//Co odkryłam na Islandii?
Islandia piękny widok klify

Co odkryłam na Islandii?

Co mnie zaskoczyło na Islandii?

Już wróciłam z najbardziej odkrywczych wakacji mojego życia z Islandii. Dlaczego pobyt na Islandii nazywam odkrywczym?

Ponieważ…

 – Zobaczyłam, że z przyrodą nie ma żartów. Nie ma co wchodzić na wysoki klif i stawać przy jego krawędzi podczas gdy wiatr wieje tak, że ledwo co możesz utrzymać się na nogach. Że nie ma co szaleć z prędkością i jechać 60 km/h w sytuacji, gdy mgła ogranicza widoczność na drodze do 3 metrów, a na dodatek po szosie spacerują sobie wielkie włochate owce.

 – Widziałam zorzę polarną! Coś niezwykłego, zmieniające się na niebie kolory, trwające kilka – kilkanaście sekund, a na dodatek ekscytacja z tym związana (w końcu wcale tego nie oczekiwaliśmy! Sezon na zorzę polarną to jesień – zima, niektórzy lecą na Islandię specjalnie po to, aby ją zobaczyć i nic, bo ciągle są chmury!). Jechaliśmy nocą po fiordzie bo niestety źle obliczyliśmy czas i droga zajęła nam trochę więcej czasu niż planowaliśmy, było coś około pierwszej w nocy, naszego hostelu nie widać (nie mieliśmy GPS, przy każdym zjeździe musieliśmy zwalniać, aby zobaczyć czy to jest wjazd na farmę, na której mieliśmy nocować, ale to był jedyny przypadek braku kontroli nad czasem), Miguel prowadził więc był skupiony na drodze. Ja nagle zobaczyłam zmieniające się na niebie światła, głównie zielone, zaczęłam się podniecać, czy to możliwe, żebym widziała zorzę polarną? Miguel szybko sprowadził mnie na ziemię, mówiąc, że to nie jest możliwe, bo zorza występuje zimą. Ja jednak nie dawałam za wygraną, Miguel zaczął się też patrzeć w niebo, co przy prowadzeniu samochodu wydawało się nam trochę nierozsądne, dlatego zatrzymaliśmy się na poboczu, wysiedliśmy z samochodu i.. Olé! Eureka, ZORZA POLARNA! Nie mogliśmy się napatrzeć, szczękając zębami z zimna gapiliśmy się w niebo (bezchmurne – o dziwo! Wcześniej padało). Do dzisiaj wspominamy, że gdyby nie ten późny dojazd (wcześniej za dużo czasu spędziliśmy oglądając wodospady), to nie zobaczylibyśmy nic! Niestety nie mamy dobrych zdjęć. Uznaliśmy też, że pieprzyć zdjęcia, ciesz się chwilą. Na ten temat też mam swoje przemyślenia: dlaczego teraz wszyscy stawiają na robienie zdjęć zamiast przeżywanie dobrych chwil? Ja cieszę się o wiele bardziej z nieposiadania zdjęcia zorzy polarnej, ale z posiadania wspomnienia romantycznej chwili patrzenia się z zachwytem w niebo z moim chłopakiem.

 – Po raz pierwszy byłam na czarnej plaży, kontrast czarnego piasku (kamyczków) z białymi falami wody niesamowity! Na zdjęciu – uchwycony moment pt. „Życie na krawędzi”.

owce z Islandii

 – Jest możliwe jechać szosą i zdziwić się, jak z naprzeciwka jedzie jakiś inny samochód. Przejechanie odcinka 50 czy 80 kilometrów bez minięcia się z nikim jest możliwe!

 – Zdjęcia robione z samochodu nie wychodzą najlepiej na świecie. Szczególnie jeśli fotografką jestem ja, czyli osoba niemająca pojęcia o tym jak działa aparat.

 – Przejechałam samochodem kilka kilometrów od jęzora lodowca.

Język lodowca

 – Widziałam wulkan Eyakfatoful (haha, jego prawdziwa nazwa to: Eyjafjallajokull, wymowa nie jest mi znana), który w 2010 roku sparaliżował ruch lotniczy w sporej części Europy. Na szczęście tym razem był spokojny.

 – Odkryłam, że nie wiem nic o Wikingach i Sagach, a że ma to jednak duże znaczenie i dzisiaj.

viking travel

 – Najlepszą inwestycją na nasz wyjazd były: buty trekkingowe, kurtka przeciwdeszczowa. ANI MI SIĘ WAŻ lecieć na Islandię bez takiego wyposażenia! Nie uprawialiśmy żadnych sportów ekstremalnych, ale na Islandii najważniejsze jest: aby nie dać się wiatrowi ani deszczowi. Dobre obuwie i kurtka spełniają tę funkcję. Zwykłe adidasy TO ZA MAŁO, przyznam szczerze, że trochę się podśmiewaliśmy z turystów (szczególnie turystek), którzy w białych adidasach lub w butach typu kozaki (co z tego, że wygodne, ale jednak kozaki) pokonywali nawet zwykłe ścieżki, ale jednak trochę zabłocone. Nawet nasze buty skończyły brudne, a co dopiero mówić o takich adidaskach… Na zdjęciu – ja po spacerze po polu siarkowym, niedaleko jeziora Myvatn.

DSC_0909 (2)

 – Odkryłam, że nie ma nic trudnego w pokonywaniu 300 kilometrów dziennie samochodem. No dobrze, ja sobie wygodnie siedziałam i patrzyłam na widoki zabawiając rozmową kierowcę 🙂

 – Mój chłopak ma niezliczone pokłady cierpliwości!!! Co pół godziny zgłaszałam mu moje potrzeby życiowe: chcę jeść. Chcę siku. Chcę spać. Chcę pić. Chcę rozprostować nogi. A on cierpliwie odpowiadał: Wyjmij sobie kanapkę/owoce. Zaraz się zatrzymamy. To prześpij się Oleńko. Woda jest za moim siedzeniem. Już się zatrzymujemy… itp.

 – Gdy nie masz makijażu, zawsze możesz założyć okulary słoneczne do zdjęcia. I tak, okulary słoneczne przydają się na Islandii! + Odkryłam, że miłość jest ślepa. Mój chłopak mówił mi, że wyglądam pięknie i robił mi zdjęcia, a potem okazało się, że mam milion zdjęć, na których nie wyglądam zbyt ładnie. Na poniższym zdjęciu ułożenia mojej czapki i włosów nie powstydziłby się największy stylista.

DSC_0053 (2)

 – Wakacje nie muszą być w ciepłych klimatach. Szczególnie jeśli masz ciepły klimat w swoim mieście.

 – Na Islandii podczas podróży drogą nr 1 czyli tzw. Ring Road (TUTAJ link do mapki naszej trasy), okrążając wyspę, w zasadzie nie jest potrzebne wypożyczenie GPS razem z samochodem. Jeśli ktoś ma jako takie pojęcie o mapach (ja nie.. Miguel tak), to da sobie radę (Miguel jest niezły, nauczył się mapy Islandii jeszcze przed wyjazdem, potem w samochodzie oczywiście mieliśmy milion map, ale on pamiętał gdzie i jak trzeba jechać, na przykład jak musieliśmy zboczyć z drogi do guesthouse – „hostelu”, potem sobie tylko potwierdzał na mapie). Aha, my mapy nie kupiliśmy, przy wypożyczaniu samochodu poprosiłam o mapę i pan mi dał bez mrugnięcia okiem, te 10 euro co zaoszczędziliśmy 😉

 – Wypożyczając samochód warto mieć ubezpieczenie od żwiru i piasku (sand & gravel) – my akurat źle zrobiliśmy. Zarezerwowaliśmy samochód w wyprzedzeniem, z Hiszpanii (tak lepiej – wychodzi taniej), z kompletnym ubezpieczeniem (bardzo kompletnym – ewentualne pokrycie szkód z naszej strony było na początku w wysokości 2.000 euro, ale dokupiliśmy ubezpieczenie do ubezpieczenia i nasza odpowiedzialność spadła do 300 euro, które wypożyczalnia samochodowa zablokowała nam na koncie, co jest standardem). Pierwszego dnia po przylocie podczas przejazdu busikiem z lotniska zobaczyliśmy, że na szosie było tyle żwiru…. Aż chrzęszczał i tylko było słychać jak się odbija od karoserii busa. Zdecydowaliśmy się na wykupienie ubezpieczenia (jedynego chyba jakiego nie pokrywało nasz super ubezpieczenie) od szkód spowodowanych żwirem i piaskiem. Nie odstraszył nas nawet fakt, że musieliśmy dopłacić 75 euro (zamiast bodajże 10 euro, które byśmy zapłacili gdybyśmy wykupili usługę wcześniej). Byliśmy potem bardzo spokojni o nasz samochodzik – ogólnie islandzkie drogi są w dobrym stanie, ale czasami zdarza się żwir na poboczu, który może spowodować odpryski lakieru.

 – Żałuję, że nie jestem islandzkim koniem. Chciałabym wzbudzać w Miguelu takie uczucia, jakie wzbudzają w nim te koniki. Musieliśmy specjalnie się zatrzymywać, aby robić im zdjęcia. Miguel prowadząc krzyczał: oooo patrz, konik w łaty, to jest mój ulubiony!!! – i tak co pięć kilometrów.

islandzkie koniki

 – Widziałam gejzer i kratery! I milion wulkanów, w końcu Islandia wulkanami stoi. Na zdjęciu: najbardziej niezawodny gejzer świata (ponoć) Strokkur. Wyrzuca on wodę co 5-10 minut!

gejzer Strokkur, Islandia

 – Krajobraz zmienia się z minuty na minutę. Na przykład może być to pole zastygniętej lawy obrośnięte mchem (na Islandii jest ponad 600 gatunków tej rośliny!).

pole zastygniętej lawy obrośnięte mchem

Zapraszam do przeczytania moich pozostałych wpisów o Islandii TU.

Uczysz się hiszpańskiego? A może chcesz zacząć się uczyć tego języka?

Mam coś dla Ciebie: bezpłatny mini kurs hiszpańskiego, na który możesz się zapisać w każdej chwili!

Wiem, że moi czytelnicy są na różnych poziomach języka, dlatego przygotowałam mini lekcje na wszystkich poziomach, od początkującego A1 do poziomu C2. Na pewno znajdziesz coś interesującego dla siebie!

bezpłatne lekcje hiszpańskiego online