Niniejszy post nie ma na celu komentowania ani spekulowania na temat wydarzeń z Paryża z 13 listopada. Jest to jedynie porównanie reakcji moich i moich polskich znajomych do reakcji znajomych Hiszpanów w obliczu zagrożenia terrorystycznego, przemyśleń „po” i ukazanie przeszłości Hiszpanii pod względem terroryzmu (ETA).

PARYŻ

Co czułam gdy się dowiedziałam o paryskich zamachach? A co czułam następnego i jeszcze następnego dnia?

Strach. Przerażenie. Żal. Brak zrozumienia. Szczególnie w pierwszych momentach. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądać dalej nasze życie, a przez głowę przeszło mi milion myśli, czarne, absolutnie czarne scenariusze i trochę paniki. Myśli o ofiarach. Mogłam się rozpłakać czytając tylko nagłówki artykułów.

Co czuł, myślał mój hiszpański chłopak, moi hiszpańscy znajomi?

Oczywiście mieli podobne uczucia (ci, z którymi rozmawiałam). Bardziej lub mniej radykalne albo wcale, nie wdawałam się raczej w kwestie polityczne, religijne, bo nie o to mi chodzi. Jednak dla nich było to coś… w stylu „powtórka z przeszłości”, to było coś znanego. Niesprawiedliwego, bolesnego, przerażającego, niezrozumiałego, ale znanego. Mój chłopak opowiedział mi o czasach, kiedy w Hiszpanii co tydzień ktoś ginął z ramienia ETA, czy to zastrzelony, a to w samochodzie pułapce, a to w jakimś ataku, a to w supermarkecie, bo podłożono bombę, która zabiła dziesiątki osób… W Polsce nie mieliśmy takich doświadczeń, nie wiemy jak to jest (na szczęście!), dlatego śmiem twierdzić, że obecna sytuacja na świecie, Bliskim Wschodzie powoduje.. hm, inny rodzaj strachu na przykład w Polakach niż w Hiszpanach. Zawsze inaczej patrzymy na sytuację, gdy dzieje się ona po raz pierwszy. Co nie znaczy, że trzeba ją zaakceptować lub nauczyć się akceptować. Jednak co mnie uderzyło to właśnie reakcja Hiszpanów.

HISZPANIA

Hiszpanie mają bolesną przeszłość jeśli chodzi o terroryzm. Postaram się zamieścić kilka ważnych informacji i ułatwić ich zrozumienie, a także postawy Hiszpanów, którzy, przynajmniej jak z moich obserwacji wynika (i z mojego otoczenia), lepiej znoszą obecną sytuację niż Polacy (ja i osoby, z którymi miałam okazję zamienić kilka zdań na ten temat).

Nazwa ETA pochodzi od baskijskiej nazwy Euskadi Ta Askatasuna, oznaczającej „Baskonia (czyli nic innego niż Kraj Basków) i Wolność”. Nie będę wdawać się w opowieści historyczne, bo to świetnie zrobi Wikipedia, nie jestem ani kompetentna ani nie chcę pisać o historii na blogu. Link TUTAJ. Zamieszczam jedynie najważniejsze fakty, na podstawie hiszpańskich artykułów Wikipedii, którą uważam za dość bezstronne źródło informacji.

ETA była organizacją terrorystyczną walczącą o niepodległość Kraju Basków. Miała bardzo dobrze zorganizowaną strukturę i sieć dystrybucji, np. broni. Swoje zamachy planowała bardzo dokładnie i były to akcje przeciwko konkretnym osobom, szczególnie policjantom (prawie dwie trzecie ofiar to stróże prawa), jednak zginęło także wiele osób postronnych, cywilów. W sumie z ich rąk śmierć poniosło 829 osób, z czego 486 (niecałe 60%) pracowało dla policji lub wojska, a 343 to byli cywile. 2/3 wszystkich zamachów zostało popełnionych w Kraju Basków. ETA stosowała różne taktyki zastraszające, zaliczały się do nich na przykład właśnie samochody pułapki lub plecaki pułapki (kiedyś w takim samochodzie wiozącym bombę zginęło przez przypadek trzech członków ETA), zastrzelenie ofiary z małej odległości (zamachowcy wchodzili po prostu do baru gdzie siedziała ofiara, strzelali i wychodzili), prześladowania polegające na anonimowych pogróżkach, haracze, a gdy ktoś ich nie płacił, porwania.

Poniższa grafika pochodzi STĄD i ilustruje liczbę osób zabitych w każdym roku przez ETA w Hiszpanii, można na nią kliknąć, aby powiększyć. Rok 1975 podzielony jest na „przed 20.11” i „po 20.11”, tj. śmierć dyktatora wojskowego Francisco Franco.

zamachy popełnione przez ETA w Hiszpanii, ETA, co to jest, działalność ETA

Jak widać Hiszpanie żyli w niepewności jutra, nie było wiadomo gdzie i kiedy zadziałają terroryści. Wśród ofiar śmiertelnych znalazł się premier Hiszpanii Luis Carrero Blanco (1973 r.), parlamentarzyści, członkowie partii politycznych, prokuratorzy, pracownicy więzień, przedsiębiorcy… Wielu członków sił porządkowych i zbrojnych zginęło przy eskortowaniu osób pełniących ważne stanowiska państwowe. W 1987 roku ETA podłożyła 200 kg ładunków wybuchowych w supermarkecie Hipercor w Barcelonie, w którym zginęło 21 osób (większość z nich to kobiety, także kilkoro dzieci), a 45 zostało rannych. W 2006 roku zorganizowała zamach bombowy na madryckim lotnisku Barajas, zginęły 2 osoby, a rannych zostało kilkadziesiąt, to tylko kilka przykładów działalności ETA. Nie zamieszczam żadnych zdjęć, gdyż w ostatnich dniach wszyscy mamy już dość tragicznych ujęć.

ETA w dużej części była finansowana z haraczy. Przedsiębiorcy czy przedstawiciele określonych zawodów musieli je płacić, inaczej grożono im porwaniami, morderstwami, wyrządzeniem szkód materialnych. Spore wpływy zapewniły jej okupy z porwań.

Przez wiele lat próbowano podpisać pakty pokojowe z ETA (i kilka razy nawet udało się to zrobić), jednak dopiero w 2011 roku finalnie ETA ogłosiła zakończenie walki zbrojnej (zdjęcie poniżej przedstawia zamaskowanych członków organizacji ogłaszających wiadomość, źródło).

eta ogłasza koniec walk zbrojnych

Jest to temat, którego naprawdę nie da się wyczerpać w jednym blogowym wpisie. Nie opowiedziałam tu o genezie historycznej ani o wielu latach działalności, pominęłam aspekt działalności ETA przed i po śmierci generała Franco, procesach czołowych działaczy ETA.. Napomknę tylko, że z powodu specyfiki hiszpańskiego prawa karnego pozwalającego maksymalnie na 30 lat kary pozbawienia wolności  wielu z tych terrorystów niedawno wyszło lub niebawem wyjdzie z więzienia, ciekawe jak się zresocjalizowali….(W Hiszpanii nie istniała kara dożywotniego pozbawienia wolności, co oznacza, że ktoś wysadził w powietrze kilkadziesiąt osób i można było go skazać na maksymalnie 30 lat! Od 1 czerwca 2015 już tak nie jest, dokonano nowelizacji kodeksu karnego.)

I…?

Tutaj wracam do tytułowego pytania: Czy można się przyzwyczaić do terroryzmu? Nawet jeśli się z nim nie zgadzamy? Nawet jeśli dzieje się on pomiędzy obywatelami jednego kraju? Ile niewinnych osób musi zginąć, aby organizacje terrorystyczne ogłosiły zakończenie walki zbrojnej, rozejm, po prostu poszły po rozum do głowy? W Hiszpanii kosztowało to 829 żyć, osób, z których większość prawdopodobnie dzisiaj by jeszcze cieszyła się swoją rodziną, a rodzina nimi. Pamiętam, że byłam kiedyś w Pamplonie na tymczasowej wystawie zdjęć poświęconej działalności ETA, to był mój pierwszy pogłębiony kontakt z tematem terroryzmu w Hiszpanii. Zobaczyłam wykres z liczbą ofiar w każdym roku działalności ETA, podobny do tego, który zamieściłam i wywarł na mnie wielkie wrażenie, gdyż do tamtej pory nie zdawałam sobie sprawy z kalibru działalności tej organizacji. Nie można chyba wybrać: „co jest gorsze” – jednodniowa masakra spowodowana przez terrorystów, w której ginie 130 ludzi i której w zasadzie nikt się nie spodziewa czy świadomość, że „ktoś”, „oni” zaatakują, żniwo w ofiarach będzie mniejsze, ale sukcesywne, miesiąc po miesiącu, kilka osób (także przypadkowych) ginących co tydzień.

Dodam tylko, że w dniu wydarzeń w Paryżu rodzice mojego chłopaka byli w Madrycie, pojechali tam na kilka dni, aby obejrzeć kilka spektakli w dużych teatrach. Gdy stało się to, co się stało, oni nawet nie pomyśleli o wcześniejszym powrocie (nie była to kwestia pieniędzy ani żadnych zobowiązań). Rozmawiałam z nimi, byli wstrząśnięci, ale… no cóż, życie musi toczyć się dalej. Nie bali się iść do teatru pełnego ludzi, do restauracji, podczas gdy mi przeszło przez głowę, czy to jest bezpieczne, spotkać się z koleżanką w małej kawiarni w moim mieście. Chyba widać różnicę w nastawieniu?…

Hiszpanie są weseli, mają pozytywne nastawienie do świata, niech to będzie za sprawą wiecznego słońca lub nie, ale jedno jest pewne: każdy kraj, naród ma swoje przejścia z przeszłości. Teraz wydaje nam się, że Hiszpanie są tacy szczęśliwi i beztroscy, ale większość osób, które skończyły 25-30 lat doskonale pamięta różne tragiczne wydarzenia terrorystyczne, które miały miejsce za ich życia (już nie wspominam o starszych, na przykład rodzice mojego chłopaka widzieli na własne oczy, w gazetach, telewizji, wszystkie zamachy ETA! 829 osób!) … Może tak naprawdę to jest ten sekret ich radości, korzystania z życia tu i teraz, bo nie wiadomo co będzie, za miesiąc czy rok?

FILMY O ETA

Jeśli kogoś zaciekawił temat, mogę odesłać do obejrzenia filmów o ETA, najbardziej znany z nich to „Wilk” opowiadający historię operacji „Wilk”, w której agent służb specjalnych podszywał się pod członka ETA i następnie doprowadził do aresztowania znacznej części swoich „współpracowników”, ETA skazała go na śmierć, a on sam musiał zmienić tożsamość (LINK do filmwebu). Drugim znanym filmem jest „Policzone dni”, w którym członek ETA przygotowujący zamach w Madrycie nagle rozpoczyna relację z młodszą o dwanaście lat prostytutką, plan jest zagrożony, a sam „etarra” (terrorysta) przestaje już wierzyć w to, co nim kierowało na początku, gdy rozpoczynał działalność w strukturach organizacji. Link do filmwebu TUTAJ.

UWAGA

Zaznaczam, że nie życzę sobie na moim blogu komentarzy nienawistnych, dyskryminujących cokolwiek czy kogokolwiek i usunę każdy komentarz, który mi się nie spodoba, bez żadnych tłumaczeń. To nie jest miejsce na wylewanie pomyj ani nawet na dyskusje polityczne. Jeśli masz ochotę się wyżyć, to proszę, idź na przykład na onet.pl, tam możesz skomentować każdy artykuł tak, jak Ci się to spodoba.