Zastanawiałam się nad tym tytułem – czy naprawdę to były najgorsze wakacje w moim życiu? Oprócz jednego lata, kiedy pojechałam na kolonie, z których potem dzwoniłam do mamy, aby po mnie przyjechała i zabrała do domu (pozdrawiam Izę, która przyjechała po mnie z moją mamą! – jeśli to czyta), nawet już nie pamiętam dlaczego, to chyba naprawdę nasz wyjazd do Benidormu był moim najgorszym wypadem (a może wypadkiem, haha) wakacyjnym. Oczywiście nie stało się nam nic strasznego, te wakacje były po prostu moimi anty-wymarzonymi wakacjami.

Zapytałam kiedyś czytelników na Facebooku o najgorsze miejsce do spędzenia wakacji w Hiszpanii i wiele osób wskazało właśnie Benidorm! Sama się przekonałam, że to jest jedno z miejsc w Hiszpanii, które nie przypadło mi do gustu wcale a wcale! (Sprawdź także Miejsca w Hiszpanii, których nie warto odwiedzać – oszczędź czas i pieniądze). Benidorm dopiszę tam praktycznie zaraz!!

Benidorm – co to za miasto?

Zacznijmy od podstaw: Benidorm znajduje się w prowincji Alicante, we wspólnocie autonomicznej Walencji. Ma około 67 tysięcy mieszkańców i jest uznawany za turystyczną stolicę tej wspólnoty autonomicznej (to tak żeby osoby, które nie mają pojęcia, złapały trochę kontekst. Ja jeszcze niedawno nie miałam pojęcia, w ogóle – zapamiętaj sobie – mam bardzo dobrą pamięć do nazw, miejsc itp, ale dopóki nie pojadę osobiście w jakieś miejsce, nie potrafię umiejscowić go na mapie, no oprócz totalnych podstaw 😉 ).

Jeszcze w 1960 roku było to małe miasteczko rybackie, jednak szybkie zbudowanie wielu wieżowców tuż przy plaży doprowadziło do jego obecnego wyglądu. To tutaj w roku 1953 po raz pierwszy w Hiszpanii pozwolono na użycie bikini – dwuczęściowego stroju kąpielowego – miasto było odwiedzane przez wielu zagranicznych turystów. W latach 70. miasto zaczęło przyjmować coraz więcej turystów, ponieważ lotnisko w Alicante się rozkręcało i przylatywali tam turyści z coraz większej liczby miast. Poniżej zamieszczam bardzo interesujący filmik o Benidormie, z hiszpańskiego kanału Canal Historia (po hiszpańsku), który polecam obejrzeć. Jeśli nie znasz hiszpańskiego, to chociaż po to, aby zobaczyć jak to miasto wyglądało wcześniej i jak się zmieniało. Wielka baza hotelowa i dobry marketing (na przykład zaproszenie do miasta Lapończyków, którzy chodzili po jego ulicach przez tydzień, co spowodowało, że Benidorm znalazł się na okładkach wielu gazet we wszystkich krajach północnoeuropejskich albo ustawienie znaków z odległością do miasta Benidorm przy wielu drogach w Niemczech) spowodowały, że turyści zaczęli masowo przyjeżdżać do miasta. Niektóre biura podróży proponowały nawet swoim klientom „ubezpieczenie na słońce” – jeśli podczas wykupionych wakacji któregoś dnia słońce zawiodło, zwracali klientom pieniądze za ten dzień.

Uwaga: pod koniec nagrania lektor mówi o budynku Intempo Benidorm, 192-metrowym wieżowcu, który jest piątym najwyższym w Hiszpanii (po tzw. czterech wieżach w Madrycie), jednak obecnie, z powodu poważnych kłopotów finansowych firmy budowlanej, dalsze prace zostały wstrzymane. Nie został dokończony.

 

Benidorm latem jest miejscem wakacyjnym dla wszelkiej maści amatorów rozrywki, alkoholu, dyskotek, klubów itp, a liczba osób w nim przebywających w sezonie wzrasta do… 400 tysięcy! I jest trzecim miastem w Hiszpanii, po Madrycie i Barcelonie, z największą ofertą miejsc do zakwaterowania się (w szczególności hotele i apartamenty).

Czy w tym coś złego? Nie, jeśli ty masz takie same plany jak większość z tych turystów, imprezy pewnie tam są przednie!

Jeśli jednak jesteś:  – spokojna, – nie lubisz imprez, – nie lubisz gdy wokół ciebie przewija się więcej osób niż 3 na raz w odległości mniejszej niż 50 cm, – jeśli nie lubisz leżeć na mega zatłoczonej plaży, – jeśli raczej masz zamiar spędzić spokojne wakacje z mężem i znajomymi niż pić alkohol w ciągu dnia – to wszystko to dokładnie MÓJ OPIS – to nie rezerwuj kilku nocy zakwaterowania w Benidormie. Porada z głębi serca 🙂

Benidorm zimą  – tego jeszcze nie widziałam, może nawet nie chcę. Ponoć temperatury są przyjemne (bo występuje tam jakiś fantastyczny i specjalny dla tego miejsca mikroklimat), a miasto jest tak samo zatłoczone, tylko że zamiast brytyjskich turystów zjeżdżają się tam hiszpańscy i niemieccy i Bóg wie jacy jeszcze emeryci. Życie kwitnie, z tym że zamiast alkoholu staruszkowie piją kawę bez kofeiny, a ich trasy spacerowe ograniczają się do pasażu przy plaży, a nie na dyskoteki. No dobra, to ostatnie sobie wymyśliłam, a na pewno ci hiszpańscy emeryci też sobie gdzieś chodzą potańcować.

Zgodnie z tym, co mówi hiszpańska Wikipedia, jest to miasto z największą liczbą wieżowców w Hiszpanii i UWAGA! Miastem z największą liczbą wieżowców w przeliczeniu na mieszkańców na świecie! Na dodatek plasuje się na drugim (po Nowym Jorku) miejscu, jeśli chodzi o rekord wieżowców na metr kwadratowy powierzchni… Imponujące, co nie?

Dlaczego w ogóle pojechaliśmy do tego Benidormu?

Mój mąż mnie zna (wie, że nie lubię imprez, tłoków ani „brytyjskich” miejscowości wypoczynkowych w Hiszpanii), wiedział też, czego można się spodziewać po Benidormie, mimo że sam nigdy wcześniej nie był. Dlaczego więc tam się znaleźliśmy i to (o ja naiwna! Przyznaję rację wszystkim, którzy mi pisali na Facebooku, że nie warto – MIELIŚCIE RACJĘ!!) z intencją wypoczynku? To nie był nasz pomysł 🙂

Nasi znajomi pojechali tam na LOW festiwal muzyczny. My nie chcieliśmy jechać na sam festiwal, ale chcieliśmy spotkać się z nimi – od dwóch lat nie mieszkamy w tym samym mieście, na dodatek to fajnie pojechać na wakacje razem. Zdecydowaliśmy się na trzy dni po festiwalu, oni też mieli zrobioną rezerwację na ten sam czas. Na jeden dzień przed naszym wyjazdem okazało się, że znajomi wracają do domu tuż po tym, jak my dojedziemy do Benidormu – z mniej lub bardziej obiektywnych przyczyn, moim zdaniem to po prostu Hiszpanie, których tyle kosztuje umówienie się na konkretny dzień, godzinę – nie dogadali się co do terminów.

Ja na początku się nie zdenerwowałam, no cóż, okoliczności życiowe, zawsze pisałam sobie w cv, że jestem otwarta na zmiany, łatwo się dostosowuję do nowych sytuacji, czy jak to się mówi 😉 ale kiedy dojechaliśmy do Benidormu i zakwaterowaliśmy się w hotelu… To lekko się przeraziłam. Wielkie budynki, stojące praktycznie jeden na drugim, morze widoczne gdzieś tam w tle, wszechobecna głośna muzyka z każdego hotelu-wieżowca… Nie podobało mi się zbytnio. No ale nic, mówiłam sobie, pójdziemy na plażę, będzie lepiej.

Benidorm wieżowce wakacje

Niestety okazało się, że nasz hotel znajdował się w „angielskiej” części miasta, tutaj plaża jest też o wiele bardziej zatłoczona… Ale ogólnie to żadna plaża w Benidormie mi się nie podobała – były naprawdę bardzo zatłoczone, chociaż ta w angielskiej części miasta najbardziej (lewa strona/wybrzeże miasta, stojąc na wprost do morza). Ale nawet plaża „hiszpańska” była bardzo zatłoczona. No i wiem, pewnie teraz mi ktoś powie, że we Władku w Polsce jest więcej ludzi – to ja odpowiadam, że mnie to mało interesuje, bo plaże, na których bywam w Hiszpanii, nawet w środku lata, są mniej zaludnione i do tego dążę. Ale w Benidormie trudno o pustą plażę. Dobiegający końca festiwal muzyczny też pewnie miał w tym swój udział, ludzie korzystali z ostatnich chwil nad morzem.

Benidorm plaża

No więc, okazało się, że mamy dwa całe dni w tym „pięknym” mieście, ale już bez znajomych, którzy po pierwszym dniu wyjechali… I co tutaj robić?

Wszechobecni turyści… i sklepiki

Benidorm latem jest naprawdę zatłoczony. Każdego wieczora robiliśmy sobie spacer promenadą nadmorską, która wręcz kipi życiem. Tu bar, tam restauracja, tu ktoś krzyczy po angielsku, tam po niemiecku, tu hotel, tu jakiś występ, tam grupka osób siedzi sobie na murku i pije winko z plastikowych kubeczków, tu grupka Cyganów, tam jakiś mim czy inny artysta zarabiający na swoich sztuczkach, a z drugiej strony jakiś żebrak.

Ja jednak zamiast radości czułam przytłaczającą mnie atmosferę konsumpcjonizmu. Pamiętam, że gdy byłam mała, jeździłam na wakacje nad morze. I w Polsce jakieś 20 czy 15 lat temu już były te wszystkie… bzdury, świecidełka, bransoletki, stoiska, pamiątki (z Chin, rzecz jasna…), sztuczne muszelki, bibeloty itp… Myślałam, że takie pamiątki były cechą kraju, który dopiero rozwija swoją turystykę, który odkrył handel międzynarodowy i import badziewnych produktów z Chin… A tutaj miałam wrażenie, że to wszystko odżywa, jeszcze raz, tylko mocniej, więcej i… drożej. Co dwa kroki jakiś sklep chiński z bibelotami, czapeczkami, itp… Już sam widok tych chińskich sklepów (naprawdę chińskie – sprzedawcy byli Chińczykami) z „pamiątkami” mnie przytłaczał. Wydaje mi się to strasznym marnotrawstwem. Nie jest łatwo pojechać mi na wakacje, skoro nawet sklepy mogą mnie zdołować 😉

Nocny Benidorm to dla mnie miasto świateł, dźwięków i tłumów. I wiem, że są tego amatorzy 🙂 Poniżej zdjęcie z naszego okna, tym razem zrobione nocą (czyli z tego 10. piętra).

Benidorm nocą imprezy i wysokie hotele

Jeszcze bardziej wszechobecni Brytyjczycy

Najbardziej widoczną grupą narodową 😉 byli Brytyjczycy. Miasto jest absolutnie dostosowane do ich potrzeb. Angielskie puby, każdy bar ma opcję „English Breakfast” albo owsianki na śniadanie, że też nie wspomnę o transmisjach futbolu: pewnie mecze jakieś stare, bo latem chyba nie grają, ale prawie w każdym barze można było zobaczyć transmisję Manchester czy Liverpool 😀

Jeśli chodzi o jedzenie, to absolutnie nie polecam jedzenia w barach prowadzonych w celu zaspokojenia potrzeb tego typu turystów. W wielu barach menu się powtarza, jeśli nie pizza, to hamburger czy stek…

Benidorm angielskie bary

Na szczęście jest też dzielnica „hiszpańska”, gdzie na dodatek jest sporo baskijskich barów, w których jedzenie jest… o wiele bardziej typowe dla Hiszpanii. Niektórzy nazywają tę dzielnicę „los vascos”, inni „Barrio Vasco” – czyli dzielnica baskijska. Polecam.

Czy Brytyjczycy przylatujący do Benidormu na wakacje są oszukiwani?

Taką hipotezę postawił mój mąż. Musicie wiedzieć, że Miguel to bardzo tolerancyjny człowiek. Nigdy nie kieruje się stereotypami. W sumie dopóki nikt mu nie przeszkadza ani nie zabiera jedzenia z talerza (wtedy robi się zły, no chyba że to jestem ja), to nic mu nie wadzi. Ale nie w znaczeniu „olewka”, tylko raczej stara się znaleźć w ludziach dobre cechy, dobre zamiary itp. Dlatego nie mówi ‚bo Brytole przylatują tutaj się upić’, tylko uważnie obserwuje, a na wyjeździe zaobserwowaliśmy także mnóstwo rodzin z dziećmi, starszych osób, itp.

Mąż wpadł na pomysł, że okej, jest wielu Brytyjczyków, którzy przyjedżają do Benidormu, bo chcą fiesty. Chcą się upić, mieć basen z głośną muzyką w hotelu, plażę blisko i ładną pogodę, czyli wszystko to, z czego Benidorm słynie w Hiszpanii. Ale nie może być tak, że te wszystkie osoby, które przylatują na wakacje z Wysp, chcą chodzić codziennie na imprezę! Jego teoria jest taka, że to po prostu brytyjskie biura podróży sprzedają osobom chcącym kupić wycieczkę zorganizowaną taką piękną wizję: „ciepełko, miasto z wieloma usługami, dyskotekami, barami, plaża bliziutko, supermarkety z angielskimi sosami i smakami chipsów, znajome jedzenie, fasolka z boczkiem na śniadanie (czy co tam zawiera to ichnie śniadanie), więc będziecie czuć się jak w domu, ale będąc na wakacjach. Słońce przez 12 godzin na dobę i plaża z wieżowcami, niesamowity widok„.

I w sumie to nie jest kłamstwo – może ja sama bym się dała na to namówić, ale… to nie jest tak…

Więc mój mąż zaczął się zastanawiać nad tym faktem, stąd taka teoria. Pół żartem, pół serio, ale ja uważam, że to nie jest wcale takie nieprawdopodobne. A co gorsze – ci ludzie, tak „oszukani” (wg mnie) przylatują, widzą co jest w tym Benidormie, po tygodniu wylatują, a potem ich wyobrażenie o Hiszpanii jest właśnie takie… czyli bardzo zubożone, tylko z jednej perspektywy. Bardzo chętnie posłucham opinii na ten temat, bo może to tylko my sobie tak wkręciliśmy 😀

Czy Benidorm jest drogi?

Tutaj podzieliłabym kwestię na trzy części: zakwaterowanie, jedzenie na mieście/wyjście na miasto i zakupy w sklepie (spożywka).

Zakwaterowanie jest moim zdaniem dość drogie. My za 3 noce zapłaciliśmy 250 euro, za apartament posiadający salon połączony z kuchnią, sypialnię i łazienkę, o średnim standardzie (mi się nie podobało – wydawało mi się, że apartament był dość niechlujnie „odświeżony”, żeby tylko sprawić wrażenie „nowszego”), w 10-piętrowym hotelu (mieliśmy pokój właśnie na 10. piętrze, z tego co zdążyłam się zorientować, im wyżej pokój, tym spokojniej i ciszej – chociaż muzyka z basenu i tak docierała do naszego pokoju od godziny 11 do 22).

Wracając do ceny: jest to nieco ponad nasz zwykły limit wydatków, ponieważ w Hiszpanii staramy się płacić za nocleg na wakacjach nie więcej niż 60 euro za dwie osoby za noc (niezależnie od tego, czy jest to pokój hotelowy czy apartament). Zwykle nam się to udaje bez problemu, czasami jedno miejsce jest droższe, to następnego dnia nocujemy w innym mieście w jakimś tańszym hoteliku, żeby średnia się zgadzała, ale w tym przypadku tak nie było. Zaoszczędziliśmy na kolacjach – nie chciało się nam jeść kolejnego hamburgera, więc korzystając z okazji szykowalismy sobie np. sałatkę w apartamencie.

Tym razem nie zrobiliśmy rezerwacji z AirBnb, w zasadzie to nie wiem czemu, jakoś tak wyszło (nie pamiętam nawet czy sprawdzaliśmy tam ceny czy od razu mąż zaczął szukać na bookingu, z którego też aktywnie korzystamy). Poniżej możesz sprawdzić, w jakich cenach są obecnie ceny zakwaterowania w mieście Benidorm na stronie booking.com.



Booking.com

Jeśli chodzi o jedzenie na mieście, to z racji bogatej oferty gastronomicznej można zjeść obiad w stylu „uniwersalnym” (nic szczególnie hiszpańskiego, jakiś hamburger w barze itp) nawet za 10 euro wraz z napojem, a kolację w „hiszpańskiej” restauracji za 20-25 euro za osobę, bez problemu (w Hiszpanii zwykle to kolacje są droższe niż obiady, na obiady są oferty cenowe.).

Ceny w supermarketach są dość podobne do ogólnych cen w Hiszpanii, tzn. może nieco wyższe niż w Polsce, ale ogólnie nie ma dramatu, można spokojnie zrobić zakupy. Uwaga: radzę robić zakupy w supermarketach „sieciowych”, większych, a nie w sklepikach z napisem „supermercado” czy po angielsku „supermarket” – takie mniejsze, zwykle mające np. akcesoria plażowe przy wejściu, są o wiele droższe.

Do takich miejsc nie wchodzimy:

Benidorm sklepy ceny produktów czy jest drogo

Powiem szczerze, że na mnie ten wyjazd działał  stresogennie, wszędzie dużo turystów, na plaży zero relaksu – tłok, ciągle głośno, język angielski jako wiodący, znajomi nas zrobili w bambuko, więc też humor nieco się popsuł… A ja przyznam, że odpowiadanie na komentarze czytelników pod publikacjami na fanpage na Facebooku mnie relaksowało! Zapominałam trochę, że znajduję się w hiszpańskiej Wielkiej Brytanii.

Ale wakacje nie są stracone – okolice Benidormu są piękne!

Znajomi wyjechali, nam nerwy trochę opadły (bo prawdę mówiąc aż zaczęliśmy się kłócić na tej wycieczce, na szczęście nam przeszło), więc zdecydowaliśmy się nie tracić reszty wyjazdu w miejscu, które nam się nie podobało. Popatrzyliśmy na mapę, sugestie czytelników z Facebooka (wiele osób mi doradzało miejsca, które można odwiedzić w okolicy!) i w końcu nasz wybór padł na…

Co zobaczyć w okolicach Benidormu?

Plaża w miejscowości Albir

Po pierwsze i chyba najbliżej z najprostszym dojazdem samochodem (raptem jakieś 10 minut) – wybraliśmy się do miejscowości Albir, w której było zupełnie inaczej niż w Benidormie! Dojazd transportem publicznym zajmuje około 45 minut, ale nawet gdybyśmy nie mieli samochodu i tak bym chciała tam pojechać.

Spokój i cisza na szerokiej plaży. Plaża co prawda ze sporymi kamykami, ale dzięki temu woda była o wiele czystsza! I było na niej 150 razy mniej ludzi. Wygodne miejsce do uprawiania sportów wodnych: widzieliśmy osoby, które wypływały stamtąd na wycieczki kajakowe czy na SUP.

co robić w Benindorm plaża Albir

W tle widać Calpe, jeśli się nie mylę 🙂

Miejscowość Villajoyosa

Zdecydowaliśmy się także podjechać na jedno popołudnie na jedną z plaż w miejscowości Villajoyosa. Wydaje mi się, że nazywała się La Caleta. Uwaga, bo w pobliżu jest także plaża nudystów (Playa El Asparalló), na którą najpierw trafiliśmy przez przypadek, ale jako „tekstylni” nie zdecydowaliśmy się na niej zostać. Plaża w Villajoyosa jest już mniejsza, było na niej trochę ludzi, ale udało się nam rozłożyć ręczniki „w pierwszej linii” od morza, więc to dobry znak.

Plaża piaszczysto-trawiasto-kamienista. Ale bardzo ładna, bardziej dziewicza, z każdej strony miała klify.

Znajduje się około 20 kilometrów od miasta Benidorm, można dojechać samochodem lub transportem publicznym (a na każdą z plaż trzeba już kawałeczek dojść).

Plaża Villajoyosa gdzie iść na plażę w Benidorm

Altea

Coś do zwiedzania i podziwiania na poranek (jeśli zwiedzacie to miasteczko latem, to zdecydowanie polecam zrobić to jak najwcześniej w ciągu dnia, później będzie bardzo gorąco).

Miasteczko znajdujące się w odległości 10 kilometrów od Benidormu (dojazd transportem publicznym 40 minut), to od tego miejsca zaczerpnięto nazwę dla jednego z modeli samochodów Seata, który każdy samochód nazywa hiszpańską nazwą geograficzną.

Altea została uznana za jedno z najpiękniejszych miejsc na całym wybrzeżu Costa Blanca, oprócz kilku zabytków, które możemy tam zwiedzać, polecam po prostu przejść się jej uliczkami, zagubić się pomiędzy białymi domkami, dać się zaskoczyć pięknym widokom, które niespodziewanie wyłaniają się zza zakrętu. Jest tam też kilka plaż, na które możemy się wybrać po zobaczeniu miasteczka. Bardzo polecam, bardzo fajne miejsce. Pamiętaj o użyciu kremu przeciwsłonecznego, inaczej spalisz sobie ramiona czy nos, bo słońce naprawdę potrafi mocno przygrzać.

Altea miasteczko co robić w okolicach Benidormu Alicante

 

Fuentes del Algar

Jest to miejsce, które uznałabym za magiczne, gdyby nie tłumy ludzi, które się tam znajdowały. Ale i tak mi się podobało.

Fuentes del Algar wizyta

Natura pozwala nam  na wykąpanie się tam w krystalicznie czystej wodzie, która wypływa z gór i przepływa przez kilka poziomów, dzięki czemu tworzą się bajeczne (choć niewysokie) wodospady i płytkie miejsca, w których można się po prostu położyć i chłodzić w źródlanej wodzie. Idealny pomysł na upalny dzień, jeśli mamy do wydania 5 euro na osobę za wstęp, plus 5 euro za zaparkowanie samochodu na jednym z parkingów 😉

Taka woda jest naprawdę zimna: wypływa ze źródła, jest cały czas w ruchu, nie ma czasu się ogrzać.

Fuentes del Algar

Jak dojechać do Benidormu?

My pojechaliśmy samochodem, ale można dojechać też tramwajem z Alicante (TRAM Metropolitano de Alicante). Najbliższe lotniska to właśnie lotnisko Alicante – oddalone o około 60 km, natomiast lotnisko w Walencji jest oddalone o około 150 km.

Dojazd samochodem z innych miast, np. z Madrytu czy Walencji jest bardzo wygodny, bardzo dobrze oznakowany, może się okazać, że trasa, którą wybierzesz będzie zawierała płatne odcinki (my wybraliśmy kawałek płatny i byliśmy bardzo zadowoleni z autostrady).

Opinie innych blogerek o mieście Benidorm

Jakoś w pierwszej połowie 2018 roku Benidorm zrobił kampanię w Polsce i zaprosił do współpracy kilka znanych polskich blogerek. Napisały one bardzo interesujące wpisy, po przeczytaniu których (i gdybym nie miała żadnej innej wiedzy o Benidormie), wyprawa do tego miasta stałaby się moim marzeniem! Zobacz sam, opisują Benidorm jako przepiękne i fantastyczne miasto z mnóstwem atrakcji (o nie, tego drugiego akurat nie będę negować! Atrakcji i bodźców tam chyba aż nadto):

Benidorm na blogu Alabaster Fox

Benidorm na blogu Fashionelki

Benidorm na blogu Duże podróże

Benidorm na blogu Taste and travel

Niestety później bym się rozczarowała… A tak to przynajmniej byłam już przygotowana na rodzaj atrakcji, jaki znajdę.

I żeby nie było – jestem bardzo dumna, że zagraniczne miasta zapraszają polskie blogerki (jedną z nich znałam wcześniej i naprawdę bardzo cenię, inne poznałam dopiero teraz) i proszą je o relację. Nie mam zamiaru polemizować z ich opinią poza moim blogiem – po pierwsze nie chce mi się, po drugie każda z nas prowadzi swoją stronę i może sobie na niej pisać to, co zechce, chociaż przyznam, że szokuje mnie nieco pisanie o „zrównoważonej turystyce w Benidormie”, a poniżej zamieszczanie zdjęcia plaży z tego miasta, na której wieżowce wyrosły w sposób co najmniej niezrównoważony (TU).

Jednak uważam, że każdy jest inny, oczekuje czegoś innego od idealnego miejsca wakacyjnego, dlatego jeśli zastanawiasz się nad wyborem Benidormu na wakacyjny wyjazd, to serdecznie zachęcam cię do przeczytania wpisów dziewczyn, które podałam powyżej, abyś miał szerszy obraz.

Skandal w Benidormie

Na sam koniec przykra wiadomość. Być może już wiesz, że to właśnie w Benidormie, kilku brytyjskich turystów spędzających tam wieczór (a może nawet i weekend) kawalerski namówiło bezdomnego i uzależnionego od alkoholu Polaka, Tomka (w jednym miejscu przeczytałam, że ma 29 lat, później, że ma 34) na wytatuowanie sobie na czole, tak, dobrze czytasz, na wytatuowanie sobie na czole imienia i nazwiska (i chyba nawet adresu, co potem nie doszło do skutku) jednego z Brytyjczyków. Zaproponowali mu za to około 100 euro.. Tomek nie miał dachu nad głową, prawdopodobnie był też pod wpływem alkoholu, ale mimo tego tatuator zaczął mu tatuować na czole imię i nazwisko Brytyjczyka…

Prawdę mówiąc nie miałam ochoty śledzić już dalej tego wątku, nie chciałam wzbudzać w sobie jakiejś ksenofobii do Brytyjczyków, nie chciałam wzbudzać w sobie negatywnych emocji myśląc, ale co do cholery myślał sobie ten tatuator kiedy zaczął wykonywać takie „zlecenie”… Ponoć go nie skończył, bo Tomek skarżył się na ból.

Na szczęście Brytyjczycy mieszkający w Benidormie rzucili się na pomoc i zebrali 3 tysiące euro na pomoc Tomkowi i jego leczenie, ponieważ oprócz alkoholizmu cierpi także z powodu problemów z biodrem i plecami. Początkowo ta zbiórka była zaplanowana na laserowe usunięcie tatuażu, ale jedna z klinik zaproponowała, że usunie tatuaż bez opłat. Powiedzmy więc, że sprawa zakończyła się „pozytywnie”, ale… Nie będę już się wypowiadać na ten temat, bo mnie bardzo oburza.

Poniżej artykuły w hiszpańskiej prasie, dotyczące tego smutnego wydarzenia i jego konsekwencji:

https://www.abc.es/espana/comunidad-valenciana/abci-unos-britanicos-tatuan-nombre-ellos-frente-indigente-benidorm-201807310949_noticia.html

http://www.europapress.es/comunitat-valenciana/noticia-investigan-si-grupo-britanicos-despedida-soltero-benidorm-pago-indigente-tatuarse-frente-20180731170206.html

https://www.abc.es/espana/comunidad-valenciana/abci-colonia-britanica-benidorm-recauda-3000-euros-para-borrar-tatuaje-indigente-201808010128_noticia.html

https://www.diarioinformacion.com/benidorm/2018/08/03/indigente-obligaron-tatuarse-vuelve-benidorm/2049563.html

Zdjęcia Tomka i jego czoła: https://www.diarioinformacion.com/multimedia/fotos/benidorm/2018-08-03-133757-indigente-obligaron-tatuarse-vuelve-benidorm-denuncia-hechos.html

Benidorm: pakujesz walizkę z ciuchami na imprezkę i jedziesz, czy wolisz jednak jakieś spokojniejsze miejsce?