym, chłodnym zakątku na północy 🙂 Zima też wcale nie jest fajna, chociaż ja wolę zimowe deszcze w Saragossie (i tak o wiele mniejsze i rzadsze niż w Polsce) niż wielkie opady śniegu, oblodzone chodniki, itp.

TAPAS

Czyli małe przekąski przeróżnego rodzaju, które można kupić już od 2 euro łącznie z małym piwem. W Hiszpanii wyjście na miasto aby coś zjeść nie oznacza ruiny finansowej. Oczywiście górne ceny tapas są czasami oszałamiające, ale wystarczy trafić w dobre miejsce (prawie każdy bar), aby zjeść coś przepysznego i taniego.

tapas tortilla de patatas

BRAK DRESÓW

Mówię o takich dresolach, no wiecie. Co przechodzicie obok i się zastanawiacie czy przypadkiem wam nie przywali z łysej bańki. Gdy ja widzę kogoś takiego w Hiszpanii, to przypuszczam, że to albo Polak albo Rumun (największe prawdopodobieństwo trafienia). Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy Polacy w Hiszpanii są tacy, o nie. Rumuni też nie. Ale wtedy oddalam się na bezpieczną odległość i nasłuchuję języka. Hiszpański zazwyczaj to to nie jest.

PIWO

Piwosze w Hiszpanii chyba średnio się odnajdą. Piwo serwowane w hiszpańskich barach nie jest jakieś wyjątkowe. Ale już za cenę 1 euro można napić się chłodnego piwa z małej szklaneczki (0,2l). Geneza takich małych piw jest prosta: gdy jest gorąco, piwo w bardzo krótkim czasie robi się ciepłe, a wtedy jak wiadomo nie jest zbyt smaczne. Osobom, które nie przepadają za piwem, polecam zamówienie go z cytrynową Fantą. Pół na pół. Nazywa się „con limón„, czyli dosłownie „z cytryną”, ale nie obawiajcie się, nikt nie dokłada plasterków cytryny 😉 Fantastycznie orzeźwia.

KAWA

Kawa w Hiszpanii jest niezwykle tania (i dobrze przygotowana), szczególnie w porównaniu z kawą z różnych sieciówek, w których otrzymujemy espresso połączone ze szklanką mleka. Bleh. Tutaj kawa to jest kawa. Kawa z mlekiem podawana jest w filiżance, małej, a nie wielkości baniaka mleka.

UPRZEJMI LUDZIE

Nie ma tu krzywych spojrzeń, komentarzy, ludzie są ogólnie bardziej szczęśliwi i mniej zakompleksieni. Oznacza to, że ich postawa w stosunku do innych jest pozytywniejsza, bardziej uprzejma, człowiek od razu czuje się zadowolony! Dobry nastrój i miłe nastawienie się udzielają.  Ja czuję się o wiele szczęśliwsza, od kiedy mieszkam w Hiszpanii.

KIEROWCY

W Hiszpanii (tak samo jak w Polsce) kierowcy mają obowiązek zatrzymać się na przejściu dla pieszych bez sygnalizacji, aby pozwolić ludziom przejść przez ulicę. Z taką różnicą, że w Hiszpanii kierowcy naprawdę się do tego stosują, a gdy jakiś się zagapi i wjedzie na pasy bez ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, to kiwa ręką z przepraszającym gestem. Serio!

MĘŻCZYŹNI

Wcale nie mam na myśli typowego hiszpańskiego macho. Mam na myśli to, że Hiszpanie są bardziej zadbani niż wielu panów ze wschodu Europy. Zadbani – tak, patrzą w lustro, ale nie godzinami, tylko na tyle, żeby fajnie wyglądać i fajnie się czuć (stąd potem brak kompleksów 🙂 ). Zero klapek kubota, zero spodni bez kształtu czy adidasów do biegania noszonych razem z dżinsami*. Jest fryzura (…nie tylko jeżyk na 2 mm), jest wyczucie stylu, jest pasujący strój (nie mówię, że drogi, to już jest kwestia indywidualna, marynarka z H&M też daje radę), a to wszystko z lekkim elementem „zaniedbania” typu rozwiany włos, bo mimo wszystko to faceci, przypuszczam, że niewielu z nich lubi przyznawać się, że korzysta z przedmiotu zwanego lustrem. Ale ten punkt nie jest obiektywny, mam swoje prywatne powody, aby tak uważać.

*żeby nie było, nie jestem specjalistą od mody, ale swój gust mam

JEDZENIE

Oprócz faktu, że je się tu dużo smażonek i dużo majonezu, o czym pisałam już np. TU i TU, to hiszpańskie jedzenie jest zdrowe i pyszne. Króluje oliwa z oliwek i dużo warzyw, a owoce dostępne na bazarkach i w supermarketach są świetną okazją do próbowania nowych smaków świata 🙂 Świeże ryby i owoce morza są powszechnie dostępne i nie bardzo drogie (aczkolwiek bardzo tanie też nie, niektóre owoce morza osiągają zabójcze ceny!), ale kolacja złożona z talerza pełnego świeżych, smażonych bez tłuszczu krewetek, którymi najedzą się dwie osoby, kosztuje około 5 euro. Wydaje mi się to dość atrakcyjną ceną, czyż nie? Oczywiście mowa o kolacji zrobionej w domu, taki talerzyk krewetek w restauracji to już zupełnie inna bajka i kosztuje około trzech razy więcej. Nie mogę nie powtórzyć tapas, które pozwalają nam się cieszyć jedzeniem i życiem towarzyskim w barach za niską cenę.

krewetki zrobione w domu

IMPREZY

Jak już wspominałam kilka razy na blogu, ja nie jestem homo fiestus, ale Hiszpanie zdecydowanie przodują w zabawie, rzecz jasna także tej nocnej. Wielu z nich potrafi bawić się bez alkoholu, poza tym piwo rozcieńczone pół na pół z fantą to niej jest jakiś znowu tam mocny alkohol… Oczywiście jest też wielu takich, którzy do potańczenia go potrzebują, jak chyba we wszystkich miejscach. Ale jedno jest pewne, Hiszpanie potrafią zmontować imprezę z niczego (ech, jak dla mnie to ten punkt powinien chyba znajdować się we wpisie o absurdach).

WINO

Nie jestem wielką smakoszką wina, ale oczywiście czasami lubię sobie wypić kieliszek czy dwa, a może osiem. W Hiszpanii możesz spokojnie upić się winem w barze (oczywiście czego nie polecam, alkohol szkodzi zdrowiu!) i nie zrujnujesz sobie portfela. Jedna lampka wina kosztuje najczęściej 1,5-1,8 euro. Wiadomo, są też droższe, dla koneserów 😉 Ale zapewniam Was, że wino, które nazywa się vino de la casa, czyli wino, jakie oferuje bar właśnie w takiej ekonomicznej cenie, jest równie dobre jak to, które Wam podadzą w barze w Warszawie za 24 złote/kieliszek. Nie wspominając już o kupowaniu wina w sklepie – butelka za 3 euro na pewno zaspokoi potrzeby niewytrawnych smakoszy (mam na myśli osoby pijące wino od czasu do czasu i bez większej specjalistycznej wiedzy na jego temat, ja się do nich wliczam), a tą za 5 euro zasmakuje także znawcy.

BRAK STRESU, POŚPIECHU + GADATLIWOŚĆ

Kiedy zaczęłam mieszkać w Hiszpanii czułam się trochę zdezorientowana. Jak to? Stoję w kolejce w warzywniaku, za mną 4 osoby, a pani sprzedawczyni pyta mnie jak moje mieszkanie, które wynajęłam i czy właściciel jest sympatyczny? Odpowiadałam półzdaniami, bo nie chciałam, aby osoby będące za mną musiały długo czekać. Ale następnym razem stało się coś odwrotnego: to ja stałam w kolejce, a pani sprzedawczyni wypytywała inną klientkę o zdrowie jej kuzyna, bo coś dawno go nie widziała u siebie w sklepie.

Pierwsza myśl: Kurde, tutaj jest kolejka i ludzie czekają!

Druga myśl: Mnie też tak pytała.

Trzecia myśl: Ok, poddaję się, tutaj tak jest i nie ma na to rady.

Nawet pani w supermarkecie, której nie znasz może cię spytać jak leci, jeśli spotkasz sąsiada w windzie, to podczas zjazdu na parter opowiecie sobie pół ostatniego miesiąca. Ludzie żyją spokojnie, pierwsza rzecz jaką robi się po przyjściu do pracy to kawa i pogawędki z kolegami. Pomyślicie sobie: ale leniwi. Ale powolni. Ale mało produktywni. A ja mówię: A dlaczego mój teść ma 80 lat i zdrowie jak dzwon, dlaczego tak wiele innych starszych osób jest w świetnym zdrowiu, wyjeżdżają sobie na wakacje na Wyspy Kanaryjskie lub aby pooddychać świeżym powietrzem w Pirenejach? A jeśli ktoś nie ma takiego szczęścia i wysokiej emerytury, to uwierzcie mi, każdego dnia w prawie wszystkich barach w Hiszpanii, około godziny 16.30 zbierają się starsi ludzie. Ale naprawdę starszych ludzi. Jak moja babcia. Panie się malują, czeszą i zakładają biżuterię, panowie też starają się dobrze wyglądać. Zamawiają kawę (bardzo często bezkofeinową, nie ma co przesadzać z tymi wyjściami na miasto), czasami jakąś kanapkę czy rogalika do kawy (prawie wszystkie bary organizują specjalne promocje w tych godzinach, wiadomo że nie wszyscy emeryci są bogaci), siedzą i rozmawiają. A w Polsce? Czy ktoś widział bar pełen starszych ludzi? Ja nie. Na pewno ma to związek z kwestiami ekonomicznymi (jak mówiłam, zjedzenie czegoś na mieście w Hiszpanii jest stosunkowo tanie, za kawę i rogalika można zapłacić już 2 euro!), ale także zdrowia – 80-latkowie w Hiszpanii są na pewno w o wiele lepszej kondycji niż polscy dziadkowie… Jestem absolutnie przekonana, że ma to ogromny związek z filozofią życia, która mówi:

 

Jeśli masz problem i możesz go rozwiązać, to się nie przejmuj, bo ma on rozwiązanie, a jeśli masz problem którego nie możesz rozwiązać, to też się nie przejmuj, bo nic na to nie poradzisz.

BOGACTWO PRZYRODY I HISTORYCZNE

Jeśli chodzi o naturę to w Hiszpanii może tylko lodowca brakuje.. Jest ciepłe morze i chłodniejsze, jest ocean, są wysokie góry i niższe góry. Są źródła termalne i wulkany. Są plaże piaszczyste i kamieniste, są lasy, jest pustynia 🙂 Hiszpania ma nawet dwa miasta w Afryce, wyspy, czego chcieć więcej? To samo odnosi się do historii: Iberowie, Wizygoci, starożytni Rzymianie, muzułmanie, chrześcijanie, Żydzi, dyktatura prawicowa i demokracja, na pewno pominęłam jeszcze 123 etapy, ale jak wiecie, moja wiedza historyczna jest mocno ograniczona. Najciekawsze jest to, że po wszystkich z nich znajdują się w Hiszpanii jakieś ślady, ja jako miłośniczka kościołów romańskich jestem zachwycona faktem, że mogę sobie pooglądać tyle kościołów, które mają 800 lat. W Hiszpanii dla każdego znajdzie się coś miłego, niezależnie od upodobań.

 

Z życzeniami, aby każdy dzień był spokojniejszy i milszy niż poprzedni!