//7 produktów spożywczych, których nie kupisz w Hiszpanii
dobry polski chleb

7 produktów spożywczych, których nie kupisz w Hiszpanii

Mam na myśli w pierwszym lepszym supermarkecie.. Bo oczywiście, istnieje całkiem sporo polskich sklepów, nie mówię, że w całym Królestwie nie można ich dostać. Za czym może zatęsknić Polak w hiszpańskim supermarkecie?

Moje doświadczenia mówią, że chcąc kupić któryś z poniższych produktów natkniesz się na trudności:

1. Kisiel. Nawet nie wiem czy istnieje jakieś słowo oznaczające kisiel. W słowniku internetowym PONS spotykamy wytłumaczenie: tipo de gelatina, co oznacza „rodzaj galaretki„. Właśnie, jest to raczej wytłumaczenie, a nie tłumaczenie słowa kisiel. Mój Miguel gdy spróbował kiślu po raz pierwszy, skrzywił się i powiedział, że nie będzie tego jeść. Tak samo z nóżkami w galaretce, ogólnie chyba te galaretki itp. Hiszpanom nie podchodzą.

W związku z tym mąka ziemniaczana też nie jest jakoś popularna. Można ją kupić, nie w każdym sklepie, ale jest. Nazywa się almidón de patata (dosłownie: skrobia ziemniaczana)

Sytuacja ma się podobnie z typowym polskim budyniem z torebki. Ja za żadnymi budyniami nigdy nie przepadałam, więc to nie jest dla mnie problem, ale tutejszy flan jest bardziej podobny do angielskiego puddingu. Przygotowuje się go z jajek, mleka i cukru czyli z podobnych składników, co polski budyń, jednak sposób jego podania jest inny, najczęściej ma okrągłą formę i stoi samodzielnie na talerzyku 🙂 Na dodatek nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby ktoś przygotował flan samodzielnie w domu. Zawsze widziałam go w restauracjach. A z torebki to chyba nie istnieje.

co to jest flan hiszpański

Źródło zdjęcia TU

2. Ogórki kiszone. Nie wiem czy temat wymaga więcej komentarza. Chyba powszechnie wiadomo, że to jest przysmak typowo polski. W Hiszpanii w supermarketach można znaleźć ogórki konserwowe, często opisane jako niemieckie lub z niemiecką etykietką. Moim zdaniem są one bardzo konserwowe, trochę za mocno. W związku z faktem, że Hiszpanie nie kiszą raczej niczego, kapustę kiszoną można kupić jedynie w sklepie polskim /rosyjskim /rumuńskim (ja jeszcze nigdy nie byłam, prawdę mówiąc).

3. Ziele angielskie. Czy to do zupy, czy do sosu, kiedyś robiłam gołąbki.. i musiałam się obejść bez. Według Wikipedii przyprawa ta nazywa się pimienta inglesa, jako jedna z wielu nazw. Pytałam kilkakrotnie i w supermarketach nie było (a próbowałam w kilku). Gdybym jednak poszukała z większym zaangażowaniem, jestem przekonana, że na różnych bazarkach mogłabym znaleźć, na wagę lub paczkowane. W ogóle zasób przypraw w kuchennych szafkach Hiszpanów jest dość ubogi, w każdej kuchni można znaleźć, oprócz soli i pieprzu, pietruszkę suszoną (bo świeżej prawie nie jedzą), bazylię/oregano (coś na kształt włoski), papryczkę (no wiecie jaką, ususzoną i zmieloną, a smak to już zależy od domu – może być słodka lub pikantna). Oprócz tego rzadko zdarza się, aby jakiś Hiszpan miał trochę więcej przypraw w domu, mimo że w sklepach na stojakach możemy znaleźć różne słoiczki).

4. Wszelkiego rodzaju kasze (gryczana, jaglana, pęczak…) – można je kupić w specjalistycznych sklepach typu eko czy zdrowa żywność, a w supermarketach tylko widziałam w El Corte Inglés.

5. CHLEB. Nie jest łatwo znaleźć dobry, pozbawiony milionów ulepszaczy chleb. Wszędzie tylko te bagietki. Bułeczki. W supermarketach napisy głoszą: pieczywo pełnoziarniste – a widzimy tylko bagietki o brązowawym kolorze. Już nawet nie przyczepiam się do tego ciemnego chleba, bo dobrego białego też nie ma. Niestety. Na szczęście  wyrastają jak grzyby po deszczu piekarnio-kawiarnie, w których można zakupić jakiś porządny chleb. Jednak nadal spożycie chleba tostowego, moim zdaniem najgorszego z najgorszych, wśród Hiszpanów jest wysokie. Moi teściowie jedzą chleb prawie do każdego posiłku (tak, i do sałatki i do drugiego dania, i do tortilli ziemniaczanej, do wszystkiego!) i jedyny asortyment jaki widnieje w ich domu to właśnie bagietka lub chleb tostowy. Biały. Mnie to na szczęście nie dotyczy, bo nie jem glutenu, więc czasami jedynie zjem jakąś kanapkę z chlebem bezglutenowym, ale nie powiem, żeby to była moja ulubiona przekąska.

 

 

dobry polski chleb, czego brakuje w Hiszpanii, jaki się je chleb w Hiszpanii,

6. Chipsy ziemniaczane. Tak, te z torebki, z milionem substancji, po których człowiekowi wychodzą pryszcze. No więc w Hiszpanii nie ma Laysów kurczakowych, fromage (tak! Ja też myślałam, że są takie pyszne, że istnieją na całym świecie!!!), a jak powiesz któremukolwiek Hiszpanowi o istnieniu Laysów o smaku zielonej cebulki, to zrobi grymas twarzy świadczący o tym, że gdyby musiał je jeść, to by chyba zwymiotował! (Mam jednak potwierdzone dane z obserwacji własnych i wykonanych nie tylko na moim Miguelu, że smak cebulowy wydaje im się ohydny tylko przed spróbowaniem pierwszego chipsa, później okazuje się, że to bardzo dobry pomysł, ta zielona cebulka :))) Ale ale, jakie smaki chipsów jedzą Hiszpanie? No jak to, samo zdrowie, oliwa z oliwek! Tak, chipsy o smaku oliwy z oliwek! Moim zdaniem są okropne, bo po zjedzeniu kilku zbiera mi się na mdłości, są tłustawe (jakby każde inne chipsy takie nie były… wiem). Mają jeszcze smak hiszpańskiej szynki (wiadomo…. Ja nie przepadam za nimi, bo smakują jak chipsy bekonowe) i.. tadam tadam… Receta campesina, czyli przepis wieśniaka (moje ulubione substytuty smaku fromage…)! Z obrazka wnioskuję, że są ze sztucznymi substancjami smakowymi 😉 o smaku pomidora, czosnku i pietruszki, zamieszczam grafikę opakowania (ze strony producenta) wraz z opisem wartości odżywczych (nie radzę powiększać zdjęcia i czytać, po co psuć sobie dzień). Ogólnie, to mają dość ubogi asortyment, a fakt, że zrobią mi jedne chipsy o smaku oliwy karbowane, a drugie proste, nie zmienia mojej opinii 🙂

chipsy lays w Hiszpanii, jakie są chipsy w hiszpanii, czy w hiszpanii są chipsy lays cebulowe

7. Wędzone wędliny. W Polsce sporo wędlin jest wędzonych lub podwędzanych, w Hiszpanii to praktycznie nie istnieje… Tutaj szynki i kiełbasy się suszy.

To jest moja lista i rzeczy, które do tej pory zauważyłam (a raczej zauważyłam trudności lub brak możliwości ich kupienia). Uzupełnię ją jak tylko coś jeszcze przyjdzie mi do głowy. Jakie są plusy jedzeniowe mieszkania w Hiszpanii? Oczywiście też o tym napiszę, ale chciałabym zmienić tematykę na jakiś czas, ostatnio ciągle piszę o jedzeniu 🙂