Gran Canarię odwiedziłam tylko raz, podczas podróży poślubnej, kiedy to odwiedziliśmy Azory i Maderę. Podczas przygotowywania trasy, błagałam męża, żeby w naszej podróży uwzględnić jeszcze jakąś wyspę spośród Kanarów… A on błagał mnie, aby tego nie robić. Dla niego Wyspy Kanaryskie to standardowe miejsce wyjazdów z rodzicami na wakacje, z dziecięcych czasów, kiedy to nie interesowała go ani bujna roślinność La Palmy ani wulkaniczne piaski Lanzarote, on chciał tylko grać w piłkę w hotelowym ogrodzie i bawić się w basenie… Na dodatek widział już prawie wszystkie.

Ale w końcu się udało. Organizacja przelotów z jednej wyspy na drugą mi sprzyjała: mogliśmy wrócić „przez” Gran Canarię. Korzystając z tego przystanku spędziliśmy na Gran Canarii 3 noce. Żeby nie było tak „standardowo” i „sztampowo” (dla mojego męża…), to nie zamieszkaliśmy w żadnym z hoteli przy plaży… Zamieszkaliśmy w centrum wyspy. Tak, dobrze myślisz, w górach. Gran Canaria jest dość górzysta. Zdjęcie główne tego wpisu zostało zrobione podczas jednej z naszych wycieczek: wspinaliśmy się do podstawy Roque Nubló, emblematycznego miejsca Gran Canarii.

Dla mnie to było jakieś rozwiązanie: mój mąż nigdy nie był w środkowej części Gran Canarii, a ja nareszcie znalazłam się na jednej z moich wymarzonych wysp! Do dzisiaj wierzę, że kiedyś odwiedzę je wszystkie!

Sunęliśmy więc, jako świeżo upieczeni małżonkowie, naszym wynajętym na lotnisku VW Golfikiem w górę i w górę, aby po jakiejś godzinie dojechać do miejscowości Cruz de Tejeda, w której się zatrzymaliśmy w hotelu należącym do sieci tzw. Paradores – hoteli umiejscowionych w pięknych, często zabytkowych budynkach. Jest ich całkiem sporo w Hiszpanii, ale to temat na inny wpis.

Hotel Parador Cruz de Tejeda

Hotel był całkiem niezły, nie powiem. Małym zgrzytem było to, że mąż, chcąc zrobić mi niespodziankę, zadzwonił do niego z wyprzedzeniem (jeszcze z Madery), zamawiając do naszego pokoju butelkę białego wina. Wino do pokoju zostało dostarczone, owszem, ale niestety bez korkociągu… Zadzwoniłam na recepcję, z prośbą o przyniesienie go, otrzymałam odpowiedź, że pani „już nam go niesie”, a do naszych drzwi zapukano dopiero za 30 minut… Czy tylko mnie wydaje się to dziwne, żeby zostawić butelkę wina w pokoju, ale bez korkociągu? Nic nie szkodzi, obyśmy mieli tylko takie zmartwienia w życiu.

Hotel posiadał SPA, w którym spędziliśmy miłe chwile na basenie, pod biczami wodnymi i w saunie, cieszyliśmy się dopiero co zmienionym stanem cywilnym, więc tak naprawdę niewiele czasu pozostało nam na zwiedzanie Gran Canarii…

W 2017 roku, w niecały rok po naszym ślubie, w wyniku pożaru lasu w okolicy hotelu znaczna jego część została spalona. Nikt nie ucierpiał, wszyscy zostali ewakuowani na czas. Owszem, szkoda hotelu, ale ten można odbudować (i tak też się stało, Parador znowu cieszy swoich gości pięknym położeniem i strefą spa. Mam nadzieję że natura wokół hotelu też się odnowiła…

Gran Canaria – co trzeba zobaczyć?

#1 Plaża i wydmy Maspalomas

Jak już wspomniałam, nie przeznaczyliśmy zbyt wiele czasu na zwiedzanie wyspy. Jednak obowiązkowym punktem była plaża Maspalomas. Od razu muszę powiedzieć, że nazwa ta wydaje mi się dość obrzydliwa, bo jej wolne tłumaczenie oznacza „więcej gołębi” (la paloma – to gołąb). Uwielbiam zwierzęta, ale powiedzmy że do ptaków, a w szczególności do gołębi, nie mam tyle serca co do psów czy kotów.

Jednak to co słyszałam o tamtejszych wydmach, wielkich połaciach złotego piasku, na dodatek będących jedną z większych atrakcji wyspy, spowodowało, że stało się to naszym planem na leniwe popołudnie. Pogoda była bardzo dziwna, było ciepło, ale niebo było zachmurzone. Mąż zdecydował się wykąpać w morzu, ja zostałam na kocu, na piasku. Nagle zaczęło padać. W końcu był już początek listopada.

gran canaria maspalomas

Leżałam na plaży i myślałam o tym, co mąż opowiedział mi o Guanczach (hiszp. guanches). Tajemnicza kultura, która wyginęła w XV wieku i niesie ze sobą więcej niewiadomych, niż informacji.

Ale o tym opowie ci już Edyta. Spędziła na Gran Canarii osiem miesięcy.

Edyta Niewińska, pisarka, opowiada nam o Guanczach. Autorka książki „Pod powierzchnią” (premiera w październiku 2018), której akcja toczy się w Hiszpanii:

Pierwszy raz o Guanczach usłyszałam będąc na wakacjach na Teneryfie. Powiedziano mi, że to kultura, która wyginęła i niektórzy mieszkańcy wyspy próbują ją odtworzyć z pism, starych książek i ustnych przekazów. Wtedy też usłyszałam, że kultura Guanczów była kulturą matriarchalną, czyli rządziły kobiety. Nigdy więcej o tym nie słyszałam, ale być może ktoś na Teneryfie wie o tym więcej.

Po raz kolejny z Guanczami spotkałam się podczas mojego ośmiomiesięcznego pobytu na Gran Canarii. Na tej wyspie jest znacznie więcej śladów tej dawnej, aborygeńskiej kultury. Przede wszystkim można bez trudu zobaczyć dawne jaskinie, w których żyli Guanczowie. Jak dokładnie żyli, trudno powiedzieć – czy były to jaskinie używane do rytuałów, czy jako schronienie dla zwierząt, czy jako domy dla ludzi. Tym niemniej do dzisiaj mieszkańcy wyspy pielęgnują tradycję domów w jaskiniach. Można sobie taki domek nawet wynająć na wakacje. Najpiękniejszym skupiskiem zamieszkałych wciąż jaskiń jest siedlisko Acusa Seca. Wioseczka jest pięknie utrzymana, z ogrodami i sadami na zboczu góry. Mieszka tam nawet człowiek, którego rodzina od pokoleń wytwarzała miotły, on też własnoręcznie robi je do dzisiaj.

Przez Acusa Seca prowadzi droga, którą można wejść na pobliską górę, żeby zobaczyć dawne jaskinie oraz niezwykłe widoki na dolinę, która musiała niegdyś być miejscem zdobywania pożywienia dla aborygenów. Właśnie tam wysłałam moich bohaterów – w trudnej sytuacji, kiedy mierzą się z podjęciem nieodwracalnych w skutkach decyzji, idą w góry, żeby zmierzyć się z naturą i sobą samym.

Drugim magicznym dla mnie miejscem są okolice Artenary i Tejedy. W Artenarze jest wiele domów w jaskiniach, jest nawet hostel w jaskini, z którego roztacza się powalający widok na najwyższe szczyty Gran Canarii. Z Tejedy zaś można wybrać się górskimi szlakami na święte góry Guanczów – Roque Nublo i Roque Bentayga. Właśnie w tych górach odbywały się główne rytuały, tu są pozostałości cmentarza oraz słoneczny zegar odmierzający pory roku i wskazujący pory zasiewów i zbiorów. Zegar można zobaczyć także dzisiaj, jest dostępny dla tych, którzy lubią górskie wycieczki. A rytuały związane ze zmianami pór roku nadal się tam odbywają. Organizują je mieszkańcy wyspy, którzy czują się mocno związani ze swoimi aborygeńskimi korzeniami.

W najnowszej książce Edyty Niewińskiej, także jest mowa o tych rejonach! Przeczytaj jej przedpremierowy fragment:

FRAGMENT KSIĄŻKI „POD POWIERZCHNIĄ” EDYTY NIEWIŃSKIEJ

„Eryk zaparkował na samym końcu drogi. Laura zmieniła buty i sięgnęła po mały plecak, który wzięła ze sobą na wszelki wypadek. Była przekonana, że musi iść. Przed siebie, dokądkolwiek. Nie zamierzała nawet pytać Eryka, czy chce jej towarzyszyć. Było jej wszystko jedno. Najważniejsze było teraz to pragnienie.

Ruszyła przed siebie. Mijała malutkie domki, okolone ukwieconymi ogródkami. Niektóre budynki były zbudowane z kamienia, inne wykute w skale. Wszystkie piękne i zadbane, jak z obrazka. I nigdzie nie widać było nawet jednego człowieka. Ani śladu mieszkańców, ani jednego turysty. Laura była kompletnie zaskoczona. W takim miejscu spodziewała się tłumów.

Droga prowadziła coraz bardziej w dół. Po chwili ścieżka zwęziła się na szerokość pół metra. Laura skupiła się na utrzymaniu równowagi, co nie było łatwe podczas schodzenia po kamieniach. Eryk szedł w milczeniu za nią. W dole Laura zauważyła przesmyk prowadzący wzdłuż opuszczonych jaskini. Poczuła, że chce sprawdzić, co się znajduje na końcu.

Ruszyła przed siebie, zboczem góry. Minęli jaskinie, szli dalej. Po przejściu kilkudziesięciu metrów ich oczom ukazała się zjawiskowa dolina. Laura przystanęła, zaskoczona i zachwycona zarazem. Nie spodziewała się takich widoków. Dolina była całkowicie skąpana w popołudniowym słońcu. Po drugiej stronie znajdowały się majestatyczne góry. Surowy zazwyczaj krajobraz nagle nabrał magicznej poświaty. Laura westchnęła i sięgnęła po butelkę z wodą, którą miała w plecaku. Przez chwilę piła łapczywie, potem podała butelkę Erykowi.

(…)

Maszerowali wąską ścieżką kolejne pół godziny. Nie zatrzymali się nigdzie po drodze. Doszli do platformy widokowej, z której rozciągał się widok na kolejną dolinę. Stali na wzniesieniu, które łączyło dwie krainy. Ciekawe, czy to tutaj spotykały się kiedyś dwa plemiona, pomyślała Laura. To byłoby idealne miejsce. Blisko gwiazd, ale też w wielkim poczuciu wspólnoty z ziemią. Dolina przed nimi wydawała się urodzajna, widać było zbiorniki z deszczówką i palmy. W skale obok platformy wydrążone były jaskinie. Dla zwierząt? Ludzi? A może odbywały się tu rytuały? Tajemnica, którą zabrali ze sobą Guanczowie. Pewnie nigdy się tego nie dowiemy. Umarli. Wszyscy.

Co zabieramy ze sobą umierając? Laura czuła, że nic. Ale niewiedza o tym, jak żyli rdzenni mieszkańcy wyspy, dała jej do myślenia. Bo jednak coś zniknęło bezpowrotnie. Jakaś mądrość, wiedza, której dzisiaj im brakuje, pewne umiejętności. Została tylko tajemnica.”

#2 Katedra świętej Anny w Las Palmas de Gran Canaria

Jeden z ważniejszych, o ile nie najważniejszych budynków religijnych na Wyspach Kanaryjskich. Jej budowę rozpoczęto w XVI wieku ( i był to pierwszy kościół katolicki na wyspach!), katedra posiada 11 kaplic i jest miejscem, które niewątpliwie musimy zobaczyć, jeśli będziemy na starym mieście w Las Palmas. Z różnych względów prace nad katedrą przesunęły się o kilka wieków (tak!), dlatego widoczne są różne style architektoniczne: gotycki, renesansowy, neoklasyczny.

gran canaria katedra święta anna

Bilet wstępu: 2,40 euro. Godziny otwarcia: poniedziałek – piątek 10-16.30, sobota 10-13.30.

Można wjechać na jedną z wież katedry, za dodatkowe 1,50 euro, aby zobaczyć piękną panoramę miasta.

#3 Punkt widokowy Mirador del Balcón

Przepięknie położony punkt widokowy, znajdujący się na zachodzie wyspy. Zdjęcie poniżej pochodzi ze strony, gdzie możesz sobie nawet odbyć wirtualną podróż, aby obudzić w sobie apetyt na osobistą wycieczkę w to miejsce… Klikając na zdjęcie przeniesiesz się na stronę, która umożliwia obejrzenie widoku panoramicznego. Polecam serdecznie!

gran canaria mirador del balcon czy wartogran canaria mirador del balcon czy warto

#4 Mundo Aborigen – muzeum Guanczów

Tyle piszemy o tych Guanczach, więc także proponuję muzeum, w którym można dowiedzieć się co nieco na temat ich historii.

Jest to swego rodzaju skansen, pokazujący jak żyli Guanczowie. Idąc po wyznaczonej ścieżce, zwiedzamy ich zrekonstruowaną wioskę, a wewnątrz obiektu znajduje się także muzeum archeologiczne. Dobre miejsce na spacer, albowiem Mundo Aborigen znajduje się na otwartym powietrzu, możemy cały czas podziwiać naturę i widoki.

Adres: Carretera Fataga, Km 6, 35108 Fataga (południowa część wyspy). Bilet wstępu: 10 euro. Godziny otwarcia: codziennie 9-18.

 

#5 Obserwatorium astronomiczne Temisas /

Ośrodek astronomiczny Roque Saucillo

Wyspy Kanaryjskie to bardzo dobre miejsce do obserwowania nieba. Nawet NASA ma tutaj swoje obserwatorium. Niebo jest czyste, bezchmurne. Nie ma poświaty wielkich miast (bo nie ma takich). Są wysokie góry. Wszystko to stwarza warunki idealne do obserwacji. Na Gran Canarii są dwa takie miejsca, obserwatorium astronomiczne w Temisas i ośrodek astronomiczny Roque Saucillo. Przez cały rok oferowane są atrakcje dla amatorów oglądania nieba i osób, które chcą się dowiedzieć więcej na ten temat.

Obserwatorium w Temisas: Vega de San Mateo, calle Dr Jacinto R. Mejías. Na stronie Facebook publikują wydarzenia, w których można wziąć udział, można też je sprawdzić na stronie: https://www.astroeduca.com/.

Ośrodek Roque Saucillo: GC-550, km 6.5, 35280 Temisas (Agüimes), Las Palmas. Program wydarzeń można sprawdzić na stronie: https://astrotemisas.probooking.es (dostępne także po angielsku).

Zakwaterowanie na Gran Canaria:



Booking.com

Parador Cruz de Tejeda – możesz sprawdzić dostępność TU.
Wynajem zakwaterowania w Acusa Seca i okolicach, na przykład na Air Bnb
Acusa Seca Air Bnb zniżka

acusa seca gran canaria jaskinie

Takie śmieszne mieszkanko w jaskini, o której wyżej napisała Edyta, można wynająć na AirBnb.

Po kliknięciu na zdjęcie przeniesiesz się do oferty, gdzie możesz także obejrzeć inne zdjęcia z tego urokliwego miejsca (nie musisz nic rezerwować). 

 

Jeśli jeszcze nie korzystałeś ze strony Air Bnb, możesz skorzystać z linka do rejestracji i otrzymać 100 złotych w prezencie.

Tak, CHCĘ PREZENT 100 zł (klik).

Więcej o AirBnb możesz przeczytać we wpisie:

AirBnb moja opinia.

Nasze trzy dni podróży poślubnej na Gran Canarii

Na koniec powiem, że czuję się dość usprawiedliwiona, nawet jeśli nie zwiedziłam całej Gran Canarii, ani nie wykorzystałam na 100% tych dni, które tam spędziliśmy. Tanie loty można zawsze znaleźć i odwiedzić wyspę jeszcze raz, natomiast podróż poślubna jest czymś wyjątkowym, spędziliśmy te dni relaksując się, ciesząc się pierwszymi dniami małżeństwa i odpoczywając. Nawet mój mąż, który zwykle jest dość niespokojny i nie może usiedzieć w hotelu (bo chce zwiedzać nowe miejsca), tym razem był o wiele bardziej zrelaksowany i nie rwał się do zwiedzania.

Taki mieliśmy widok z naszego balkonu we wspomnianym hotelu Parador de Cruz de Tejeda:

gran canaria cruz de tejeda hotel

 

Śladami literackich bohaterów – HISZPANIA jakiej nie znasz

Olga Nina w Hiszpanii/blogerka oraz Edyta Niewińska/pisarka pokażą Ci Hiszpanię, jakiej nie znasz. Zobaczysz miejsca, w których rozgrywa się akcja najnowszej powieści Edyty.
Dostaniesz garść praktycznych porad i smakowitych kąsków dotyczących kultury Hiszpanii od Olgi. A do tego dziesiątki prawdziwych historii i osobiście przeżytych przygód.
Przez resztę lata i trochę dłużej śledź nas na:
https://www.facebook.com/olganina123/
https://www.facebook.com/EdytaNiewinska.pisarka/

Ślub w Hiszpanii – podstawowe informacje

Jeśli jesteś zainteresowany wątkiem naszego ślubu (albo przeczytać jak to w ogóle do niego doszło), to możesz zajrzeć do następujących artykułów:

Ślub w Hiszpanii – moje doświadczenia i porady

14 rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim weźmiesz ślub w Hiszpanii

Moja historia w Hiszpanii

Byłeś na Wyspach Kanaryjskich? Na Gran Canarii, czy na innych? A może na tylu, że masz już jakąś swoją ulubioną?

Wyspą, którą najbardziej chciałabym odwiedzić jest La Palma i Fuerteventura… Mam nadzieję, że okoliczności urlopowe i tanich biletów nam będą sprzyjać! Oczywiście dam znać na blogu.