Co to za temat? Taki dziwny? I to taki, który nie dotyczy mnie? (no bo przecież już mieszkam w Hiszpanii!)

Bloga czyta nawet 15 tysięcy osób miesięcznie. Ponad 80% z nich to kobiety. W różnym wieku, w większości w moim (26-35), ale nie tylko – są i uczennice liceum i panie na emeryturze. Wszyscy są tutaj mile widziani, niezależnie od wieku! Panowie też, rzecz jasna!

Często otrzymuję wiadomości od czytelników (w zasadzie to nawet częściej od czytelniczek) i jest to dla mnie bardzo miłe. Staram się odpisywać, nie zawsze mi się uda, ale to nie ze złośliwości, po prostu czasami mam większy natłok pracy i nie zdążę, a potem taki mail się gdzieś zagubi… Ale czytam wszystkie!

Zauważyłam, że kilka rzeczy się powtarza, a motyw przeprowadzki do Hiszpanii jest jedną z nich. Normalne – jeśli czytasz mojego bloga, to robisz to bo albo mnie lubisz, albo interesuje Cię Hiszpania, język hiszpański i te klimaty, łącznie z przeprowadzką. Ewentualnie myślisz nad wakacjami w Hiszpanii, stąd chwilowe zainteresowanie.

Jednak otrzymuję wiele wiadomości, które mniej lub bardziej dosłownie dzielą się ze mną faktem: „ja bardzo chciałabym przeprowadzić się do Hiszpanii, ale mój mąż / chłopak / narzeczony nie chce nawet o tym słyszeć”.  I to od kobiet w naprawdę różnym wieku, nie tylko młodszych czy starszych.

jak przekonać męża do wyjazdu do hiszpanii mąż nie chce

I co ja na to mówię…

Przyznam się, że nie wiem jak się odnieść do tej kwestii. Mnie życie poniosło do innego kraju, dopiero tutaj się zakochałam i zdecydowałam pozostać, jednak nie czuję się wygodnie czytając takie wyznania.

Coś tutaj jest nie tak.

Jeśli jestem z kimś, a nawet biorę z nim ślub czy planuję to zrobić, to dlatego, bo w pewnych kwestiach, szczególnie tych podstawowych, jesteśmy zgodni. Czyli na przykład: styl, tryb życia, kwestia posiadania lub nie dzieci, mobilność (miejsce zamieszkania i łatwość jego zmiany), itp itp.

Jeśli mam marzenia, to dążę do ich spełniania. Czyli (tutaj wypisuję moje marzenia):

Chcę mieć pracę, którą mogę wykonywać z dowolnego miejsca na świecie? (i najlepiej żeby nie zajmowała mi dużo czasu i żebym ją uwielbiała!)

Chcę mieć możliwość posiadania dużej rodziny?

Chcę żeby dzięki mnie mój mąż miał kiedyś możliwość aby przestać pracować? (no a ja razem z nim 🙂 w zasadzie to niektórzy mi czasami mówią, że to takie dziwne marzenie, żeby mój mąż przestał pracować, że ja czy moje biznesy mamy go utrzymywać, ale tak naprawdę to jest bardzo samolubne podejście – kiedy przestanie pracować, będę miała go na tyyyle godzin dziennie dla siebie! I zostanie nam jeszcze czas na hobby, dla rodziny i inne takie 🙂 )

– to już teraz myślę co mogę robić, aby móc spełnić te marzenia. I każdego dnia robię coś, co mnie przybliża do ich spełnienia – serio!! Naczytałam się tych coachingowych tekstów i teraz wdrażam w życie, a efekty są świetne – nigdy chyba nie byłam szczęśliwsza i bliższa spełnienia swoich marzeń.

Ale jeśli nie jest tak prosto….

No dobrze, spróbuję wczuć się w sytuację. Co jeśli mam jakieś marzenie, które nie idzie w parze z posiadaniem męża? Tak jak rozumiem mają moje czytelniczki. Albo jeśli mąż jest trochę zasiedziały, czy to ze swoją polską pracą czy to przy polskim telewizorze. Ja marzę o tym, żeby przeprowadzić się do Hiszpanii, a on mówi że nie, bo tutaj kariera, tutaj kumple, tutaj mamusia. Co wtedy?

Tak naprawdę nie wiem – bo nie wyobrażam sobie życia w rozdarciu pomiędzy dwoma rzeczami, których pragnę. Jeśli kocham mojego męża (a takie mamy założenie), to chcę być z nim. A jeśli marzę o Hiszpanii i żeby w niej zamieszkać, to przyjmuję, że dorosła osoba wie co się z tym wiąże (nauka języka, szukanie pracy, szukanie znajomych, inna mentalność, odległość od kraju pochodzenia, łącznie z takimi rzeczami jak inne godziny posiłków itp…). Ależ to jest dramatyczny konflikt!

Czasami ludzie mają zamknięty umysł na niecodzienne rzeczy. Zdarza się to pewnie każdemu. Na pewno kiedyś ktoś Ci o czymś powiedział, a Ty stwierdziłeś: oszalał czy co? Ale z upływem czasu zmieniałeś powoli zdanie i przekonywałeś się do tego szalonego pomysłu.

Być może owi mężowie też tak mają, żyją sobie wygodnie, czują, że stabilizacja dobrze na nich działa, nie mają potrzeby zmiany, bo nie wiedzą, że taka zmiana jest możliwa! Może w ich głowie obraz przebywania w innym kraju jest możliwy tylko w połączeniu z sytuacją „wyjazd na wakacje”, może po prostu nigdy nie pomyśleli o czymś takim na serio? A tekst „ale fajna jest Hiszpania, chciałabym tam zamieszkać” odbierają jako nieszkodliwe gadki gatunku fantasy, którym nie trzeba poświęcać więcej uwagi, wystarczy jeśli się uśmiechniesz w odpowiedzi i pokiwasz twierdząco głową?

Może to jest właśnie problemem? Sposób, w jaki to przekazujesz? Może Twój mąż po prostu nie bierze Cię na serio?

mój chłopak mąż nie chce przeprowadzić się do hiszpanii

Polki w Hiszpanii

Z drugiej strony, tak na moje oko, w Hiszpanii jest o wiele więcej Polek niż Polaków. To oczywiście moje luźne szacunki, bazujące głównie na osobach, które znam (i osobiście i z różnych forów internetowych, grup na Facebooku). O czym to świadczy? Czy my Polki mamy większą skłonność do zakochiwania się w Hiszpanii niż Polacy? A może zakochujemy się w języku, w Hiszpanach? Dlaczego nie działa to podobnie u naszych polskich panów? Czy Hiszpanki im się nie podobają, a może po prostu Polacy nie podobają się w Hiszpanii?

Szalone decyzje?

A może to jest tak, że to my, kobiety, jesteśmy bardziej zdecydowane na podjęcie życiowego ryzyka, może mamy więcej ciekawości świata niż panowie? Ile znacie przypadków, że Polak zostawił w kraju dobrze płatną pracę z perspektywami, aby przeprowadzić się do miasta swojej dziewczyny Hiszpanki? A ile znacie Polek, które rzuciły wszystko to, co miały (lub co na nie czekało – to ja!) i zdecydowały się przyjechać do hiszpańskiego chłopaka, niezależnie od tego co miałoby się im przytrafić: brak pracy, zła praca, trudności językowe?

A może to my, kobiety i Polki, jesteśmy po prostu mało ambitne?

Albo bardzo uczuciowe i ponad sukces zawodowy stawiamy udane życie prywatne?

Odeszłam trochę od tematu, prawda 🙂 Więc już wracam.

A może to jest po prostu słabe marzenie?

Czy Twoje marzenie naprawdę jest marzeniem? Takim, do którego chcesz dążyć, możesz zrobić wiele, aby je spełnić, myślisz o nim każdego dnia?

A może to jest po prostu słabe marzenie, czyli takie, które mogłoby się spełnić tylko wtedy, gdyby ktoś kupił Ci bilet lotniczy, spakował walizkę, przekonał męża i wynajął mieszkanie w Hiszpanii, aha, fajnie jakby jeszcze jakaś praca tutaj była. Jednak sama nie jesteś zbyt odważna ani zbyt przekonana, że to jest coś, co naprawdę chciałabyś zrobić. Boisz się, nie wiesz co powie mama i babcia, nie mówisz po hiszpańsku, nie jesteś pewna czy potrafisz zdobyć się na taki krok…

Jeśli to jest Twój przypadek, to muszę Cię zmartwić: nie zamieszkasz w Hiszpanii. A przynajmniej dopóki nie zmienisz myślenia.

jak zrobić żeby mąż zamieszkał w hiszpanii jeśli mąż nie chce

A może rozwód z tym zasiedziałym mężem?

Moje pierwsze myśli związane z tym tematem były takie, że skoro mąż nie chce, to zawsze możesz go zostawić i sama wyjechać. Ale to nie ma sensu 🙂 Moim ulubionym krajem jest Islandia. Jestem zakochana w jej przyrodzie, w tym, że ludzie są bardzo mili ale jednak nie tacy nachalni jak czasami Hiszpanie. Pogoda jest dla mnie okej, nie jest mi straszna noc polarna, jest mała gęstość zaludnienia, czyli coś, co uwielbiam, naokoło wielka woda, itp – jak dla mnie same plusy. A dla mojego męża nie – typowy Hiszpan, który nie potrafi żyć bez słońca w dużych ilościach, jeśli pada deszcz przez dwa dni to już mu spada poziom energii, łapie opaleniznę w 3 godziny i to nasmarowany kremem ochronnym 30, itp. No i co jeśli w przyszłości moja fascynacja Islandią pogłębi się na tyle, że będę chciała tam wyjechać aby zamieszkać? Rozwiodę się?

Jeśli to miałoby być jedyną przyczyną rozwodu, to zdecydowanie nie. Kropka. Nie jestem żądna przygód na tyle, aby dla zamieszkania w innym kraju się rozwodzić. Ale nie pisałabym także wiadomości do blogerów islandzkich, dzieląc się nimi moimi marzeniami – raz dwa, w głowie sobie poukładam, co jest ważne a co ważniejsze i tyle.

Ale może mam możliwość, aby przybliżyć się jakoś do tego marzenia? Powiedzmy że jednym z takich sposobów mogą być bardzo dobre zarobki, abyśmy mogli kilka miesięcy w roku spędzić w Islandii. Na przykład letnich. Chętnie odpoczniemy od hiszpańskich upałów. Albo inne możliwości – może istnieje możliwość przeniesienia się do pracy do jakiejś islandzkiej firmy? Może firma, w której pracuję ma oddział na Islandii (chociaż w to akurat wątpię 😉 )? Itp itp.

Hiszpania przecież jest dużym krajem. Jest tutaj dużo firm, w których można szukać pracy. Jeśli myślisz o założeniu czegoś własnego to Hiszpania nie jest żadnym rajem podatkowym, ale możesz zapoznać się z przepisami, możesz spróbować otworzyć swój biznes właśnie tutaj, tym bardziej jeśli jest internetowy. Jest tutaj także wielu Polaków, może byłbyś (byłabyś – no ale tak się już zwracam ogólnie do wszystkich) w stanie świadczyć usługi Polakom? A może w ogóle chciałbyś pracować tylko po angielsku, na przykład świadcząc usługi consultingowe na rynku anglojęzycznym. To tylko kilka pomysłów które przyszły mi do głowy w 30 sekund, na pewno jeśli się zastanowisz, to wymyślisz coś odpowiedniego dla Ciebie. I wtedy masz już o jedną wymówkę mniej.

mąż nie chce się przeprowadzić wymówki

Więc jaka jest przyczyna? Mąż nie chce czy Ty nie marzysz wystarczająco mocno?

Jeśli odpowiesz sobie na to pytanie, moim zdaniem życie stanie się łatwiejsze 🙂 Zamiast miotać się pomiędzy dwoma miejscami, krajem zamieszkania (bo to przecież nie musi być koniecznie Polska, wiem że czyta mnie dużo osób z Wielkiej Brytanii), możesz zdecydować, że nie, jednak tak Hiszpania to jest wystarczająca tylko na wakacje.

Albo też możesz skupić się na odszukaniu swoich prawdziwych potrzeb i marzeń, przygotowaniu pomysłów, które mogą przerodzić się w plan, który możesz przedstawić swojemu mężowi. Oczywiście w poważnej formie. Nie kiedy jedziecie samochodem do teściów, a mąż już myśli o tym, co jego mama przygotowała na drugie danie (przykład z mojego życia wzięty). Nie kiedy macie 5 minut zanim się zacznie wasz ulubiony serial. Niech to będzie poważna rozmowa, którą mąż ma potraktować z uwagą, on musi wiedzieć, że to nie jest takie o sobie czcze gadanie, tylko Twoje marzenie. Oczywiście nie musisz przygotowywać prezentacji w Power Poincie, ale z góry zastanów się jakie mogą być jego obawy i postaraj się o nich wspomnieć i odpowiedzieć na nie, zanim on sobie zda z tego sprawę. Pomyśl co Twój ukochany najbardziej lubi. Może uwielbia leniwe śniadania w weekend? Wycieczki samochodowe w (nie)dalekie miejsca? Plażę? Góry? …? Wpleć to w swój plan, aby wiedział, że myślisz także o nim, o jego potrzebach.

A co jeśli mąż się nie przekona?

Pewnie – choćbyś zrobiła najlepszą prezentację, to mąż nie musi się wcale przekonać, nikt nie powiedział (a tym bardziej nie ja), że od razu zacznie pakować walizkę i zwolni się z pracy.

Ale w takim przypadku będziesz miała pewność kilku rzeczy.

Po pierwsze: że Twój mąż zna Twoje potrzeby, wie czego chcesz. To jest bardzo ważne. Że będzie wiedział, że to jest naprawdę Twoje marzenie, a nie tylko gadanie kiedy się nudzisz. Faceci czasami odbierają świat inaczej niż my.

Po drugie: prawdopodobnie spowoduje to jego większą wrażliwość na Twoje hiszpańskie potrzeby. Może to nie jest jakiś wielki krok, ale na pewno będzie Ci miło, jeśli następnym razem pójdziecie do hiszpańskiej restauracji, jeśli obejrzycie reportaż na National Geographic o Pirenejach albo kupi Ci książkę, której akcja toczy się w Hiszpanii? Moim zdaniem takie uwrażliwienie jest bardzo ważne.

Po trzecie: a może on sam potrzebuje czasu? Może ten pomysł potrzebuje wykiełkować w jego umyśle, zanim zacznie mu się podobać naprawdę? Może on też się zafascynuje takim życiem?

 

Mi nie pozostaje nic innego jak życzyć powodzenia w rozmowach. Oczywiście z szacunkiem i poszanowaniem opinii drugiej osoby (nie chcę aby przeze mnie nagle pary zaczęły się kłócić!).

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o życiu w Hiszpanii, to kliknij TU.

Jeśli Ci się podobało, udostępnij u siebie! Dzięki!